Harry.... :* cz.6
Alex to świetny jeździec w tym nielegalnym wyścigu była bardzo, bardzo spora sumka do wygrania i honor najlepszego jeźdźca w mieście, już od 2 lat jest nim mój brat.....
-Wracajmy-powiedziałam sucho.Po 15 minutach byłyśmy w hotelu-Ja muszę zrobić porządek w ubraniach, a potem pójść na zakupy....wiesz to mnie uspokaja-ostatnia część zdania to kłamstwo, po prostu muszę.....dla mojego braciszka...pomszczę go, najpierw tu, a potem w Londynie.wyciągnęłam wszystkie moje rzeczy począwszy na kosmetykach i farbach do włosów kończąc na ubraniach i butach.Pozbierałam do worka wszystkie, kolorowe i cukierkowe rzeczy, a zostawiłam same czarne, ciemne, rockowe, wyzywające, i ostre... po jakiś dwóch godzinach byłam w większości gotowa więc ruszyłam do Galerii ubrana .Spędziłam tam prawie 4 godziny, a wróciłam odpakowana, na moim nowym motocyklu, którego kupiłam dziś, wydałam grubo ponad 5 tysięcy na tych zakupach ale warto, rodzice zrozumieją, a jeśli nie to pech, muszę stać się chociaż na pozór zimną suką, chociaż po śmierci jedynej osoby którą kochałam ponad życie nie jest to trudne....no właśnie ponad życie, czyli poświęcę swoje życie dla niego, nawet gdybym miała umrzeć na pierwszym wyścigu, warto....Pewnie zastanawia was jak? i skąd? umiem jeździć na motocyklu? otóż mój kuzyn mnie uczył, od zawsze uwielbiałam na nim jeździć, pamiętam nawet że wraz z moim kuzynem poszliśmy zdawać kartę motorową.Gdy wjeżdżałam na parking w oczy rzucili mi się chłopcy rozmawiający z Gemmą, gdy tylko zauważyli mój motor zaczęli mnie obczajać, zaparkowałam, zeszłam z niego, i wyciągnęłam zwoje zakupy, chwyciłam kask, oraz kluczyki ruszając w kierunku hotelu
-Cześć piękna!-zaczepił mnie jakiś chłopak
-Wal się zboczeńcu-powiedziałam głosem przepełnionym jadem
-Ałć, ostra lubię takie!-powiedział podchodząc do mnie
-Odpierdol się! bo ci przyjebię w ten krzywy, parszywy ryj!-mówiłam dalej tym samym tonem głosu.Kątem oka zobaczyłam jak moi 'przyjaciele' przyglądają się temu zdziwieni, w sumie im się nie dziwie, wciągu doby z cukierkowej, pełnej energii dziewczyny zrobiła się, suka...
-Nie to nie-powiedział obojętny, odeszłam kilka kroków a gdy ciągle czułam na sobie jego wzrok odwróciłam się i pokazałam mu środkowy palec.Bez większych ceregieli poszłam do swojego pokoju.Zostały mi tylko 2 godziny do czasu wyścigu, muszę się ubrać, przygotować i pojechać.....gdy się wyszykowałam i zrobiłam ostry make-up zostało mi jeszcze 1,5 godziny więc poszłam do salonu, gdy przekroczyłam próg na kanapach ujrzałam nie kogo innego jak chłopaków i Gemmę
-Co robicie?-zapytałam bez większych emocji
-Rozmawiamy...-powiedziała cicho Gemma
-O?-zapytałam zirytowana, bo wszyscy patrzyli na mnie
-O tobie...dlaczego się zmieniłaś?-zapytał Niall
-Nie ważne...jeśli jutro będę żyć to ci powiem-wstałam z kanapy i chciałam wyjść z pokoju, ale ktoś mnie pociągnął za nadgarstek więc się odwróciłam, był to Zayn-Czego?-zapytałam zrezygnowana
-Chcesz się zabić?-wybuchnęłam bez emocyjnym śmiechem....o boże co się ze mną dzieje wszystko co mówię, czy robię jest pozbawione emocji...znaczy...tych dobrych emocji...ale jak dla mnie to za dużo...wybaczcie mi
-Ja się nie chcę zabić, ale jak przypadkiem zginę..wolałam was ostrzec a nie odejść bez słowa....
-Gdzieś się wybierasz czy będziesz w tym spać?-zapytał Li
-Nie...za-spojrzałam na zegar na ścianie-za godzinę 25 minut jadę na.....-prawie się wygadałam
-Gdzie ?-zapytał Zayn sadzając mnie na kanapie obok siebie
-na wyścig, okej?-powiedziałam przegrana
-Masz zamiar wygrać?w ogóle umiesz jeździć? i jaki cel ma to co robisz?-zapytał Lou
-Jeździć umiem od 5 lat, mam zamiar wygrać...poprawka wygrywać, i nie pozwolić Alexowi mieć satysfakcji ze śmierci mojego brata....coś jeszcze?-zapytałam
-Nie pojedziesz sama-powiedziała Gemma
-A co może pojedziesz ze mną? przecież nie umiesz jeździć, to po pierwsze, a po drugie to nie miejsce dla dziewczyn takich jak ty....-powiedziałam patrząc jej w oczy
-Czyli jakich?-powiedziała smutno...ona mnie źle zrozumiała
-Wrażliwych, czułych, miękkich....-nie dała mi dokończyć
-A ty niby jaka jesteś że możesz jechać....jesteś tak samo jak ja wrażliwa, umiesz kochać, nie to co ci ludzie-powiedziała
-Właśnie już chyba nie umiem...-powiedziałam cicho
-Na pewno jest taka osoba którą kochasz ponad wszystko....-powiedział Zayn
-Tak była taka osoba....ona nie żyje-powiedziałam zła
-Dobra...ale dlaczego ty możesz jechać a ja nie...pomyśl jaka jest różnica między nami
-TY;jesteś wrażliwa, uczuciowa, ja nie, ja mam wyjebane na śmierć pod kołami nie to co ty!-stanęłam i zaczęłam zabierać telefon, pieniądze, i najważniejsze rzeczy, gdy już to zrobiłam stanęłam i zmierzyłam wszystkich zebranych, którzy obserwowali każdy mój ruch-A co najważniejsze masz dla kogo żyć-szepnęłam i wyszłam, nie zważając na krzyki za mną, podeszłam do motocyklu i go odpaliłam, ruszyłam najpierw w miarę przepisowo, ale na autostradzie przyśpieszyłam do 300 km/h taka mała rozgrzewka.Pół godziny przed czasem pojawiłam się na torze.Wszyscy patrzyli na mnie jak na wariatkę, nie obyło się bez kpiny że jestem dziewczyną, i bla bla bla...ale na każdą odpowiadałam jak wredna, sucha suka....wiecie co? zaczynam się do tego przyzwyczajać.Po załatwieniu formalności stanęłam na linij startu, na początku jechałam trochę na tyle, ale gdzieś w połowie przyśpieszyłam do 320 km/h i wyszłam na prowadzenie, prowadziłam zaciętą walkę z jednym z zawodników, ale wyszedł z niej przegrany, a ja przecięłam linię mety jako pierwsza, w nagrodę dostałam 15 000 , wraz z wygraną ruszyłam do hotelu, w połowie drogi zatrzymałam się pod jednym z najlepszych klubów w Londynie i kupiłam trochę narkotyków.W pokoju byłam około godziny 23, oczywiście wszyscy siedzieli w salonie i oglądali TV.Gdy tylko usłyszeli otwierające drzwi ruszyli do mnie biegiem i sprawdzali że żyję
-No żyję!!-powiedziałam z wyrzutem
-Martwiliśmy się-powiedziała Gemma.Prychnęłam
-Nie potrzebnie wygrałam,a teraz jadę to oblać, więc trzymajcie się-Wyszłam, zamówiłam taksówkę.Impreza zleciała cholernie szybko. Namiętną noc spędziłam u przystojnego blondyna.A nad ranem mu czmychnęłam.Około 8;30 weszłam do pokoju
-Nareszcie!-nie wiem skąd ale nagle obok mnie wzięła się cała 6-stka
-Weźcie! mam kaca jak chuj!-powiedziałam i pobiegłam zwymiotować, od razu lepiej-A teraz do rzeczy o co chodzi?-powiedziałam, a raczej zapytałam
-Był tu dziś Zack i powiedział że resztę koloni możemy spędzić jak chcemy, czas zwiedzania się już kończy, tak jak było w umowie-powiedziała zmarnowana Gemma
-A ty co taka zmarnowana trzeba żyć chwilą!!-powiedziałam...dobra może krzyknęłam
-Czemu masz tak dużo energii?!-zapytała
-Przemyślałam wszystko i nie mogę być taka oschła dla osób które się o mnie troszczą, i że życie jest zbyt krótkie...trzeba z niego korzystać na całego-powiedziałam entuzjastycznie
-No już dążysz do celu-powiedział Hazz a ja nie mogłam się powstrzymać i zanuciłam
-"*Do celu masz, nie wiele takkkk, a gdy upadniesz pomogę ci wstać,po prostu walcz nie poddawaj się, to może być twój szczęśliwy dzień, do celu masz, nie wiele takkkk, a gdy upadniesz pomogę ci wstać,po prostu walcz nie poddawaj się, to może być twój szczęśliwy dzień"-wszyscy patrzyli na mnie jak na debila-CO?-zapytałam
-Jesteś na haju-stwierdził Zayn
-Już tylko trochę, przez noc wytrzeźwiałam
-A właściwie to gdzie byłaś całą noc?-spytał Harry
-U takiego blondyna...czekaj chyba Christian...
-Coś ty zrobiła?!-zapytała retorycznie Gemma
-Nic szczególnego, a teraz idę spać-i poszłam, obudziłam się około 15, ubrałam i wyszłam z pokoju
-Jadę na wyścig, Pa!-wyszłam najzwyczajniej w świecie.Gdy byłam na torze zauważyłam że zyskałam tu respekt
-Na miejsca!....Gotowi?!-rozległ się ten dźwięk silników który kocham....-...START!-ruszyliśmy, tym razem się nie cackałam a od razu wyjechałam na prowadzenie, gdy byłam około połowy trasy dogonił mnie Sam, jeden z najlepszych jeźdźców, przy gazowałam jeszcze i jechałam tak szybko że zabrakło liczb na liczniku, tuż przed metą zyskałam na prowadzeniu, i wygrałam tym razem 25 tysięcy.Jak się dowiedziałam na mecie byłam jedyną startującą dziewczyną.....a podczas wyścigu zginęły 3 osoby.Gdy się odwróciłam zatkało mnie...ale jak? skąd? dlaczego?....stali tam.....
__________________________________________
Stylesowa
* "Zawsze do celu"
Myślę że nie wyszedł mi ten imagin, nie wiem chyba nie umiem pisać Darków, punków i tak dalej.....ale liczę na komy, opinie, krytyki, poprawki, co kolwiek
SZANUJESZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
One Direction i My.. - imaginy
czwartek, 18 września 2014
wtorek, 16 września 2014
Liam.. :3- część 2
Oki, wiec druga część jest.. Nie wiem ile ich będzie, bo pisze to na bieżąco..
Martyna która zamawiała imagina, to powiem Ci że zaczęłam go pisać.. <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Martyna która zamawiała imagina, to powiem Ci że zaczęłam go pisać.. <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
J:
Chodźmy na tą kawę.. -
uśmiechnęłam
się słabo, Liam odwzajemnił go ze trzy razy mocniej. W kawiarni
znaleźliśmy się strasznie szybko, pokazywałam że
wszystko jest w porządku, ale w środku
dalej bolały mnie słowa brązowookiego. Zamówiliśmy po ulubionej
kawie, o dziwo mamy takie same ulubione, i pogrążyliśmy
się w całkiem ciekawej rozmowie. Po ponad dwóch godzinach znałam
go prawie na wylot, opowiedzieliśmy o sobie i czułam się przy nim
swobodnie.
L:
Ciesze się, że jednak Tobie dałem te kwiaty.. - wyznał z wielkim
bananem na twarzy. Ja za to poczułam jak zaczynam się rumienić.
J:
Dlaczego tak uważasz? - spytałam zaciekawiona.
L:
Bo..bo.. - jąkał się - Bo Tobie one się o wiele bardziej należą..
- uśmiechnął się
J:
Dziękuje i .. - spojrzałam na zegarek na nadgarstku - .. i
przepraszam Cie ale muszę już iść.. - wstałam szybko i już
miałam wychodzić, ale brunet mnie zatrzymał
L:
Poczekaj! Chcesz teraz tak po prostu sobie wyjść?! - zapytał lekko
oburzony?!
J:
Yyy.. Wybacz Liam, ale muszę..
L:
Przecież nie puszcze Cie tak samej.. - uśmiechnął się a ja
odetchnęłam
J:
Weź mnie głupku nie strasz tak więcej.. - zaśmiałam się,
chłopak
wstał i wyszliśmy. Znów zatraciliśmy się w rozmowie i nawet nie
spostrzegłam się kiedy doszliśmy do mojego domu. - To tutaj.. -
przyznałam i zatrzymaliśmy się pod bramką.
L:
Coo? Tak szybko doszliśmy? - marudził, zachichotałam
J:
Przepraszam że mieszkam na drugim końcu miasta.
L:
Serio? - rozejrzał się – A wiesz że nawet dobrze, że tu
mieszkasz.. - zamyślił się
J:
Dlaczego?
L:
Bo ja mieszkam przecznice dalej.. - uśmiechnął się uroczo.
J:
To mam rozumieć ze teraz będziesz moim częstym gościem?! - Payne
pokiwał energicznie głową zgadzając się ze mną.
L:
Tak jak Ty moim.. Aaa.. Które twoje okno? - spojrzał na dom
J:
Na samej górze.. - wskazałam palcem na mój pokój.
L:
Hmm.. Drabina się przyda.. - powiedział prawie niesłyszalnie, ale
powiedział to bardziej do siebie niż do mnie.
J:
Można zapukać. - podpowiedziałam mu równie cicho, chłopak się
zaśmiał i lekko speszył. - To do zobaczenia.. - wspięłam się na
palce i cmoknęłam jego policzek.
L:
Już nie mogę się doczekać.. - uśmiechnęliśmy się do siebie i
odeszłam. Czułam na sobie wzrok Liama i zanim zniknęłam za
drzwiami odwróciłam się do niego i pomachałam mu. Przez resztę
dnia nie mogłam się na niczym skupić, w głowie siedział mi tylko
Liam i jego cudowny uśmiech. Za każdym razem gdy spojrzałam na
piękny bukiet od niego na mojej twarzy pojawiał się ogromny banan.
Wieczorem
gdy już leżałam w swoim pokoju usłyszałam dzwonek do drzwi.
Nigdy do mnie nikt o tej porze nie przychodził, więc zignorowałam
to, jednak coś mnie tchnęło i usiadłam na schodach i słuchałam
z kim mama rozmawia.
L:
Yyy.. Dobry wieczór.. Jest (T.i.)?
- usłyszałam głos Liama
M:
Dobry wieczór.. Jest a Ty to kto? - jak zwykle przesłuchanie,
chciałam jednak poczekać i usłyszeć jak się przedstawi.
L:
Ja..? Ja jestem przyjacielem (T.i.),
Liam. - po głosie słyszałam że jest lekko przerażony, chciało
mi się śmiać, ale nie mogłam się jeszcze zdradzić.
J:
Przyjacielem? Wcześniej nie przychodziłeś do mojej córki.. -
stwierdziła
L:
A to dlatego, że dopiero dzisiaj ja poznałem.. - skąd wiedziałam
ze się uśmiecha..?
J:
Dobra mamo.. Wystarczy tego przesłuchania.. - zeszłam do nich, w
Liama oczach od razy zapaliły się nieznane mi iskierki.
M:
Ale muszę przecież wiedzieć z kim się zadajesz.. - oznajmiła,
jakby to było najoczywistsze na świecie.
J:
I już wiesz jak ma na imię i to wystarczy.. - zaśmiałam się i
pociągnęłam Liama za rękę do siebie. Gdy tylko zniknęliśmy za
drzwiami mojego pokoju od razu wybuchnęliśmy śmiechem. -
Przepraszam Cie za moja mamusie.. - powiedziałam gdy się
uspokoiliśmy
L:
Nic się nie stało.. Jest bardzo kochana.. - znów się zaśmiałam
tym razem ciszej.
J:
To.. ? Już się za mną stęskniłeś..? - palnęłam
L:
Już?! Ja tęskniłem już jak weszłaś do domu.. - teraz to
wiedziałam, że zaraz będę czerwona. Wskoczyłam szybko na łóżko
i zakryłam twarz kołdrą. - Co Ty robisz? - zaśmiał się i czułam
jak pod jego ciężarem ugina się łóżko.
J:
Szukam telefonu.. - wymyśliłam na poczekaniu, nie chciałam mu
pokazać że się rumienie
L:
Tego co leży na szafce? - bardziej stwierdził
J:
Yyy.. niee..
L:
Wyłaź spod tej kołdry! - zaczął ją ze mnie ściągać i oczywiście udało mu się to, przez co moje włosy wylądowały na
twarzy.
J:
I patrz co zrobiłeś.. ! Teraz wyglądam jak Baba Jaga.. - zaśmiałam
się
L:
Bardzo ładna Baba Jaga.. - usłyszałam, ogarnęłam włosy i
spojrzałam na niego
J:
Liam przestań!
L:
Ale co ? - zdziwił się
J:
Przestań tak mówić.. Przez Ciebie cały czas się rumienie..
Nienawidzę tego.. - przyznałam
L:
Ale ślicznie wyglądasz z takimi różowymi policzkami.. -
zachichotał, przez co dostał ode mnie poduszką.
J:
Ostrzegałam! - zaśmiałam się
L:
Osz Ty.. - chłopak z jeszcze większym uśmiechem rzucił się na
mnie i zaczął mnie łaskotać. Niestety trafił na mój wrażliwy
punkt i wykorzystał to. Śmiałam się wniebogłosy i powoli
zaczynał mnie boleć brzuch.
J:
Noo!! Ahahahah! Liam!! - próbowałam coś powiedzieć prze ten
śmiech. Chłopak zamiast przestać, usiadł na mnie okrakiem i
łaskotał mnie jeszcze bardziej. Rzucałam się na wszystkie strony,
ale on nie przestawał. - Liam!! Już..! Wystarczy!! Ahahaha!! -
próbowałam go z siebie zrzucić, ale nie udawało mi się to.
M:
(T.i.) Co tu się dzieje?! - do pokoju wtargnęła moja mama.. Brunet
jak poparzony odskoczył ode mnie i ze spuszczoną głową usiadł na
brzegu łóżka. Moja mama popatrzała raz na mnie raz na Liama
J:
Nic mamuś.. Wygłupiamy się. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
M:
Yhym.. - powiedziała nie dość przekonana – Twój kolega zostaje
na noc? - spytała bardziej mnie, ale patrzała w tym czasie na
chłopaka.
J:
Nie wiem..
L:
Niee.. Nie chce przeszkadzać.. - wtrącił
J:
Nie przeszkadzałbyś.. - uśmiechnęłam się i spojrzałam
błagalnie na mamę. Odpowiedziała mi skinieniem głowy i zaczęłam
wychodzić. - Kocham Cie mamo.. - krzyknęłam za nia.
L:
Naprawdę nie chce przeszkadzać.. - powiedział poważnie.
J:
A ja Ci mówię ze naprawdę nie będziesz przeszkadzał, ale nie
naciskam. Jeżeli będziesz chciał to możesz zostać, a jak nie to
nic się przecież nie stało.. - zostań! Zostań! Zostań!..
powtarzałam sobie w głowie..
...
Liczę na wasze krytyki.. <3
Naat
URODZINKI LIAMA cz.4
URODZINKI LIAMA cz.4
rano obudziłam się..... a Liama już nie było, na pewno jest w kuchni....ubrałam moją bluzę rozczesałam włosy umyłam zęby i w piżamie ruszyłam na dół.
-Hej-powiedziałam do wszystkich chłopców w kuchni
-Nie ma ci zimno?-zapytał Lou
-Nie?--przecież jest lato, a ja mam jeszcze piżamę...
-Dobra nie wnikam....co chcesz na śniadanie?-zapytał Li
-Nic-powiedziałam
-Może płatki?-Zaproponował
-A muszę?-zapytałam zrezygnowana
-Tak jesteś za chuda-stwierdził
-Niby gdzie?-zapytałam sarkastycznie
-Podnieś koszulkę-powiedział Niall
-nie-zaprzeczyłam...oni nie wią
-No tylko do stanika
-Nie-powiedziałam
-Czy ty coś ukrywasz?-zapytał podejrzliwie Zayn.....nie umiem kłamać
-Ja? co? pff nie?-powiedziałam i mentalnie zrobiłam facepalma
-Podnieś-powiedział ostrzegawczo Liam
-Okej-powiedziałam zrezygnowana, i podniosłam koszulkę
-Czy ty sobie zrobiłaś kolczyk w pępku?
-Tak-ucięłam
-Kiedy?-zapytał...podekscytowany? Liam
-Jakieś 3 tygodnie temu-powiedziałam normalnie
-Kiedy zamierzałaś nam powiedzieć?
-Sama nie wiem....po fakcie? przed wakacjami?
-Może oglądniemy jakiś film?-zapytał Liam
-"Niemożliwe"?-zapytał Lou
-Nie oglądałam więc okej-i właśnie tak wylądowaliśmy na kanapie przed telewizorem, jako że chłopacy się na niej rozsiedli nie miała innego wyboru jak się na nich położyć, tak też zrobiłam, głowę miałam na kolanach Liama, plecy na kolanach Nialla, 4 litery na kolanach loczka, uda na kolanach Lou, a łydki na kolanach Zayna(oczywiście przed filmem poszłam się ubrać)
-Fuj!!-powiedziałam gdy w szpitalu zaczęli wymiotować krwi.Szybko odwróciłam głowę-Co oni tam robią?-spytałam po kilku sekundach
-Dalej wymiotują tylko teraz wygląda to ohydniej-powiedział Liam, odwróciłam głowę....i nie wytrzymałam....rzuciłam się biegiem do łazienki, uklękłam przed sedesem, dźwignęłam klapę klozetową, i zwróciłam...potem jeszcze raz i jeszcze jeden, aż łzy pojawiły się w moich oczach, po chwili poczułam się lepiej więc stanęłam na nogi, podeszłam do kranu i wypłukałam usta wodą, po czym umyłam zęby.Gdy już wykonałam wszystkie czynności odwróciłam się w stronę drzwi w których ujrzałam Liama
-Już okej?-zapytał
-tsa, ale więcej tego nie oglądam, to obrzydliwe.Wróciliśmy do oglądania innych filmów
*miesiąc później
Przez ten cały czas strasznie zbliżyłam się do Liam...aż za bardzo....zakochałam się w nim...i to na zabój.Siedziałam właśnie w pokoju, gdy do drzwi wszedł Liam, jest już 23, więc czas spać....a zapomniałam wam powiedzieć...chłopcy dalej mnie pilnują....znaczy...Liam mnie pilnuje, praktycznie cały czas, a gdy nie może to chłopaki, ale każdą noc śpię z Liamem....w sumie już się do tego przyzwyczaiłam i nie umiem sobie wyobrazić że od dziś już nie będę zasypiać słuchając jego aksamitnego głosu....nie czując jego perfekcyjnie wyrzeźbionego torsu....nie słyszeć bijącego serca....cholernie chciałabym żeby biło ono właśnie dla mnie... myślę że to już pewnego rodzaju narkotyk..Leżałam i marzyłam o mnie i Liamie, siedzących przytuleni, na kanapie, oglądając film i co jakiś czas się całując...Marzenia....
-To co idziemy spać?-zapytał
-Oczywiście-powiedziałam uśmiechnięta, chłopak ściągnął koszulkę, przez głowę....o boże te tatuaże, ten sześciopak....(T.I) ogarnij się!!!!-krzyczała moja podświadomość, nawet nie zauważyłam kiedy, a Liam leżał obok mnie w samych bokserkach
-Dobranoc-powiedział
-Dobranoc.-leżałam i próbowałam zasnąć ale mi się nie udało-zaśpiewasz mi coś....znowu?-zapytałam słodko
-Oczywiście, jakieś życzenia?-pomyślałam i....
-"Right now"-powiedziałam podekscytowana
-okej...ale jesteś mi winna przysługę-powiedział chytrze i zaczął śpiewać
Right now/właśnie teraz
I wish you were here with me (oooh)/chciałbym abyś była tu ze mną
'Cause right now/ Bo właśnie teraz
Everything is new to me (oooh)/wszystko jest nowe dla mnie
You know I can't fight the feeling/wiesz że nie mogę zwalczyć tego uczucia
And every night I feel it/i każdej nocy to czuję
Right now/właśnie teraz
I wish you were here with me (oooh)/chciałbym abyś była tu ze mną
Liam:
Late night, spaces/późna noc, wolność
With all our friends, you and me, yeah/z wszystkimi naszymi przyjaciółmi, ty i ja, tak
Love these faces/kocham te twarze
Just like how it used to be/dokładnie tak jak to przywykło być....
i zasnęłam, śnił mi się Liam
*sen
-wstawaj kochanie-doszedł mnie głos liama
-już-powiedziałam przeciągając się
-Mamo!!tato!!-do sypialni wbiegła mała dziewczynka
-Tak córciu?-zapytałam..okej?
-Czas do przedszkola!!-krzyknęła radośnie...miała na oko 4-5 lat
-Już kochanie....idź się ubrać, zaraz przyjdziemy-powiedział Li
-okej-i wybiegła, skąd ona ma tyle energii?
-wstawaj kotku, śniadanie już na stole-zamruczał mi do ucha
-Kocham cię Liam
-Ja ciebie też-i pocałowaliśmy się
-kochanie....-nie zdążyłam dokończyć bo się obudziłam
*koniec snu
-Co?-zapytałam zła że mi przerwano taki wspaniały sen...nad mną klęczał Liam
-Jest 12;00, czas wstawać....a tak w ogóle mówisz przez sen-zesztywniałam...co?
-Jak...j-ja mówię przez sen??-zapytałam zszokowana
-Nie wiedziałaś?-zapytał jak by to była najoczywistsza rzecz na świecie
-C-co mówiłam?-zapytałam obawiając się odpowiedzi
-Że kogoś kochasz ale nie dosłyszałem kogo-powiedział ze cwanym uśmiechem....już wszystko wiem
- Wiesz co powiedziałam dokładnie!!-powiedziałam oskarżycielsko-Wiesz jakie imię powiedziałam!-powiedziałam tym samym tonem
-Poczekaj jak to było Louis? Ludwig?...nie to było Liam?...tak to było Liam!!-powiedział, a ja schowałam się pod kołdrą....niech to będzie sen !!!! łóżko obok mnie się ugięło
-chodź tu....(S.T.I)-ściągnął ze mnie kołdrę...Liam 'zwisał' nad mną, a nasze twarze dzieliły milimetry
-Po co?-zapytałam zawstydzona
-To prawda?-zapytał
-Co?-wiedziałam o co chodzi ale chciałam to usłyszeć
-Że mnie kochasz?-zapytał i przybliżył trochę swoją twarz do mojej
-Tak...-szepnęłam
-Powiedz to-powiedział zwycięsko, a zarazem subtelnie
-Kocham cię-powiedziałam trochę głośniej
-To dobrze....bo ja ciebie też -i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku....nareszcie to serduszko bije dla mnie!!!!
THE END
__________________________________________________________
Stylesowa
Sorry, wiem że wczoraj miała wyjść ta część, ale nie miałam zbytnio czasu.....szkoła :(
A więc żegnamy się z Liamkiem..... czekajcie na dalsze części Hazzy, i Nialla.....gdy skończę jednego z nich wyjdzie nowa historyjka z Zaynem...
SZANUJESZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
rano obudziłam się..... a Liama już nie było, na pewno jest w kuchni....ubrałam moją bluzę rozczesałam włosy umyłam zęby i w piżamie ruszyłam na dół.
-Hej-powiedziałam do wszystkich chłopców w kuchni
-Nie ma ci zimno?-zapytał Lou
-Nie?--przecież jest lato, a ja mam jeszcze piżamę...
-Dobra nie wnikam....co chcesz na śniadanie?-zapytał Li
-Nic-powiedziałam
-Może płatki?-Zaproponował
-A muszę?-zapytałam zrezygnowana
-Tak jesteś za chuda-stwierdził
-Niby gdzie?-zapytałam sarkastycznie
-Podnieś koszulkę-powiedział Niall
-nie-zaprzeczyłam...oni nie wią
-No tylko do stanika
-Nie-powiedziałam
-Czy ty coś ukrywasz?-zapytał podejrzliwie Zayn.....nie umiem kłamać
-Ja? co? pff nie?-powiedziałam i mentalnie zrobiłam facepalma
-Podnieś-powiedział ostrzegawczo Liam
-Okej-powiedziałam zrezygnowana, i podniosłam koszulkę
-Czy ty sobie zrobiłaś kolczyk w pępku?
-Tak-ucięłam
-Kiedy?-zapytał...podekscytowany? Liam
-Jakieś 3 tygodnie temu-powiedziałam normalnie
-Kiedy zamierzałaś nam powiedzieć?
-Sama nie wiem....po fakcie? przed wakacjami?
-Może oglądniemy jakiś film?-zapytał Liam
-"Niemożliwe"?-zapytał Lou
-Nie oglądałam więc okej-i właśnie tak wylądowaliśmy na kanapie przed telewizorem, jako że chłopacy się na niej rozsiedli nie miała innego wyboru jak się na nich położyć, tak też zrobiłam, głowę miałam na kolanach Liama, plecy na kolanach Nialla, 4 litery na kolanach loczka, uda na kolanach Lou, a łydki na kolanach Zayna(oczywiście przed filmem poszłam się ubrać)
-Fuj!!-powiedziałam gdy w szpitalu zaczęli wymiotować krwi.Szybko odwróciłam głowę-Co oni tam robią?-spytałam po kilku sekundach
-Dalej wymiotują tylko teraz wygląda to ohydniej-powiedział Liam, odwróciłam głowę....i nie wytrzymałam....rzuciłam się biegiem do łazienki, uklękłam przed sedesem, dźwignęłam klapę klozetową, i zwróciłam...potem jeszcze raz i jeszcze jeden, aż łzy pojawiły się w moich oczach, po chwili poczułam się lepiej więc stanęłam na nogi, podeszłam do kranu i wypłukałam usta wodą, po czym umyłam zęby.Gdy już wykonałam wszystkie czynności odwróciłam się w stronę drzwi w których ujrzałam Liama
-Już okej?-zapytał
-tsa, ale więcej tego nie oglądam, to obrzydliwe.Wróciliśmy do oglądania innych filmów
*miesiąc później
Przez ten cały czas strasznie zbliżyłam się do Liam...aż za bardzo....zakochałam się w nim...i to na zabój.Siedziałam właśnie w pokoju, gdy do drzwi wszedł Liam, jest już 23, więc czas spać....a zapomniałam wam powiedzieć...chłopcy dalej mnie pilnują....znaczy...Liam mnie pilnuje, praktycznie cały czas, a gdy nie może to chłopaki, ale każdą noc śpię z Liamem....w sumie już się do tego przyzwyczaiłam i nie umiem sobie wyobrazić że od dziś już nie będę zasypiać słuchając jego aksamitnego głosu....nie czując jego perfekcyjnie wyrzeźbionego torsu....nie słyszeć bijącego serca....cholernie chciałabym żeby biło ono właśnie dla mnie... myślę że to już pewnego rodzaju narkotyk..Leżałam i marzyłam o mnie i Liamie, siedzących przytuleni, na kanapie, oglądając film i co jakiś czas się całując...Marzenia....
-To co idziemy spać?-zapytał
-Oczywiście-powiedziałam uśmiechnięta, chłopak ściągnął koszulkę, przez głowę....o boże te tatuaże, ten sześciopak....(T.I) ogarnij się!!!!-krzyczała moja podświadomość, nawet nie zauważyłam kiedy, a Liam leżał obok mnie w samych bokserkach
-Dobranoc-powiedział
-Dobranoc.-leżałam i próbowałam zasnąć ale mi się nie udało-zaśpiewasz mi coś....znowu?-zapytałam słodko
-Oczywiście, jakieś życzenia?-pomyślałam i....
-"Right now"-powiedziałam podekscytowana
-okej...ale jesteś mi winna przysługę-powiedział chytrze i zaczął śpiewać
Right now/właśnie teraz
I wish you were here with me (oooh)/chciałbym abyś była tu ze mną
'Cause right now/ Bo właśnie teraz
Everything is new to me (oooh)/wszystko jest nowe dla mnie
You know I can't fight the feeling/wiesz że nie mogę zwalczyć tego uczucia
And every night I feel it/i każdej nocy to czuję
Right now/właśnie teraz
I wish you were here with me (oooh)/chciałbym abyś była tu ze mną
Liam:
Late night, spaces/późna noc, wolność
With all our friends, you and me, yeah/z wszystkimi naszymi przyjaciółmi, ty i ja, tak
Love these faces/kocham te twarze
Just like how it used to be/dokładnie tak jak to przywykło być....
i zasnęłam, śnił mi się Liam
*sen
-wstawaj kochanie-doszedł mnie głos liama
-już-powiedziałam przeciągając się
-Mamo!!tato!!-do sypialni wbiegła mała dziewczynka
-Tak córciu?-zapytałam..okej?
-Czas do przedszkola!!-krzyknęła radośnie...miała na oko 4-5 lat
-Już kochanie....idź się ubrać, zaraz przyjdziemy-powiedział Li
-okej-i wybiegła, skąd ona ma tyle energii?
-Kocham cię Liam
-Ja ciebie też-i pocałowaliśmy się
-kochanie....-nie zdążyłam dokończyć bo się obudziłam
*koniec snu
-Co?-zapytałam zła że mi przerwano taki wspaniały sen...nad mną klęczał Liam
-Jest 12;00, czas wstawać....a tak w ogóle mówisz przez sen-zesztywniałam...co?
-Jak...j-ja mówię przez sen??-zapytałam zszokowana
-Nie wiedziałaś?-zapytał jak by to była najoczywistsza rzecz na świecie
-C-co mówiłam?-zapytałam obawiając się odpowiedzi
-Że kogoś kochasz ale nie dosłyszałem kogo-powiedział ze cwanym uśmiechem....już wszystko wiem
- Wiesz co powiedziałam dokładnie!!-powiedziałam oskarżycielsko-Wiesz jakie imię powiedziałam!-powiedziałam tym samym tonem
-Poczekaj jak to było Louis? Ludwig?...nie to było Liam?...tak to było Liam!!-powiedział, a ja schowałam się pod kołdrą....niech to będzie sen !!!! łóżko obok mnie się ugięło
-chodź tu....(S.T.I)-ściągnął ze mnie kołdrę...Liam 'zwisał' nad mną, a nasze twarze dzieliły milimetry
-Po co?-zapytałam zawstydzona
-To prawda?-zapytał
-Co?-wiedziałam o co chodzi ale chciałam to usłyszeć
-Że mnie kochasz?-zapytał i przybliżył trochę swoją twarz do mojej
-Tak...-szepnęłam
-Powiedz to-powiedział zwycięsko, a zarazem subtelnie
-Kocham cię-powiedziałam trochę głośniej
-To dobrze....bo ja ciebie też -i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku....nareszcie to serduszko bije dla mnie!!!!
THE END
__________________________________________________________
Stylesowa
Sorry, wiem że wczoraj miała wyjść ta część, ale nie miałam zbytnio czasu.....szkoła :(
A więc żegnamy się z Liamkiem..... czekajcie na dalsze części Hazzy, i Nialla.....gdy skończę jednego z nich wyjdzie nowa historyjka z Zaynem...
SZANUJESZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
poniedziałek, 15 września 2014
Liam.. :3 - część 1
W końcu macie ode mnie imagina z Liamem.. :) Wierze, że sie spodoba.. <3<3
I jeżeli chodzi o zamówionego Nialla to postaram sie coś napisać w najbliższych dniach, ale nie obiecuje bo mam w tym tygodniu próbna maturę z matmy.. :/
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
I jeżeli chodzi o zamówionego Nialla to postaram sie coś napisać w najbliższych dniach, ale nie obiecuje bo mam w tym tygodniu próbna maturę z matmy.. :/
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Idę
w bardzo dobrym humorze przez park. Widzę
jak
chłopak
w brązowych
włosach
dostał
od jakiejś
dziewczyny w twarz, miał
dla niej kwiaty. Chciał
je jej dać,
ale ona go odepchnęła
i z złowrogim
uśmiechem
odwróciła
sie i odeszła.
A ten brunet.. ?! Spuścił
głowę
i szedł
w moim kierunku. Gdy już
był
blisko mnie podniósł
głowę,
widziałam
w jego oczach łzy
i smutek.
Ch:
Proszę..
- powiedział
załamanym
głosem
i wcisnął
mi bukiet pięknych
róż
i odszedł.
Szybko go dogoniłam
i zatrzymałam.
J:
Poczekaj! - złapałam
go za rękę
i zmusiłam
do zatrzymania
sie. Spojrzał
na mnie swoimi smutnymi oczami - Nie mogę
tego przyjąć.
- uśmiechnęłam
sie lekko do niego
Ch:
To je wyrzuć.
- powiedział
bez większego
przejęcia
i znów
zaczął
odchodzić.
J:
Poczekaj, proszę
cie nie odchodź..
- odwrócił
sie do mnie. - Wiem że
teraz nie masz na to ochoty, ale jeśli
sie komuś
wygadasz ulży
Ci.
Jestem tego pewna.
Ch:
Nie mam na nic ochoty.. - warknął i odszedł. Zrobiło mi sie
przykro, bo chciałam pomóc a on mnie tak potraktował. Odwróciłam
sie i czułam jak w moich oczach zbierają sie łzy. Dlaczego?
Przecież
to zupełnie obcy dla mnie człowiek.. ?! Przeszłam tak może
kawałek i poczułam na swoim nadgarstku czyjąś dłoń. Odwróciłam
sie i zobaczyłam tego samego bruneta.
Ch:
Przepraszam, nie powinienem sie tak zachować.. Chciałaś mi pomóc..
- tłumaczył sie
J:
Ale
Ty tego nie chciałeś.. - powiedziałam cicho.
Ch:
Wybacz mi.. Masz racje i jeszcze chcesz to zapraszam cie na spacer i
kawę..
- uśmiechnął
sie słabo
J:
Chętnie..
Ch:
Jestem Liam..
J:
(T.i.).
- uścisnęłam
jego dłoń
i posłałam
mu ładny
uśmiech.
- To idziemy do kawiarni czy zostajemy w parku?
L:
Może
jednak zostaniemy a potem do kawiarni? - powiedział
z lekkim
smutkiem
J:
To chodź
usiądziemy
na ławce..
- postanowiłam
ze zaprowadzę
go w najcichsze i najlepsze miejsce w tym parku. Liam zaczął
kierować
sie w stronę
jakiejś
ławeczki.
Złapałam
go za rękę
i pociągnęłam
w przeciwnym kierunku. Po kilku minutach byliśmy
na miejscu. Chłopak
rozejrzał
sie dookoła.
L:
Nigdy tu nie bylem. - usiadł
na ławce.
J:
To jest takie moje miejsce.. Gdy
coś
mnie trapi albo po prostu chce pomyśleć,
przychodzę
tutaj.. Możesz
czuć
sie zaszczycony jesteś
pierwszą osobą którą
tu przyprowadziłam
a wcale Cie
nie znam. - usiadłam
koło
niego
L:
To milo z twojej strony.. Przepraszam że
bylem taki nie przyjemny dla ciebie, ale właśnie..
J:
Jeśli
nie chcesz nie musisz mówić..
- przerwałam
mu
L:
Poznałem
ją jakiś
miesiąc
temu, myślałem
że
coś
nas łączy,
ale ona widocznie leciała
tylko na kasę
i rozgłos..
Dlaczego każda
dziewczyna którą
poznałem
chce tylko mnie wykorzystać..!?
Przecież
ja też mam uczucia.. Jak każdy
człowiek
potrzebuje bliskości
drugiej osoby, tylko dlaczego każda
mnie rani..?! To że
jestem sławny
nie znaczy że
nie mam życia
prywatnego i nie umiem kochać?!
- mówił
patrząc
w dal, widziałam
jak po policzkach spływają
mu łzy..
Oparł
łokcie
na kolanach a twarz schował
w dłonie.
Ale zaraz.. Sławny?!
A to stąd
go kojarzyłam..
Liam Payne z tego zespoły..
Yyy.. nie pamiętam
teraz nazwy..
J:
Przykro mi z powodu tego co sie stało
w parku, ale nie możesz
oceniać
tak każdej
napotkanej osoby. Nie każda
dziewczyna jest taka jak tamta..
L:
A co ty możesz
wiedzieć?!
-
warknął na mnie -
Pewnie jesteś
jak wszystkie inne dziewczyny.. - spojrzał
na mnie wrogo, a mnie momentalnie zabolało
w okolicy serca. W oczach pojawiły
mi sie łzy.
Znowu!
J:
Widocznie nie doceniasz ludzi i oceniasz ich bezpodstawnie. Nie wiem
co ta dziewczyna Ci
zrobiła,
ale ja, jakbyś
nie
zauważył,
staram
sie Ci
pomóc,
podtrzymać
Cie
na duchu mimo to że
Cie
nie znam.. - starłam
łzę
spływającą
mi po policzku, wstałam
i zaczęłam
odchodzić.
Jak on mógł
porównać
mnie z tamtą dziewczyną. Nawet mnie nie zna.. Bolało
mnie to, jestem strasznie uczuciową dziewczyną, tym bardziej jeśli
ja wyciągałam
do kogoś
pomocną dłoń,
a potem takie coś.
Moje policzki były
już
mokre od łez
kiedy poczułam
jak mnie zatrzymuje.
L:
(T.i.)
zaczekaj.. !
J:
Po co? Żebym
potem dowiedziała
sie od ciebie że
jestem suką, bo
jestem
dziewczyną?
- spojrzałam
w jego oczy ze smutkiem
L:
Nie powiedziałem
tak..
J:
Ale pewnie jeszcze chwile i bym to od Ciebie
usłyszała.
To boli Liam, bo mnie nie znasz. Widzisz żebym
ja oceniała
ludzi tak jak ty. Niee, bo ja chciałam
ci pomóc.
L:
Naprawdę
Cie
przepraszam. Nie chciałem
tak powiedzieć.
Proszę
Cie
nie gniewaj sie już..
- przytulił
mnie do siebie. Chwile stałam
w bezruchu, nie chciałam odwzajemnić uścisku. Chłopak nie dawał
za wygraną i nie wypuszczał mnie z objęć, nie wytrzymałam i
wtuliłam sie w niego. Uspokoiłam
się i odsunęłam
się od niego, ścierając
łzy z policzków.
J:
Chodźmy na tą kawę..
...
Komentujemy.. !! <3
Naat
niedziela, 14 września 2014
Podziekowania + ZAMÓWIENIA!!
<3<3<3
Najpierw chce wam PODZIĘKOWAĆ!!!! Za te ponad 20 000 wyświetleń.. :D !! <3
Dzięki jeszcze raz.. i mam nadzieje, że zostaniecie ze mną przez kolejne 20 000 wyświetleń.. :) <3
I teraz obiecane zamówienie.. :D
Tak jak ostatnio piszcie z kim chcecie i od jakiej Adminki.. :D <3
Naat<3
Najpierw chce wam PODZIĘKOWAĆ!!!! Za te ponad 20 000 wyświetleń.. :D !! <3
Dzięki jeszcze raz.. i mam nadzieje, że zostaniecie ze mną przez kolejne 20 000 wyświetleń.. :) <3
I teraz obiecane zamówienie.. :D
Tak jak ostatnio piszcie z kim chcecie i od jakiej Adminki.. :D <3
Naat<3
sobota, 13 września 2014
Urodzinowy Niall ;*
Ja też mam imagina z Niallem z okazji jego urodzin.. :) Jest świeżo wyprodukowany i mam nadzieje, ze sie spodoba.. :D <3
Ale najpierw.. NIALL WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!!! Kochamy Cie!!
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
Ale najpierw.. NIALL WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!!! Kochamy Cie!!
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
13
września..
Podwójne
święto,
choć
tylko jedno będę
świętować.
A mianowicie mój
przyjaciel ma dzisiaj urodziny i organizuje mu imprezę
niespodziankę
u niego w domu. Chłopaki
mieli za zadanie wyciągnąć
go z domu i stawić
sie dopiero o 20.. Ja w tym czasie muszę
zdążyć
ze
wszystkim. Wspomniałam
że podwójne..
Podwójne
bo i ja mam dzisiaj urodziny, ale nikt o tym nie wie. Dlaczego? Bo
nie chce by ktoś
wiedział.
Wstałam
bardzo wcześnie,
wykonałam
chyba z kilkanaście
telefonów
upewniających
sie czy wszystko jest gotowe. To ma być
jego najlepsza impreza. O 9 byłam
już
w domu 1D, chłopaki
sie spisali i nie było
już
ich. Zabrałam
sie od razu za przygotowania. Musiałam
przestawić
stolik i kanapę
by zrobić
więcej
miejsca. Po tym przyszła
kolej na balony, było
ich całkiem
sporo, ale dałam
rade nadmuchać.
I po jakiś
czterech godzinach mogłam
zacząć
je rozwieszać.
W trakcie dmuchania kolorowych
baloników
zadzwoniła
pani od cateringu informując
mnie że jedzenie przywiozą
o 14. Gdy balony były
już
porozwieszane w całym
domu, przyszykowałam
kuchnie do swobodnego
użytkowania
jej. Na stole porozstawiałam
elegancko
ułożone
dania. Stworzyłam
taki jakby szwedzki stół.
Na blacie ustawiłam
kubeczki i rożnego
rodzaju przekąski. Czas leciał
mi niemiłosiernie szybko i nim sie spostrzegłam
odbierałam
tort dla Nialla. Był
ogromny, dokładnie
taki jak zamawiałam.
Skończyłam
wszystko o 18 i nadszedł
czas na zajedzie
sie sobą. Poszłam
do 'mojej' sypialni na pietrze i zabrałam
śliczną
czarną bieliznę
i powędrowałam
do łazienki.
Wzięłam
szybki, orzeźwiający
prysznic, umyłam
głowę
i w samej bieliźnie
i z ręcznikiem
na głowie
wróciłam
do sypialni. Spojrzałam
na telefon i jedno nieodebrane połączenie
od Nialla i wiadomość
od Hazzy.
H:
' Mała on chce już wracać..'.
J:
'Jeszcze tylko trochę.. Dacie rade.. '. Odpisałam i wróciłam do
malowania sie. Chwile później znów usłyszałam dźwięk komórki.
Dzwonił Niall. - Tak Niall?
N:
(S.T.i.) ratuj.. - błagał - ..oni nie chcą dać mi spokoju..
J:
A w jaki sposób ja mam ci w tym pomóc? - spytałam dość bez
uczuciowo.
N:
A Tobie co jest?
J:
Nic, po prostu nie mam zbytnio czasu na wysłuchiwanie twoich
zażaleń. - westchnęłam. Wiedziałam że może go to zaboleć ale
musiałam go jakoś spławić.
N:
Dobra, to nie przeszkadzam.. - powiedział cicho
J:
Do zobaczenia. - rozłączyłam sie szybko i dokończyłam mój
makijaż. Nie był zbyt mocny, ale był widoczny. Idealny na
imprezę.. Włosy wysuszyłam i końcówki delikatnie podkręciłam,
ułożyłam grzywkę i fryzura gotowa. Zostało mi jeszcze 30 min, do
pojawienia sie pierwszych gości. Obrałam sie w moją nową,
specjalnie zakupioną na ten wieczór, sukienkę. Była koloru ciemno
niebieskiego, sięgała mi przed kolano. Perfekcyjnie podkreślała
moje kobiece kształty. Zdążyłam włożyć moje dość wysokie
szpilki, spryskać sie perfumem i usłyszałam ćwiek dzwonka do
drzwi. Zeszłam szybko na dół i wpuściłam gości. Jakieś 20
minut później cały dom zapełniony był już gośćmi, brakowało
tylko chłopaków z Niallem. Właśnie dostałam SMS od Lou że już
dojeżdżają.
J:
Josh zgaś światło! Podjeżdżają już. - rozkazałam. Moje serce
zaczęło szybciej bić. - Teraz wszyscy cicho. I jak tylko zapalą
światło krzyczymy: niespodzianka. - wszyscy zgodnie pokiwali
głowami i w zupełnych ciemnościach i grobowej ciszy czekaliśmy na
solenizanta. Usłyszałam odgłos otwierających sie drzwi a po
chwili kroki chłopaków.
N:
Ale jestem głodny.. - powiedział do chłopaków. Chciało mi sie
śmiać, pewnie tak jak reszcie ale nie mogliśmy sie zdradzić.
H:
No to idź..! - powiedział Hazz. Wtedy zapalili światło.
W:
NIESPODZIANKA!! - krzyknęliśmy gdy tylko ono rozbłysło. Widziałam
zaskoczoną minę blondyna, a po chwili najpiękniejszy uśmiech jaki
dane mi było zobaczyć. Stałam za murem gości i prawie nie było
mnie widać, ale Horan szybko mnie odnalazł.
N:
Dziękuje, dziękuje, dziękuje.. - przycisnął mnie do siebie i
mało co ze szczęścia nie udusił.
J:
A skąd wiesz że to ja?! - zapytałam gdy mogłam już normalnie
oddychać.
N:
A któż by inny?
J:
Spełnienia marzeń Niall.. - uśmiechnęłam sie do niego i złożyłam
delikatnego całusa na jego policzku. Moje serce wariuje na sam jego
widok a co dopiero gdy miedzy nami dochodzi do takich sytuacji.
Adrenalina podskakuje we mnie do poziomu maksimum. Impreza sie
rozkręciła, goście wypijali drink za drinkiem, Niall bawił sie z
każdym po kolei, a ja stałam w rogu i przyglądałam sie
wszystkiemu. Byłam z siebie zadowolona, bo niespodzianka mi sie
udała. Jednak było we mnie dziwne uczucie pustki, czemu? Może
dlatego że Horan nie bawił sie ze mną.. Nie wiem.
Z:
Dobra robota.. - wyrwał mnie z rozmyśleń.
J:
Dzięki.. - uśmiechnęłam sie do niego i podniosłam w góre
kubeczek z drinkiem, Zayn zrobił to samo i oboje upiliśmy łyk
swoich trunków.
Z:
Czemu sie nie bawisz?
J:
A bo ja wiem..Jeszcze nikt nie chciał sie ze mną bawić.. -
wytłumaczyłam obojętnie. Chłopak wyciągnął z mojej dłoni
drinka i odstawił go razem ze swoim. Złapał mnie za rękę i
pociągnął w stronę tańczących ludzi. Zaśmiałam sie i zaczęłam
z nim poruszać sie w rytm skocznej muzyki. I tak zleciało mi kilka
godzin. Raz tańczyłam z Zaynem, Harrym, Liamem, Louisem.. i tak w
kółko.. Czasami jeszcze dołączył sie Josh, ale ten jedyny
chłopak z którym tak marzyłam zatańczyć nie podszedł. Niall
zajęty był innymi dziewczynami, ale nie mogłam mieć mu to
przecież za złe. On nie jest moją własnością.. Usiadłam
zmęczona na kanapie i pogrążyłam sie w rozmowie z Sophią. Milo
nam sie rozmawiało, ale przerwał nam Liam, porywając swoją
dziewczynę do tańca. Chwile później zauważyłam jak Nialler
zmierza w moją stronę, zignorowałam to, stwierdziłam że nie
podejdzie do mnie. Jednak sie pomyliłam.
N:
Mogę Cie prosić? - ukłonił sie delikatnie wyciągając dłoń w
moim kierunku. Złapałam ją i podążyliśmy na parkiet, widziałam
jak blondyn spojrzał porozumiewawczo na DJ-a, a ten pościł wolną
piosenkę. Pokręciłam z rozbawieniem głowa i owinęłam ręce
wokół szyi Irlandczyka. Chłopak oplótł swoje ręce dookoła
mojej tali i poruszaliśmy sie delikatnie w rytm tej piosenki. Niall
z każdą nutą wtulał sie we mnie coraz bardziej.
N:
Jesteś cudowna.. - wyszeptał.
J:
To tylko impreza.. - zaśmiałam sie cicho.
N:
To jest najwspanialsza impreza, a w dodatku z Tobą.. - stwierdził.
J:
Miała taka być. - ułożyłam głowę w zagłębieniu jego szyi.
N:
Musze Ci sie odwdzięczyć.. - zamilkł jakby sie nad czymś
zastanawiał - A tak właściwie to kiedy ty masz swoje urodziny? -
podniosłam głowę by spojrzeć w jego tęczówki.
J:
To jest teraz mało ważne.. Nie zawracaj sobie mną głowy. To twój
dzień.. - wymigałam sie od odpowiedzi. - Niall, wybacz na chwile..
- powiedziałam gdy powolna melodia dobiegła końca.
N:
Wróć zaraz. - nie wypościł mnie ze swoich ramion.
J:
Oczywiście.. - uśmiechnęłam sie a on cmoknął mój polik. Znów
palpitacje serca i piekło na policzkach. Znalazłam Hazze i
poszliśmy razem do kuchni. - Hazz w lodówce jest tort. Wyjmij! -
rozkazałam. Loczek posłusznie wykonał polecenie, ja zabrałam mały
stoliczek na kółkach, na którym były talerzyki i ostry nóż.
Styles pozapalał świeczki i mogliśmy iść. Gdy tylko weszliśmy
do salony zapadła cisza, a muzyka przestała grać. Zaczęłam
śpiewać Happy B-day i każdy dołączył sie do mnie. W Nialla
oczach dostrzegłam tańczące iskierki radości, podszedł do nas i
gdy skończyliśmy śpiewać, chciał zdmuchnąć..- Pomyśl
życzenie! - zatrzymałam go. Chłopak spojrzał w moje oczy i z
przepięknym uśmiechem zdmuchnął wszystkie świeczki. Były
oklaski i zajęłam sie porcjowaniem tortu. Oczywiście pierwszy
kawałek dla blondyna, jak już każdy miał swój kawałek i
kieliszek szampana w reku, nadszedł czas na toast. Ja zabrałam
pierwsza głos. - A więc Niall.. To już 21 lat.. - chłopak stał
na przeciwko mnie. - Zycie Ci abyś dalej był takim zwariowanym,
szalonym i ciągle śmiejącym sie dzieckiem. Właśnie tyle lat, a
dalej zachowanie 12- latka. Ale takiego cie kocham. Nie zmieniaj
sie.. Najważniejsze jest to że zawsze jesteś sobą i nigdy nie
udajesz.. Może nie zawsze było miedzy nami dobrze, ale wiem że
gorzej być już nie może. Przyjaźń z tobą, z wami wszystkimi, to
najlepsze co mnie spotkało i bardzo wam za to dziękuje. Twoje
zdrowie.. - uśmiechnęłam sie i podeszłam do niego, złożyłam
krótkiego całusa na jego rozgrzanym policzku.
N:
Dziękuje.. Też jesteś dla mnie ważna. - wyszeptał do mojego
ucha. Odsunęłam sie od niego i każdy zasypywał go życzeniami i
miłymi słowami. Stanęłam na uboczu i obserwowałam to wszystko,
impreza znów ożyła, muzyka na fula i pełny parkiet ludzi, wyszłam
na taras trochę sie przewietrzyć i pomyśleć. Chciałabym żeby
Niall patrzył na mnie w ten sam sposób co ja na niego, ale to chyba
niemożliwe. Od jakiegoś czasu trzymam w reku małe pudełeczko, w
środku jest wisiorek, a dokładnie jego połowa. To serce,
podzielone na dwa, jedną ja mam na szyi, a drugą dam Niallerowi..
Poczułam na swojej talii czyjeś dłonie. - Nie jest Ci zimno? -
usłyszałam jego wspaniały głos. Odwróciłam sie powoli i
spojrzałam prosto w oczy.
J:
Niee.. jest idealnie.. - uśmiechnęłam sie. - Mam coś dla ciebie.
- wręczyłam mu prezent.
N:
Wiesz że niczego od ciebie nie oczekuje..?
J:
Wiem, ale to twoje urodziny.. - chłopak odebrał ode mnie pudełeczko
i od razu rozpakował. Wyjął łańcuszek i przyjrzał sie
wisiorkowi.
N:
Dziękuje.. - posłał mi uroczy uśmiech - Together? A gdzie
Forever? - spytał patrząc na mnie. Złapałam za swój wisiorek,
który miałam na szyi. W jego oczach rozbłysła jeszcze większa
radość.
J:
Zgadzasz sie z tym? - zapytałam niepewnie.
N:
No jasne.. Spełniasz moje marzenia.. - przyznał cicho.
J:
Zrobię wszystko byś był szczęśliwy..
N:
To mam jeszcze jedno marzenie.
J:
Jakie? - byłam ciekawa co jeszcze w nim siedzi.
N:
Takie. - powiedział szybko i w błyskawicznym tempie zmniejszył
miedzy nami odległość do zera. Przywarł do moich ust, w pierwszej
chwili byłam zaskoczona, ale oddalam pocałunek wkładając swoje
dłonie w jego miękkie włosy. Czułam sie cudownie mając go tak
blisko siebie. Oderwał sie ode mnie z niechęcią, ale i wspaniałym
uśmiechem.
J:
Najlepsze urodziny na świecie.. - powiedziałam rozmarzona.
N:
Coo? - zapytał zdziwiony.
J:
Yyy.. nie nic.. - zaprzeczyłam.
N:
(T.i.) posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie.. - spojrzałam lekko
przestraszona na niego - ..Od tej chwili, jako moja dziewczyna masz
mi mówić o wszystkim, więc odpowiedz mi na pytanie. Kiedy masz
urodziny? Bo przecież muszę to wiedzieć! - powiedział poważnie.
J:
Noo dzisi.. Zaraz?! Twoja dziewczyna?! - zapytałam z
niedowierzaniem.
N:
No moja, moja i jak mogłaś mi nie powiedzieć że urodziłaś sie
tego samego dnia co ja.. Hmm?
J:
Ojj Niall, tak wyszło. Z reszta nigdy specjalnie ich nie
obchodziłam. - wytłumaczyłam mu.
N:
Czas to zmienić.. - uśmiechnęłam sie cwaniacko i znów mnie
pocałował. - Kocham Cie wiesz? - zapytał przez pocałunek.
J:
Teraz już tak.. - uśmiechnęłam sie. Jakiś czas później
wróciliśmy na imprezę, od tej chwili bawiliśmy sie razem, blondyn
oznajmił niestety wszystkim, że i ja dzisiaj mam swoje święto i
świętowaliśmy i moje urodziny. Było wspaniale i jest tak do tej
pory. Przecież mam najcudowniejszego chłopaka na świecie..
The
end.. <3
Jeszcze raz.. Spełnienia Marzeń Horan.. :D <3 :*
Naat
Subskrybuj:
Posty (Atom)



