One Direction i My.. - imaginy

czwartek, 18 września 2014

Harry.... :* cz.6

                                                Harry.... :* cz.6

 Alex to świetny jeździec w tym nielegalnym wyścigu była bardzo, bardzo spora sumka do wygrania i honor najlepszego jeźdźca w mieście, już od 2 lat jest nim mój brat.....
-Wracajmy-powiedziałam sucho.Po 15 minutach byłyśmy w hotelu-Ja muszę zrobić porządek w ubraniach, a potem pójść na zakupy....wiesz to mnie uspokaja-ostatnia część zdania to kłamstwo, po prostu muszę.....dla mojego braciszka...pomszczę go, najpierw tu, a potem w Londynie.wyciągnęłam wszystkie moje rzeczy począwszy na kosmetykach i farbach do włosów kończąc na  ubraniach i butach.Pozbierałam do worka wszystkie, kolorowe i cukierkowe rzeczy, a zostawiłam same czarne, ciemne, rockowe, wyzywające, i ostre... po jakiś dwóch godzinach byłam w większości gotowa więc ruszyłam do Galerii ubrana .Spędziłam tam prawie 4 godziny, a wróciłam odpakowana, na moim nowym motocyklu, którego kupiłam dziś, wydałam grubo ponad 5 tysięcy na tych zakupach ale warto, rodzice zrozumieją, a jeśli nie to pech, muszę stać się chociaż na pozór zimną suką, chociaż po śmierci jedynej osoby którą kochałam ponad życie nie jest to trudne....no właśnie ponad życie, czyli poświęcę swoje życie dla niego, nawet gdybym miała umrzeć na pierwszym wyścigu, warto....Pewnie zastanawia was jak? i skąd? umiem jeździć na motocyklu? otóż mój kuzyn mnie uczył, od zawsze uwielbiałam na nim jeździć, pamiętam nawet że wraz z moim kuzynem poszliśmy zdawać kartę motorową.Gdy wjeżdżałam na parking w oczy rzucili mi się chłopcy rozmawiający z Gemmą, gdy tylko zauważyli mój motor zaczęli mnie obczajać, zaparkowałam, zeszłam z niego, i wyciągnęłam zwoje zakupy, chwyciłam kask, oraz kluczyki ruszając w kierunku hotelu
-Cześć piękna!-zaczepił mnie jakiś chłopak
-Wal się zboczeńcu-powiedziałam głosem przepełnionym jadem
-Ałć, ostra lubię takie!-powiedział podchodząc do mnie
-Odpierdol się! bo ci przyjebię w ten krzywy, parszywy ryj!-mówiłam dalej tym samym tonem głosu.Kątem oka zobaczyłam jak moi 'przyjaciele' przyglądają się temu zdziwieni, w sumie im się nie dziwie, wciągu doby z cukierkowej, pełnej energii dziewczyny zrobiła się, suka...
-Nie to nie-powiedział obojętny, odeszłam kilka kroków a gdy ciągle czułam na sobie jego wzrok odwróciłam się i pokazałam mu środkowy palec.Bez większych ceregieli poszłam do swojego pokoju.Zostały mi tylko 2 godziny do czasu wyścigu, muszę się ubrać, przygotować i pojechać.....gdy się wyszykowałam i zrobiłam ostry make-up zostało mi jeszcze 1,5 godziny więc poszłam do salonu, gdy przekroczyłam próg na kanapach ujrzałam nie kogo innego jak chłopaków i Gemmę
-Co robicie?-zapytałam bez większych emocji
-Rozmawiamy...-powiedziała cicho Gemma
-O?-zapytałam zirytowana, bo wszyscy patrzyli na mnie 
-O tobie...dlaczego się zmieniłaś?-zapytał Niall
-Nie ważne...jeśli jutro będę żyć to ci powiem-wstałam z kanapy i chciałam wyjść z pokoju, ale ktoś mnie pociągnął za nadgarstek więc się odwróciłam, był to Zayn-Czego?-zapytałam zrezygnowana 
-Chcesz się zabić?-wybuchnęłam bez emocyjnym śmiechem....o boże co się ze mną dzieje wszystko co mówię, czy robię jest pozbawione emocji...znaczy...tych dobrych emocji...ale jak dla mnie to za dużo...wybaczcie mi
-Ja się nie chcę zabić, ale jak przypadkiem zginę..wolałam was ostrzec a nie odejść bez słowa....
-Gdzieś się wybierasz czy będziesz w tym spać?-zapytał Li
-Nie...za-spojrzałam na zegar na ścianie-za godzinę 25 minut jadę na.....-prawie się wygadałam
-Gdzie ?-zapytał Zayn sadzając mnie na kanapie obok siebie
-na wyścig, okej?-powiedziałam przegrana
-Masz zamiar wygrać?w ogóle umiesz jeździć? i jaki cel ma to co robisz?-zapytał Lou
-Jeździć umiem od 5 lat, mam zamiar wygrać...poprawka wygrywać, i nie pozwolić Alexowi mieć satysfakcji ze śmierci mojego brata....coś jeszcze?-zapytałam
-Nie pojedziesz sama-powiedziała Gemma
-A co może pojedziesz ze mną? przecież nie umiesz jeździć, to po pierwsze, a po drugie to nie miejsce dla dziewczyn takich jak ty....-powiedziałam patrząc jej w oczy
-Czyli jakich?-powiedziała smutno...ona mnie źle zrozumiała
-Wrażliwych, czułych, miękkich....-nie dała mi dokończyć
-A ty niby jaka jesteś że możesz jechać....jesteś tak samo jak ja wrażliwa, umiesz kochać, nie to co ci ludzie-powiedziała
-Właśnie już chyba nie umiem...-powiedziałam cicho
-Na pewno jest taka osoba którą kochasz ponad wszystko....-powiedział Zayn
-Tak była taka osoba....ona nie żyje-powiedziałam zła
-Dobra...ale dlaczego ty możesz jechać a ja nie...pomyśl jaka jest różnica między nami
-TY;jesteś wrażliwa, uczuciowa, ja nie, ja mam wyjebane na śmierć pod kołami nie to co ty!-stanęłam i zaczęłam zabierać telefon, pieniądze, i najważniejsze rzeczy, gdy już to zrobiłam stanęłam i zmierzyłam wszystkich zebranych, którzy obserwowali każdy mój ruch-A co najważniejsze masz dla kogo żyć-szepnęłam i wyszłam, nie zważając na krzyki za mną, podeszłam do motocyklu i go odpaliłam, ruszyłam najpierw w miarę przepisowo, ale na autostradzie przyśpieszyłam do 300 km/h taka mała rozgrzewka.Pół godziny przed czasem pojawiłam się na torze.Wszyscy patrzyli na mnie jak na wariatkę, nie obyło się bez kpiny że jestem dziewczyną, i bla bla bla...ale na każdą odpowiadałam jak wredna, sucha suka....wiecie co? zaczynam się do tego przyzwyczajać.Po załatwieniu formalności stanęłam na linij startu, na początku jechałam trochę na tyle, ale gdzieś w połowie przyśpieszyłam do 320 km/h i wyszłam na prowadzenie, prowadziłam zaciętą walkę z jednym z zawodników, ale wyszedł z niej przegrany, a ja przecięłam linię mety jako pierwsza, w nagrodę dostałam 15 000 , wraz z wygraną ruszyłam do hotelu, w połowie drogi zatrzymałam się pod jednym z najlepszych klubów w Londynie i kupiłam trochę narkotyków.W pokoju byłam około godziny 23, oczywiście wszyscy siedzieli w salonie i oglądali TV.Gdy tylko usłyszeli otwierające drzwi ruszyli do mnie biegiem i sprawdzali że żyję
-No żyję!!-powiedziałam z wyrzutem
-Martwiliśmy się-powiedziała Gemma.Prychnęłam 
-Nie potrzebnie wygrałam,a teraz jadę to oblać, więc trzymajcie się-Wyszłam, zamówiłam taksówkę.Impreza zleciała cholernie szybko. Namiętną noc spędziłam u przystojnego blondyna.A nad ranem mu czmychnęłam.Około 8;30 weszłam do pokoju
-Nareszcie!-nie wiem skąd ale nagle obok mnie wzięła się cała 6-stka
-Weźcie! mam kaca jak chuj!-powiedziałam i pobiegłam zwymiotować, od razu lepiej-A teraz do rzeczy o co chodzi?-powiedziałam, a raczej zapytałam
-Był tu dziś Zack i powiedział że resztę  koloni możemy spędzić jak chcemy, czas zwiedzania się już kończy, tak jak było w umowie-powiedziała zmarnowana Gemma
-A ty co taka zmarnowana trzeba żyć chwilą!!-powiedziałam...dobra może krzyknęłam
-Czemu masz tak dużo energii?!-zapytała 
-Przemyślałam wszystko i nie mogę być taka oschła dla osób które się o mnie troszczą, i że życie jest zbyt krótkie...trzeba z niego korzystać na całego-powiedziałam entuzjastycznie
-No już dążysz do celu-powiedział Hazz a ja nie mogłam się powstrzymać i zanuciłam 
-"*Do celu masz, nie wiele takkkk, a gdy upadniesz pomogę ci wstać,po prostu walcz nie poddawaj się, to może być twój szczęśliwy dzień, do celu masz, nie wiele takkkk, a gdy upadniesz pomogę ci wstać,po prostu walcz nie poddawaj się, to może być twój szczęśliwy dzień"-wszyscy patrzyli na mnie jak na debila-CO?-zapytałam
-Jesteś na haju-stwierdził Zayn
-Już tylko trochę, przez noc wytrzeźwiałam
-A właściwie to gdzie byłaś całą noc?-spytał Harry
-U takiego blondyna...czekaj chyba Christian...
-Coś ty zrobiła?!-zapytała retorycznie Gemma
-Nic szczególnego, a teraz idę spać-i poszłam, obudziłam się około 15, ubrałam i wyszłam z pokoju
-Jadę na wyścig, Pa!-wyszłam najzwyczajniej w świecie.Gdy byłam na torze zauważyłam że zyskałam tu respekt
-Na miejsca!....Gotowi?!-rozległ się ten dźwięk silników który kocham....-...START!-ruszyliśmy, tym razem się nie cackałam a od razu wyjechałam na prowadzenie, gdy byłam około połowy trasy dogonił mnie Sam, jeden z najlepszych jeźdźców, przy gazowałam jeszcze  i jechałam tak szybko że zabrakło liczb na liczniku, tuż przed metą zyskałam na prowadzeniu, i wygrałam tym razem 25 tysięcy.Jak się dowiedziałam na mecie byłam jedyną startującą dziewczyną.....a podczas wyścigu zginęły 3 osoby.Gdy się odwróciłam zatkało mnie...ale jak? skąd? dlaczego?....stali tam.....
__________________________________________
Stylesowa
*  "Zawsze do celu"
  
Myślę że nie wyszedł mi ten imagin, nie wiem chyba nie umiem pisać Darków, punków i tak dalej.....ale liczę na komy, opinie, krytyki, poprawki, co kolwiek
                              
                                SZANUJESZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

wtorek, 16 września 2014

Liam.. :3- część 2

Oki, wiec druga część jest.. Nie wiem ile ich będzie, bo pisze to na bieżąco.. 
Martyna która zamawiała imagina, to powiem Ci że zaczęłam go pisać.. <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~


J: Chodźmy na tą kawę.. - uśmiechnęłam się słabo, Liam odwzajemnił go ze trzy razy mocniej. W kawiarni znaleźliśmy się strasznie szybko, pokazywałam że wszystko jest w porządku, ale w środku dalej bolały mnie słowa brązowookiego. Zamówiliśmy po ulubionej kawie, o dziwo mamy takie same ulubione, i pogrążyliśmy się w całkiem ciekawej rozmowie. Po ponad dwóch godzinach znałam go prawie na wylot, opowiedzieliśmy o sobie i czułam się przy nim swobodnie.
L: Ciesze się, że jednak Tobie dałem te kwiaty.. - wyznał z wielkim bananem na twarzy. Ja za to poczułam jak zaczynam się rumienić.

J: Dlaczego tak uważasz? - spytałam zaciekawiona.

L: Bo..bo.. - jąkał się - Bo Tobie one się o wiele bardziej należą.. - uśmiechnął się

J: Dziękuje i .. - spojrzałam na zegarek na nadgarstku - .. i przepraszam Cie ale muszę już iść.. - wstałam szybko i już miałam wychodzić, ale brunet mnie zatrzymał

L: Poczekaj! Chcesz teraz tak po prostu sobie wyjść?! - zapytał lekko oburzony?!

J: Yyy.. Wybacz Liam, ale muszę..

L: Przecież nie puszcze Cie tak samej.. - uśmiechnął się a ja odetchnęłam

J: Weź mnie głupku nie strasz tak więcej.. - zaśmiałam się, chłopak wstał i wyszliśmy. Znów zatraciliśmy się w rozmowie i nawet nie spostrzegłam się kiedy doszliśmy do mojego domu. - To tutaj.. - przyznałam i zatrzymaliśmy się pod bramką.

L: Coo? Tak szybko doszliśmy? - marudził, zachichotałam

J: Przepraszam że mieszkam na drugim końcu miasta.

L: Serio? - rozejrzał się – A wiesz że nawet dobrze, że tu mieszkasz.. - zamyślił się

J: Dlaczego?

L: Bo ja mieszkam przecznice dalej.. - uśmiechnął się uroczo.

J: To mam rozumieć ze teraz będziesz moim częstym gościem?! - Payne pokiwał energicznie głową zgadzając się ze mną.

L: Tak jak Ty moim.. Aaa.. Które twoje okno? - spojrzał na dom

J: Na samej górze.. - wskazałam palcem na mój pokój.

L: Hmm.. Drabina się przyda.. - powiedział prawie niesłyszalnie, ale powiedział to bardziej do siebie niż do mnie.

J: Można zapukać. - podpowiedziałam mu równie cicho, chłopak się zaśmiał i lekko speszył. - To do zobaczenia.. - wspięłam się na palce i cmoknęłam jego policzek.

L: Już nie mogę się doczekać.. - uśmiechnęliśmy się do siebie i odeszłam. Czułam na sobie wzrok Liama i zanim zniknęłam za drzwiami odwróciłam się do niego i pomachałam mu. Przez resztę dnia nie mogłam się na niczym skupić, w głowie siedział mi tylko Liam i jego cudowny uśmiech. Za każdym razem gdy spojrzałam na piękny bukiet od niego na mojej twarzy pojawiał się ogromny banan. Wieczorem gdy już leżałam w swoim pokoju usłyszałam dzwonek do drzwi. Nigdy do mnie nikt o tej porze nie przychodził, więc zignorowałam to, jednak coś mnie tchnęło i usiadłam na schodach i słuchałam z kim mama rozmawia.

L: Yyy.. Dobry wieczór.. Jest (T.i.)? - usłyszałam głos Liama

M: Dobry wieczór.. Jest a Ty to kto? - jak zwykle przesłuchanie, chciałam jednak poczekać i usłyszeć jak się przedstawi.

L: Ja..? Ja jestem przyjacielem (T.i.), Liam. - po głosie słyszałam że jest lekko przerażony, chciało mi się śmiać, ale nie mogłam się jeszcze zdradzić.

J: Przyjacielem? Wcześniej nie przychodziłeś do mojej córki.. - stwierdziła

L: A to dlatego, że dopiero dzisiaj ja poznałem.. - skąd wiedziałam ze się uśmiecha..?

J: Dobra mamo.. Wystarczy tego przesłuchania.. - zeszłam do nich, w Liama oczach od razy zapaliły się nieznane mi iskierki.

M: Ale muszę przecież wiedzieć z kim się zadajesz.. - oznajmiła, jakby to było najoczywistsze na świecie.

J: I już wiesz jak ma na imię i to wystarczy.. - zaśmiałam się i pociągnęłam Liama za rękę do siebie. Gdy tylko zniknęliśmy za drzwiami mojego pokoju od razu wybuchnęliśmy śmiechem. - Przepraszam Cie za moja mamusie.. - powiedziałam gdy się uspokoiliśmy

L: Nic się nie stało.. Jest bardzo kochana.. - znów się zaśmiałam tym razem ciszej.

J: To.. ? Już się za mną stęskniłeś..? - palnęłam

L: Już?! Ja tęskniłem już jak weszłaś do domu.. - teraz to wiedziałam, że zaraz będę czerwona. Wskoczyłam szybko na łóżko i zakryłam twarz kołdrą. - Co Ty robisz? - zaśmiał się i czułam jak pod jego ciężarem ugina się łóżko.

J: Szukam telefonu.. - wymyśliłam na poczekaniu, nie chciałam mu pokazać że się rumienie

L: Tego co leży na szafce? - bardziej stwierdził

J: Yyy.. niee..

L: Wyłaź spod tej kołdry! - zaczął ją ze mnie ściągać i oczywiście udało mu się to, przez co moje włosy wylądowały na twarzy.

J: I patrz co zrobiłeś.. ! Teraz wyglądam jak Baba Jaga.. - zaśmiałam się

L: Bardzo ładna Baba Jaga.. - usłyszałam, ogarnęłam włosy i spojrzałam na niego

J: Liam przestań!

L: Ale co ? - zdziwił się

J: Przestań tak mówić.. Przez Ciebie cały czas się rumienie.. Nienawidzę tego.. - przyznałam

L: Ale ślicznie wyglądasz z takimi różowymi policzkami.. - zachichotał, przez co dostał ode mnie poduszką.

J: Ostrzegałam! - zaśmiałam się

L: Osz Ty.. - chłopak z jeszcze większym uśmiechem rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać. Niestety trafił na mój wrażliwy punkt i wykorzystał to. Śmiałam się wniebogłosy i powoli zaczynał mnie boleć brzuch.

J: Noo!! Ahahahah! Liam!! - próbowałam coś powiedzieć prze ten śmiech. Chłopak zamiast przestać, usiadł na mnie okrakiem i łaskotał mnie jeszcze bardziej. Rzucałam się na wszystkie strony, ale on nie przestawał. - Liam!! Już..! Wystarczy!! Ahahaha!! - próbowałam go z siebie zrzucić, ale nie udawało mi się to.

M: (T.i.) Co tu się dzieje?! - do pokoju wtargnęła moja mama.. Brunet jak poparzony odskoczył ode mnie i ze spuszczoną głową usiadł na brzegu łóżka. Moja mama popatrzała raz na mnie raz na Liama

J: Nic mamuś.. Wygłupiamy się. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.

M: Yhym.. - powiedziała nie dość przekonana – Twój kolega zostaje na noc? - spytała bardziej mnie, ale patrzała w tym czasie na chłopaka.

J: Nie wiem..

L: Niee.. Nie chce przeszkadzać.. - wtrącił

J: Nie przeszkadzałbyś.. - uśmiechnęłam się i spojrzałam błagalnie na mamę. Odpowiedziała mi skinieniem głowy i zaczęłam wychodzić. - Kocham Cie mamo.. - krzyknęłam za nia.

L: Naprawdę nie chce przeszkadzać.. - powiedział poważnie.

J: A ja Ci mówię ze naprawdę nie będziesz przeszkadzał, ale nie naciskam. Jeżeli będziesz chciał to możesz zostać, a jak nie to nic się przecież nie stało.. - zostań! Zostań! Zostań!.. powtarzałam sobie w głowie..

...

Liczę na wasze krytyki.. <3



Naat






URODZINKI LIAMA cz.4

                                        URODZINKI LIAMA cz.4
rano obudziłam się..... a Liama już nie było, na pewno jest w kuchni....ubrałam moją bluzę rozczesałam włosy umyłam zęby i w piżamie ruszyłam na dół.
-Hej-powiedziałam do wszystkich chłopców w kuchni
-Nie ma ci zimno?-zapytał Lou
-Nie?--przecież jest lato, a ja mam jeszcze piżamę...
-Dobra nie wnikam....co chcesz na śniadanie?-zapytał Li
-Nic-powiedziałam
-Może płatki?-Zaproponował
-A muszę?-zapytałam zrezygnowana
-Tak jesteś za chuda-stwierdził
-Niby gdzie?-zapytałam sarkastycznie
-Podnieś koszulkę-powiedział Niall
-nie-zaprzeczyłam...oni nie wią
-No tylko do stanika
-Nie-powiedziałam
-Czy ty coś ukrywasz?-zapytał podejrzliwie Zayn.....nie umiem kłamać
-Ja? co? pff nie?-powiedziałam i mentalnie zrobiłam facepalma
-Podnieś-powiedział ostrzegawczo Liam
-Okej-powiedziałam zrezygnowana, i podniosłam koszulkę
-Czy ty sobie zrobiłaś kolczyk w pępku?
-Tak-ucięłam
-Kiedy?-zapytał...podekscytowany? Liam
-Jakieś 3 tygodnie temu-powiedziałam normalnie
-Kiedy zamierzałaś nam powiedzieć?
-Sama nie wiem....po fakcie? przed wakacjami?
-Może oglądniemy jakiś film?-zapytał Liam
-"Niemożliwe"?-zapytał Lou
-Nie oglądałam więc okej-i właśnie tak wylądowaliśmy na kanapie przed telewizorem, jako że chłopacy się na niej rozsiedli nie miała innego wyboru jak się na nich położyć, tak też zrobiłam, głowę miałam na kolanach Liama, plecy na kolanach Nialla, 4 litery na kolanach loczka, uda na kolanach Lou, a łydki na kolanach Zayna(oczywiście przed filmem poszłam się ubrać)
-Fuj!!-powiedziałam gdy w szpitalu zaczęli wymiotować krwi.Szybko odwróciłam głowę-Co oni tam robią?-spytałam po kilku sekundach
-Dalej wymiotują tylko teraz wygląda to ohydniej-powiedział Liam, odwróciłam głowę....i nie wytrzymałam....rzuciłam się biegiem do łazienki, uklękłam przed sedesem, dźwignęłam klapę klozetową, i zwróciłam...potem jeszcze raz i jeszcze jeden, aż łzy pojawiły się w moich oczach, po chwili poczułam się lepiej więc stanęłam na nogi, podeszłam do kranu i wypłukałam usta wodą, po czym umyłam zęby.Gdy już wykonałam wszystkie czynności odwróciłam się w stronę drzwi w których ujrzałam Liama
-Już okej?-zapytał
-tsa, ale więcej tego nie oglądam, to obrzydliwe.Wróciliśmy do oglądania innych filmów
*miesiąc później
Przez ten cały czas strasznie zbliżyłam się do Liam...aż za bardzo....zakochałam się w nim...i to na zabój.Siedziałam właśnie w pokoju, gdy do drzwi wszedł Liam, jest już 23, więc czas spać....a zapomniałam wam powiedzieć...chłopcy dalej mnie pilnują....znaczy...Liam mnie pilnuje, praktycznie cały czas, a gdy nie może to chłopaki, ale każdą noc śpię z Liamem....w sumie już się do tego przyzwyczaiłam i nie umiem sobie wyobrazić że od dziś już nie będę zasypiać słuchając jego aksamitnego głosu....nie czując jego perfekcyjnie wyrzeźbionego torsu....nie słyszeć bijącego serca....cholernie chciałabym żeby biło ono właśnie dla mnie... myślę że to już pewnego rodzaju narkotyk..Leżałam i marzyłam o mnie i Liamie, siedzących przytuleni, na kanapie, oglądając film i co jakiś czas się całując...Marzenia....
-To co idziemy spać?-zapytał
-Oczywiście-powiedziałam uśmiechnięta, chłopak ściągnął koszulkę, przez głowę....o boże te tatuaże, ten sześciopak....(T.I) ogarnij się!!!!-krzyczała moja podświadomość, nawet nie zauważyłam kiedy, a Liam leżał obok mnie w samych bokserkach
-Dobranoc-powiedział
-Dobranoc.-leżałam i próbowałam zasnąć ale mi się nie udało-zaśpiewasz mi coś....znowu?-zapytałam słodko
-Oczywiście, jakieś życzenia?-pomyślałam i....
-"Right  now"-powiedziałam podekscytowana
-okej...ale jesteś mi winna przysługę-powiedział chytrze i zaczął śpiewać
Right now/właśnie teraz
I wish you were here with me (oooh)/chciałbym abyś była tu ze mną
'Cause right now/ Bo właśnie teraz
Everything is new to me (oooh)/wszystko jest nowe dla mnie
You know I can't fight the feeling/wiesz że nie mogę zwalczyć tego uczucia
And every night I feel it/i każdej nocy to czuję
Right now/właśnie teraz
I wish you were here with me (oooh)/chciałbym abyś była tu ze mną
Liam:
Late night, spaces/późna noc, wolność
With all our friends, you and me, yeah/z wszystkimi naszymi przyjaciółmi, ty i ja, tak
Love these faces/kocham te twarze
Just like how it used to be/dokładnie tak jak to przywykło być....
i zasnęłam, śnił mi się Liam
*sen
-wstawaj kochanie-doszedł mnie głos liama
-już-powiedziałam przeciągając się
-Mamo!!tato!!-do sypialni wbiegła mała dziewczynka
-Tak córciu?-zapytałam..okej?
-Czas do przedszkola!!-krzyknęła radośnie...miała na oko 4-5 lat
-Już kochanie....idź się ubrać, zaraz przyjdziemy-powiedział Li
-okej-i wybiegła, skąd ona ma tyle energii?
-wstawaj kotku, śniadanie już na stole-zamruczał mi do ucha
-Kocham cię Liam
-Ja ciebie też-i pocałowaliśmy się
-kochanie....-nie zdążyłam dokończyć bo się obudziłam
*koniec snu
-Co?-zapytałam zła że mi przerwano taki wspaniały sen...nad mną klęczał Liam
-Jest 12;00, czas wstawać....a tak w ogóle mówisz przez sen-zesztywniałam...co?
-Jak...j-ja mówię przez sen??-zapytałam zszokowana
-Nie wiedziałaś?-zapytał jak by to była najoczywistsza rzecz na świecie
-C-co mówiłam?-zapytałam obawiając się odpowiedzi
-Że kogoś kochasz ale nie dosłyszałem kogo-powiedział ze cwanym uśmiechem....już wszystko wiem
- Wiesz co powiedziałam dokładnie!!-powiedziałam oskarżycielsko-Wiesz jakie imię powiedziałam!-powiedziałam tym samym tonem
-Poczekaj jak to było Louis? Ludwig?...nie to było Liam?...tak to było Liam!!-powiedział, a ja schowałam się pod kołdrą....niech to będzie sen !!!! łóżko obok mnie się ugięło
-chodź tu....(S.T.I)-ściągnął ze mnie kołdrę...Liam 'zwisał' nad mną, a nasze twarze dzieliły milimetry
-Po co?-zapytałam zawstydzona
-To prawda?-zapytał
-Co?-wiedziałam o co chodzi ale chciałam to usłyszeć
-Że mnie kochasz?-zapytał i przybliżył trochę swoją twarz do mojej
-Tak...-szepnęłam
-Powiedz to-powiedział zwycięsko, a zarazem subtelnie
-Kocham cię-powiedziałam trochę głośniej
-To dobrze....bo ja ciebie też -i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku....nareszcie to serduszko bije dla mnie!!!!
THE END
__________________________________________________________
Stylesowa
Sorry, wiem że wczoraj miała wyjść ta część, ale nie miałam zbytnio czasu.....szkoła :(
A więc żegnamy się z Liamkiem..... czekajcie na dalsze części Hazzy, i Nialla.....gdy skończę jednego z nich wyjdzie nowa historyjka z Zaynem... 

                                         SZANUJESZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ




poniedziałek, 15 września 2014

Liam.. :3 - część 1

W końcu macie ode mnie imagina z Liamem.. :) Wierze, że sie spodoba.. <3<3
I jeżeli chodzi o zamówionego Nialla to postaram sie coś napisać w najbliższych dniach, ale nie obiecuje bo mam w tym tygodniu próbna maturę z matmy.. :/
 ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~


Idę w bardzo dobrym humorze przez park. Widzę jak chłopak w brązowych włosach dostał od jakiejś dziewczyny w twarz, miał dla niej kwiaty. Chciał je jej dać, ale ona go odepchnęła i z złowrogim uśmiechem odwróciła sie i odeszła. A ten brunet.. ?! Spuścił głowę i szedł w moim kierunku. Gdy już był blisko mnie podniósł głowę, widziałam w jego oczach łzy i smutek.

Ch: Proszę.. - powiedział załamanym głosem i wcisnął mi bukiet pięknych róż i odszedł. Szybko go dogoniłam i zatrzymałam.

J: Poczekaj! - złapałam go za rękę i zmusiłam do zatrzymania sie. Spojrzał na mnie swoimi smutnymi oczami - Nie mogę tego przyjąć. - uśmiechnęłam sie lekko do niego

Ch: To je wyrzuć. - powiedział bez większego przejęcia i znów zaczął odchodzić.

J: Poczekaj, proszę cie nie odchodź.. - odwrócił sie do mnie. - Wiem że teraz nie masz na to ochoty, ale jeśli sie komuś wygadasz ulży Ci. Jestem tego pewna.

Ch: Nie mam na nic ochoty.. - warknął i odszedł. Zrobiło mi sie przykro, bo chciałam pomóc a on mnie tak potraktował. Odwróciłam sie i czułam jak w moich oczach zbierają sie łzy. Dlaczego? Przecież to zupełnie obcy dla mnie człowiek.. ?! Przeszłam tak może kawałek i poczułam na swoim nadgarstku czyjąś dłoń. Odwróciłam sie i zobaczyłam tego samego bruneta.

Ch: Przepraszam, nie powinienem sie tak zachować.. Chciałaś mi pomóc.. - tłumaczył sie

J: Ale Ty tego nie chciałeś.. - powiedziałam cicho.

Ch: Wybacz mi.. Masz racje i jeszcze chcesz to zapraszam cie na spacer i kawę.. - uśmiechnął sie słabo

J: Chętnie..

Ch: Jestem Liam..

J: (T.i.). - uścisnęłam jego dłoń i posłałam mu ładny uśmiech. - To idziemy do kawiarni czy zostajemy w parku?

L: Może jednak zostaniemy a potem do kawiarni? - powiedział z lekkim smutkiem

J: To chodź usiądziemy na ławce.. - postanowiłam ze zaprowadzę go w najcichsze i najlepsze miejsce w tym parku. Liam zaczął kierować sie w stronę jakiejś ławeczki. Złapałam go za rękę i pociągnęłam w przeciwnym kierunku. Po kilku minutach byliśmy na miejscu. Chłopak rozejrzał sie dookoła.

L: Nigdy tu nie bylem. - usiadł na ławce.

J: To jest takie moje miejsce.. Gdy coś mnie trapi albo po prostu chce pomyśleć, przychodzę tutaj.. Możesz czuć sie zaszczycony jesteś pierwszą osobą którą tu przyprowadziłam a wcale Cie nie znam. - usiadłam koło niego

L: To milo z twojej strony.. Przepraszam że bylem taki nie przyjemny dla ciebie, ale właśnie..

J: Jeśli nie chcesz nie musisz mówić.. - przerwałam mu

L: Poznałem ją jakiś miesiąc temu, myślałem że coś nas łączy, ale ona widocznie leciała tylko na kasę i rozgłos.. Dlaczego każda dziewczyna którą poznałem chce tylko mnie wykorzystać..!? Przecież ja też mam uczucia.. Jak każdy człowiek potrzebuje bliskości drugiej osoby, tylko dlaczego każda mnie rani..?! To że jestem sławny nie znaczy że nie mam życia prywatnego i nie umiem kochać?! - mówił patrząc w dal, widziałam jak po policzkach spływają mu łzy.. Oparł łokcie na kolanach a twarz schował w dłonie. Ale zaraz.. Sławny?! A to stąd go kojarzyłam.. Liam Payne z tego zespoły.. Yyy.. nie pamiętam teraz nazwy..

J: Przykro mi z powodu tego co sie stało w parku, ale nie możesz oceniać tak każdej napotkanej osoby. Nie każda dziewczyna jest taka jak tamta..

L: A co ty możesz wiedzieć?! - warknął na mnie - Pewnie jesteś jak wszystkie inne dziewczyny.. - spojrzał na mnie wrogo, a mnie momentalnie zabolało w okolicy serca. W oczach pojawiły mi sie łzy. Znowu!

J: Widocznie nie doceniasz ludzi i oceniasz ich bezpodstawnie. Nie wiem co ta dziewczyna Ci zrobiła, ale ja, jakbyś nie zauważył, staram sie Ci pomóc, podtrzymać Cie na duchu mimo to że Cie nie znam.. - starłam łzę spływającą mi po policzku, wstałam i zaczęłam odchodzić. Jak on mógł porównać mnie z tamtą dziewczyną. Nawet mnie nie zna.. Bolało mnie to, jestem strasznie uczuciową dziewczyną, tym bardziej jeśli ja wyciągałam do kogoś pomocną dłoń, a potem takie coś. Moje policzki były już mokre od łez kiedy poczułam jak mnie zatrzymuje.

L: (T.i.) zaczekaj.. !

J: Po co? Żebym potem dowiedziała sie od ciebie że jestem suką, bo jestem dziewczyną? - spojrzałam w jego oczy ze smutkiem

L: Nie powiedziałem tak..

J: Ale pewnie jeszcze chwile i bym to od Ciebie usłyszała. To boli Liam, bo mnie nie znasz. Widzisz żebym ja oceniała ludzi tak jak ty. Niee, bo ja chciałam ci pomóc.

L: Naprawdę Cie przepraszam. Nie chciałem tak powiedzieć. Proszę Cie nie gniewaj sie już.. - przytulił mnie do siebie. Chwile stałam w bezruchu, nie chciałam odwzajemnić uścisku. Chłopak nie dawał za wygraną i nie wypuszczał mnie z objęć, nie wytrzymałam i wtuliłam sie w niego. Uspokoiłam się i odsunęłam się od niego, ścierając łzy z policzków.

J: Chodźmy na tą kawę.. 
...

 Komentujemy.. !! <3 



Naat 

niedziela, 14 września 2014

Podziekowania + ZAMÓWIENIA!!

 <3<3<3

Najpierw chce wam PODZIĘKOWAĆ!!!! Za te ponad 20 000 wyświetleń.. :D !! <3
Dzięki jeszcze raz.. i mam nadzieje, że zostaniecie ze mną przez kolejne 20 000 wyświetleń.. :) <3

I teraz obiecane zamówienie.. :D 
Tak jak ostatnio piszcie z kim chcecie i od jakiej Adminki.. :D <3


Naat<3

sobota, 13 września 2014

Urodzinowy Niall ;*

Ja też mam imagina z Niallem z okazji jego urodzin.. :) Jest świeżo wyprodukowany i mam nadzieje, ze sie spodoba.. :D <3
Ale najpierw.. NIALL WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!!! Kochamy Cie!!
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

13 września.. Podwójne święto, choć tylko jedno będę świętować. A mianowicie mój przyjaciel ma dzisiaj urodziny i organizuje mu imprezę niespodziankę u niego w domu. Chłopaki mieli za zadanie wyciągnąć go z domu i stawić sie dopiero o 20.. Ja w tym czasie muszę zdążyć ze wszystkim. Wspomniałam że podwójne.. Podwójne bo i ja mam dzisiaj urodziny, ale nikt o tym nie wie. Dlaczego? Bo nie chce by ktoś wiedział. Wstałam bardzo wcześnie, wykonałam chyba z kilkanaście telefonów upewniających sie czy wszystko jest gotowe. To ma być jego najlepsza impreza. O 9 byłam już w domu 1D, chłopaki sie spisali i nie było już ich. Zabrałam sie od razu za przygotowania. Musiałam przestawić stolik i kanapę by zrobić więcej miejsca. Po tym przyszła kolej na balony, było ich całkiem sporo, ale dałam rade nadmuchać. I po jakiś czterech godzinach mogłam zacząć je rozwieszać. W trakcie dmuchania kolorowych baloników zadzwoniła pani od cateringu informując mnie że jedzenie przywiozą o 14. Gdy balony były już porozwieszane w całym domu, przyszykowałam kuchnie do swobodnego użytkowania jej. Na stole porozstawiałam elegancko ułożone dania. Stworzyłam taki jakby szwedzki stół. Na blacie ustawiłam kubeczki i rożnego rodzaju przekąski. Czas leciał mi niemiłosiernie szybko i nim sie spostrzegłam odbierałam tort dla Nialla. Był ogromny, dokładnie taki jak zamawiałam. Skończyłam wszystko o 18 i nadszedł czas na zajedzie sie sobą. Poszłam do 'mojej' sypialni na pietrze i zabrałam śliczną czarną bieliznę i powędrowałam do łazienki. Wzięłam szybki, orzeźwiający prysznic, umyłam głowę i w samej bieliźnie i z ręcznikiem na głowie wróciłam do sypialni. Spojrzałam na telefon i jedno nieodebrane połączenie od Nialla i wiadomość od Hazzy.
H: ' Mała on chce już wracać..'.
J: 'Jeszcze tylko trochę.. Dacie rade.. '. Odpisałam i wróciłam do malowania sie. Chwile później znów usłyszałam dźwięk komórki. Dzwonił Niall. - Tak Niall?
N: (S.T.i.) ratuj.. - błagał - ..oni nie chcą dać mi spokoju..
J: A w jaki sposób ja mam ci w tym pomóc? - spytałam dość bez uczuciowo.
N: A Tobie co jest?
J: Nic, po prostu nie mam zbytnio czasu na wysłuchiwanie twoich zażaleń. - westchnęłam. Wiedziałam że może go to zaboleć ale musiałam go jakoś spławić.
N: Dobra, to nie przeszkadzam.. - powiedział cicho
J: Do zobaczenia. - rozłączyłam sie szybko i dokończyłam mój makijaż. Nie był zbyt mocny, ale był widoczny. Idealny na imprezę.. Włosy wysuszyłam i końcówki delikatnie podkręciłam, ułożyłam grzywkę i fryzura gotowa. Zostało mi jeszcze 30 min, do pojawienia sie pierwszych gości. Obrałam sie w moją nową, specjalnie zakupioną na ten wieczór, sukienkę. Była koloru ciemno niebieskiego, sięgała mi przed kolano. Perfekcyjnie podkreślała moje kobiece kształty. Zdążyłam włożyć moje dość wysokie szpilki, spryskać sie perfumem i usłyszałam ćwiek dzwonka do drzwi. Zeszłam szybko na dół i wpuściłam gości. Jakieś 20 minut później cały dom zapełniony był już gośćmi, brakowało tylko chłopaków z Niallem. Właśnie dostałam SMS od Lou że już dojeżdżają.
J: Josh zgaś światło! Podjeżdżają już. - rozkazałam. Moje serce zaczęło szybciej bić. - Teraz wszyscy cicho. I jak tylko zapalą światło krzyczymy: niespodzianka. - wszyscy zgodnie pokiwali głowami i w zupełnych ciemnościach i grobowej ciszy czekaliśmy na solenizanta. Usłyszałam odgłos otwierających sie drzwi a po chwili kroki chłopaków.
N: Ale jestem głodny.. - powiedział do chłopaków. Chciało mi sie śmiać, pewnie tak jak reszcie ale nie mogliśmy sie zdradzić.
H: No to idź..! - powiedział Hazz. Wtedy zapalili światło.
W: NIESPODZIANKA!! - krzyknęliśmy gdy tylko ono rozbłysło. Widziałam zaskoczoną minę blondyna, a po chwili najpiękniejszy uśmiech jaki dane mi było zobaczyć. Stałam za murem gości i prawie nie było mnie widać, ale Horan szybko mnie odnalazł.
N: Dziękuje, dziękuje, dziękuje.. - przycisnął mnie do siebie i mało co ze szczęścia nie udusił.
J: A skąd wiesz że to ja?! - zapytałam gdy mogłam już normalnie oddychać.
N: A któż by inny?
J: Spełnienia marzeń Niall.. - uśmiechnęłam sie do niego i złożyłam delikatnego całusa na jego policzku. Moje serce wariuje na sam jego widok a co dopiero gdy miedzy nami dochodzi do takich sytuacji. Adrenalina podskakuje we mnie do poziomu maksimum. Impreza sie rozkręciła, goście wypijali drink za drinkiem, Niall bawił sie z każdym po kolei, a ja stałam w rogu i przyglądałam sie wszystkiemu. Byłam z siebie zadowolona, bo niespodzianka mi sie udała. Jednak było we mnie dziwne uczucie pustki, czemu? Może dlatego że Horan nie bawił sie ze mną.. Nie wiem.
Z: Dobra robota.. - wyrwał mnie z rozmyśleń.
J: Dzięki.. - uśmiechnęłam sie do niego i podniosłam w góre kubeczek z drinkiem, Zayn zrobił to samo i oboje upiliśmy łyk swoich trunków.
Z: Czemu sie nie bawisz?
J: A bo ja wiem..Jeszcze nikt nie chciał sie ze mną bawić.. - wytłumaczyłam obojętnie. Chłopak wyciągnął z mojej dłoni drinka i odstawił go razem ze swoim. Złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę tańczących ludzi. Zaśmiałam sie i zaczęłam z nim poruszać sie w rytm skocznej muzyki. I tak zleciało mi kilka godzin. Raz tańczyłam z Zaynem, Harrym, Liamem, Louisem.. i tak w kółko.. Czasami jeszcze dołączył sie Josh, ale ten jedyny chłopak z którym tak marzyłam zatańczyć nie podszedł. Niall zajęty był innymi dziewczynami, ale nie mogłam mieć mu to przecież za złe. On nie jest moją własnością.. Usiadłam zmęczona na kanapie i pogrążyłam sie w rozmowie z Sophią. Milo nam sie rozmawiało, ale przerwał nam Liam, porywając swoją dziewczynę do tańca. Chwile później zauważyłam jak Nialler zmierza w moją stronę, zignorowałam to, stwierdziłam że nie podejdzie do mnie. Jednak sie pomyliłam.
N: Mogę Cie prosić? - ukłonił sie delikatnie wyciągając dłoń w moim kierunku. Złapałam ją i podążyliśmy na parkiet, widziałam jak blondyn spojrzał porozumiewawczo na DJ-a, a ten pościł wolną piosenkę. Pokręciłam z rozbawieniem głowa i owinęłam ręce wokół szyi Irlandczyka. Chłopak oplótł swoje ręce dookoła mojej tali i poruszaliśmy sie delikatnie w rytm tej piosenki. Niall z każdą nutą wtulał sie we mnie coraz bardziej.
N: Jesteś cudowna.. - wyszeptał.
J: To tylko impreza.. - zaśmiałam sie cicho.
N: To jest najwspanialsza impreza, a w dodatku z Tobą.. - stwierdził.
J: Miała taka być. - ułożyłam głowę w zagłębieniu jego szyi.
N: Musze Ci sie odwdzięczyć.. - zamilkł jakby sie nad czymś zastanawiał - A tak właściwie to kiedy ty masz swoje urodziny? - podniosłam głowę by spojrzeć w jego tęczówki.
J: To jest teraz mało ważne.. Nie zawracaj sobie mną głowy. To twój dzień.. - wymigałam sie od odpowiedzi. - Niall, wybacz na chwile.. - powiedziałam gdy powolna melodia dobiegła końca.
N: Wróć zaraz. - nie wypościł mnie ze swoich ramion.
J: Oczywiście.. - uśmiechnęłam sie a on cmoknął mój polik. Znów palpitacje serca i piekło na policzkach. Znalazłam Hazze i poszliśmy razem do kuchni. - Hazz w lodówce jest tort. Wyjmij! - rozkazałam. Loczek posłusznie wykonał polecenie, ja zabrałam mały stoliczek na kółkach, na którym były talerzyki i ostry nóż. Styles pozapalał świeczki i mogliśmy iść. Gdy tylko weszliśmy do salony zapadła cisza, a muzyka przestała grać. Zaczęłam śpiewać Happy B-day i każdy dołączył sie do mnie. W Nialla oczach dostrzegłam tańczące iskierki radości, podszedł do nas i gdy skończyliśmy śpiewać, chciał zdmuchnąć..- Pomyśl życzenie! - zatrzymałam go. Chłopak spojrzał w moje oczy i z przepięknym uśmiechem zdmuchnął wszystkie świeczki. Były oklaski i zajęłam sie porcjowaniem tortu. Oczywiście pierwszy kawałek dla blondyna, jak już każdy miał swój kawałek i kieliszek szampana w reku, nadszedł czas na toast. Ja zabrałam pierwsza głos. - A więc Niall.. To już 21 lat.. - chłopak stał na przeciwko mnie. - Zycie Ci abyś dalej był takim zwariowanym, szalonym i ciągle śmiejącym sie dzieckiem. Właśnie tyle lat, a dalej zachowanie 12- latka. Ale takiego cie kocham. Nie zmieniaj sie.. Najważniejsze jest to że zawsze jesteś sobą i nigdy nie udajesz.. Może nie zawsze było miedzy nami dobrze, ale wiem że gorzej być już nie może. Przyjaźń z tobą, z wami wszystkimi, to najlepsze co mnie spotkało i bardzo wam za to dziękuje. Twoje zdrowie.. - uśmiechnęłam sie i podeszłam do niego, złożyłam krótkiego całusa na jego rozgrzanym policzku.
N: Dziękuje.. Też jesteś dla mnie ważna. - wyszeptał do mojego ucha. Odsunęłam sie od niego i każdy zasypywał go życzeniami i miłymi słowami. Stanęłam na uboczu i obserwowałam to wszystko, impreza znów ożyła, muzyka na fula i pełny parkiet ludzi, wyszłam na taras trochę sie przewietrzyć i pomyśleć. Chciałabym żeby Niall patrzył na mnie w ten sam sposób co ja na niego, ale to chyba niemożliwe. Od jakiegoś czasu trzymam w reku małe pudełeczko, w środku jest wisiorek, a dokładnie jego połowa. To serce, podzielone na dwa, jedną ja mam na szyi, a drugą dam Niallerowi.. Poczułam na swojej talii czyjeś dłonie. - Nie jest Ci zimno? - usłyszałam jego wspaniały głos. Odwróciłam sie powoli i spojrzałam prosto w oczy.
J: Niee.. jest idealnie.. - uśmiechnęłam sie. - Mam coś dla ciebie. - wręczyłam mu prezent.
N: Wiesz że niczego od ciebie nie oczekuje..?
J: Wiem, ale to twoje urodziny.. - chłopak odebrał ode mnie pudełeczko i od razu rozpakował. Wyjął łańcuszek i przyjrzał sie wisiorkowi.
N: Dziękuje.. - posłał mi uroczy uśmiech - Together? A gdzie Forever? - spytał patrząc na mnie. Złapałam za swój wisiorek, który miałam na szyi. W jego oczach rozbłysła jeszcze większa radość.
J: Zgadzasz sie z tym? - zapytałam niepewnie.
N: No jasne.. Spełniasz moje marzenia.. - przyznał cicho.
J: Zrobię wszystko byś był szczęśliwy..
N: To mam jeszcze jedno marzenie.
J: Jakie? - byłam ciekawa co jeszcze w nim siedzi.
N: Takie. - powiedział szybko i w błyskawicznym tempie zmniejszył miedzy nami odległość do zera. Przywarł do moich ust, w pierwszej chwili byłam zaskoczona, ale oddalam pocałunek wkładając swoje dłonie w jego miękkie włosy. Czułam sie cudownie mając go tak blisko siebie. Oderwał sie ode mnie z niechęcią, ale i wspaniałym uśmiechem.
J: Najlepsze urodziny na świecie.. - powiedziałam rozmarzona.
N: Coo? - zapytał zdziwiony.
J: Yyy.. nie nic.. - zaprzeczyłam.
N: (T.i.) posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie.. - spojrzałam lekko przestraszona na niego - ..Od tej chwili, jako moja dziewczyna masz mi mówić o wszystkim, więc odpowiedz mi na pytanie. Kiedy masz urodziny? Bo przecież muszę to wiedzieć! - powiedział poważnie.
J: Noo dzisi.. Zaraz?! Twoja dziewczyna?! - zapytałam z niedowierzaniem.
N: No moja, moja i jak mogłaś mi nie powiedzieć że urodziłaś sie tego samego dnia co ja.. Hmm?
J: Ojj Niall, tak wyszło. Z reszta nigdy specjalnie ich nie obchodziłam. - wytłumaczyłam mu.
N: Czas to zmienić.. - uśmiechnęłam sie cwaniacko i znów mnie pocałował. - Kocham Cie wiesz? - zapytał przez pocałunek.
J: Teraz już tak.. - uśmiechnęłam sie. Jakiś czas później wróciliśmy na imprezę, od tej chwili bawiliśmy sie razem, blondyn oznajmił niestety wszystkim, że i ja dzisiaj mam swoje święto i świętowaliśmy i moje urodziny. Było wspaniale i jest tak do tej pory. Przecież mam najcudowniejszego chłopaka na świecie..
The end.. <3


Jeszcze raz.. Spełnienia Marzeń Horan.. :D <3 :*
Naat