One Direction i My.. - imaginy

sobota, 13 września 2014

Niall Horan urodzinki

                                                Niall Horan urodzinki    
Siedziałam właśnie na kanapie i liczyłam ile długów już sobie narobiłam. Po przeliczeniu wychodzi że mam do zapłaty 7 tysięcy 320 złotych właścicielowi mieszkania, tylko skąd ja mam tyle wziąć prace mam nisko płatną, że wystarcza zaledwie na jedzenie i niektóre rachunki,staram się zostawać nadgodziny, ale to i tak nie wiele daje.Moje rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi, niechętnie wstałam i do nich podeszłam, to co było za drzwiami przeraziło mnie, otóż stał w nich nie kto inny jak Niall Horan właściciel tego bloku
-Tak?
- Przyszedłem tu w sprawie zapłaty- automatycznie pobladłam
- Proszę wejść-weszliśmy do salonu- przykro mi ale ja nie mam tych pieniędzy, pracuję od świtu do nocy, a ledwo wystarcza mi na przeżycie, za nową lepiej płatną pracą, oglądam się cały czas, ale nic się nie nadaje....może mi pan dać jeszcze trochę czasu?
-Czekam już ponad pół roku, a pani zapłaciła tylko 2 tysiące....
-Niech mi pan mówi (T.I), prze to pani czuję się stara
-Niall-podał mi rękę którą szybko uścisnęłam-A więc (T.I) sprawa jest już w toku.....w najbliższych dniach powinno przyjść do ciebie pismo, że jeśli nie zapłacisz przyjdzie do ciebie komornik...
-Ale ja nie mam pieniędzy.....
-A może umiesz od kogoś pożyczyć chociaż część tej kwoty?
-Nie...rodzice zginęli w wypadku, siostra ma dopiero 14 lat, a brat...brat jest ćpunem.....nienawidzę go za to co mi zrobił.....
-Och...przykro mi, a jako kto pracujesz?
-Fryzjerka....
-Och...niestety nie mogę ci pomóc
-A może mogę jakoś inaczej spłacić dług... nie wiem na przykład posprzątać, cokolwiek...proszę...ja nie dam rady, teraz na raz zapłacić tyle pieniędzy....
-Ile zarabiasz?-przerwał mi
-1600 zł-powiedziałam cicho
-To wystarczająco-stwierdził-powinno ci wystarczyć na comiesięczne zapłaty za mieszkanie
-No właśnie powinno....mój brat ma długi za narkotyki... i ja je spłacałam....spłacam...już od 2 lat
-Ale problemy finansowe masz dopiero od pół roku....czegoś nie rozumiem
-Bo przez jakiś rok jakoś wiązałam koniec z końcem, ale później zamknęli ten salon i zostałam na lodzie , a jakoś musiałam mu pomóc....w końcu to mój brat...musiałam....musiałam puszczać się z tym pieprzonym dilerem....przez 3 miesiące, chyba z 4 razy, później chciałam się zabić, i miesiąc przeleżałam w szpitalu, mój brat się odczepił na jakieś 3 miesiące, a po nich znów żądał kasy, której nie mam-ostatnie 3 słowa wyszeptałam, a łzy sama nie wiem kiedy zaczęły mi spływać..
-Och...nie wiedziałem

Siedziałam właśnie z Niallem na kanapie i oglądaliśmy jakiś film, przez te ostatnie dwa tygodnie pomógł mi...znalazł lepiej płatnął pracę, i przesunął termin spłaty, ale to i tak mało dało, bo długi brata się powiększyły
-Wiesz Niall ja chyba się wyprowadzę-stwierdziłam
-Dlaczego? -Spytał
-Bo mam mało kasy....wyprowadzę się do tańszego mieszkania....albo wyjadę-powiedziałam nie patrząc na niego
-Wyjedziesz?-spytał zdezorientowany
-Tak z kraju
-Dokąd?
-Do Irlandii, mam tam babcię..
-Nie, nie wyjeżdżaj
-Na razie nie zdecydowałam, ale mam mało kasy.... to się nie sprawdzi, w najbliższym czasie się wyprowadzę, a pieniądze będę ci przesyłać w ratach....-przerwał mi
-Ale nie musisz wyjeżdżać, możesz zamieszkać u mnie-Powiedział prosząco
-Nie....nie będę ci się narzucać.....tak w ogóle co ci tak zależy żebym została-utrzymywał ze mną kontakt wzrokowy...on jest jakby bezwstydny.... zbyt odważny...i ma takie dziwne spojrzenie
-Ależ nie będziesz-powiedział szybko
-Tak, bo nie będę mieć kasy żeby ci oddawać, za utrzymanie się...-przerwał mi
-Możesz płacić inaczej...-mruknął seksownie a jego ręka powędrowała na moje udo....czy ja dobrze myślę?
-Czy ty masz na myśli?-znów mi przerwał
-Tak właśnie to-zaczął składać pocałunki na mojej szyi
-I że niby jak ty to sobie wyobrażasz?- odepchnęłam go od siebie
- no normalnie, przybliżył się do mnie
-I że niby co muszę się z tobą przespać kilkanaście razy żeby spłacić dług?
-No mniej więcej
-Ile razy?-zapytałam przygnębiona
-7, ale jeśli będziesz chciała więcej to okej-uśmiechnął się cwaniacko
-Ughh.....ile mam czasu na decyzję?-zapytałam zrezygnowana...z jednej strony, jest cholernie przystojny a z drugiej nie chcę tego robić dla długów (choć już wcześniej to robiłam) ale tylko dlatego że nie miałam wyboru....teraz też nie mam, a najgorsze jest to że zaczynam coś czuć do Nialla, i to może się jeszcze pogłębić, a tego nie chcę.....chyba
-5 sekund.....5.....4....3...2....1 i?
-Może to głupie z mojej strony ale....
__________________________________________
A więc mamy urodzinki Nialla
i urodzinowy rozdział Awww! Liczę na komy!!
                                CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

piątek, 12 września 2014

Zamówiony: Niall i Zayn.. ;) - część 3 /ostatnia

 I ostatnia część zamówionego przez Lize imagina.. :D Mam nadzieje, że całość Ci sie spodobała i jesteś zadowolona z mojej twórczości.. :D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Na wyświetlaczu było kilkanaście połączeń i kilka wiadomości. Wszystko od Niall, usiadłam zaskoczona na fotelu i zaczęłam wszystko czytać. Zdziwiło mnie to że zaczął dzwonić, przecież on nie chce mieć ze mną nic wspólnego.
' Liza przepraszam, to nie miało tak wyglądać.. '
' Proszę wybacz mi. Nie zniosę ani chwili wiedząc że jesteś przeze mnie smutna. '
' Wiem że cie rozczarowałem i zraniłem, ale wybacz.. '
To niektóre z wiadomości od niego. Czytając to wróciło do mnie wszystko z wczorajszego dnia i łzy ponownie moczyły moje policzki. Kilka sekund później byłam już w ramionach szatyna.
Z: Nie przejmuj sie nim. Ja sam nie rozumiem jego zachowania, ale proszę cie. Nie znoszę gdy plączesz.. - mówił tuż przy moim uchu, gładząc dłonią moje plecy.
J: Jak mam sie nie przejmować?! To jest mój brat. W ciągu tych lat co rodzice mnie zaadoptowali tylko raz pomiędzy nami była normalna braterska rozmowa i to tylko dlatego że usłyszałam jak szlocha i poszłam do niego. - odsunęłam sie od chłopaka - Zayn on nigdy nie powiedział że jestem jego siostrą, nigdy nie nazwał mnie w ten sposób. Widzisz jesteście wielkimi gwiazdami a tak wspaniale udało mu sie to przede mną ukryć. Wiesz jak to boli? Ja nigdy nie próbowałam nawet wchodzić w jego życie, zawsze stałam na uboczu i zastanawiałam sie dlaczego on mnie tak nienawidzi.. - zaczęłam chodzić po pokoju i zbierać swoje rzeczy. Zayn zatrzymał mnie i trzymając za ręce spojrzał prosto w oczy.
Z: Jestem pewny że tak nie jest. On musiał naprawdę sie o ciebie martwić skoro nie chciał żebyś o nim cokolwiek wiedziała. Wiem, zachował sie jak ostatni kretyn, ale cie kocha. Na pewno traktuje cie jak swoją młodsza siostrę. Daj mu szanse wytłumaczenia sie. - powiedział błagalnie.
J: Musze to przemyśleć. Nie będę na każde jego zawołanie, tym razem to on ma sie postarać. Ja starałam sie całe 3 lata żeby w końcu zaczął mnie tak traktować. - Zayn skinął głową na znak że rozumie. Odsunęliśmy temat Niallera i rozmawialiśmy o czymś innym. Zleciało nam tak do pory obiadowej i Mulat stwierdził że pójdzie. Nie chciałam żeby szedł ale zatrzymać też go nie mogłam. Tym razem wziął ode mnie numer telefonu i całując mnie w policzek wyszedł. Czułam sie jak w skowronkach, gdy to zrobił, a serce o mało co nie wyskoczyło mi z piersi. Ten chłopak to jak dotąd najlepsze co mnie spotkało nie licząc adopcji.. Postanowiłam jednak nie zwlekać i zaczęłam sie pakować. Wiedziałam że Niall nie zacznie tego naprawiać i zapomni o mnie bardzo szybko. Odnalazłam w sieci połączenia kolejowe z Londynu na drugi koniec Anglii. Jeszcze nie wiem co tam będę robić, ale coś wymyśle. Najbliższy pociąg mam jutro, w samo południe. Chciałam jakoś wykorzystać ten czas i poszłam sie przejść po najbliższym parku. Spacerowałam tak bez końca podziwiając wszystko dookoła. W pewnym momencie zobaczyłam grupkę piszczących i wariujących dziewczyn. Podeszłam bliżej by zobaczyć co sie dzieje. Na samym środku tego zbiorowiska dostrzegłam Niallera. Zakuło mnie w klatce piersiowej a w oczach od razu pojawiły sie łzy. Widziałam jak blondyn na mnie patrzy, w ogóle nie zareagował na to że tu jestem. Nawet sie nie uśmiechnął. Jeszcze nikt, nigdy mnie tak nie zranił jak on. Starłam szybko słone krople i wróciłam do pokoju hotelowego. Znów nie mogłam sie uspokoić, i znów przerwano mi mój napad płaczu, tylko tym razem był to telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, dzwonił Niall?!? Odłożyłam urządzenie i dalej moczyłam swoją poduszkę łzami. Kilka chwil później kolejne dźwięki piosenki wydobywały sie z mojego telefonu. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, nie miałam ochoty już go nawet widzieć. Kilkanaście, albo kilkadziesiąt minut później telefon sie rozładował, a ja nie miałam zamiaru go podłączać pod ładowarkę. Na szczęście nie męczyłam sie z zaśnięciem, kolejny dzień przyniósł nadzieje na nową przyszłość, już bez tych pytań na które nie mam odpowiedzi. Zerwę wszelki kontakt z Niallem i postaram sie zapomnieć. Gdy tylko wstałam podłączyłam komórkę pod zasilanie, bez włączania jej. Dopakowałam sie do końca i po śniadaniu wsiadłam w taksówkę, która zawiozła mnie na dworzec. Miałam jeszcze sporo czasu do odjazdu mojego pociągu więc usiadłam na ławeczce i włączyłam telefon. Od razu przychodziły wiadomości że ktoś próbował sie ze mną skontaktować. Kilkadziesiąt połączeń od brata i Mulata. Gryzły mnie wyrzuty sumienia że Zayn tyle razy dzwonił więc napisałam mu wiadomość o treści: ' Żegnaj.. <3'. Tylko tyle, więcej nie było sensu. Chwile później chłopak zadzwonił. Nie odebrałam, bałam sie że mu powiem gdzie jestem i co zamierzam zrobić. Czas leciał mi niesamowicie wolno, a telefon nie przestawał dzwonić.
P: Panie i panowie, pociąg do Manchester'u odjedzie z peronu 2 za 15 minut. Życzymy udanej podróży. - usłyszałam głos jakiejś pani z głośników. Złapałam za rączkę od walizki i poszłam na odpowiedni peron. Szybko sie tam znalazłam, pociąg podjechał i ludzie zaczęli wysiadać. Gdy to zrobili przyszła kolej na mnie i innych pasażerów i mogliśmy wsiadać.
K: Liza!! - usłyszałam gdzieś w oddali. Rozejrzałam sie i nikogo nie dostrzegłam więc zignorowałam to. - Liza! Poczekaj!! - znów, tym razem zauważyłam biegnącego w moim kierunku Zayna. Byłam zaskoczona jego obecnością tutaj. Skąd on mógł wiedzieć że będę na dworcu a nie na lotnisku?!
J: Zayn? Co ty tu robisz? - zapytałam gdy do mnie dobiegł. Chłopak z trudem łapał oddech.
Z: Zatrzymuje cie. - wysapał.
J: Dlaczego? Przecież mnie nikt tu nie trzyma..
Z: Proszę cie, nie wyjeżdżaj.. - błagał.
J: Podaj mi choć jeden sensowny powód, dlaczego miałabym zostać..
Z: Bo cie kocham.. - powiedział niepewnie. Byłam zaskoczona tym co wydostało sie z jego ust, ale to było pozytywne zaskoczenie.
J: Taak.. to jest sensowny powód. - uśmiechnęłam sie do niego, chłopak odwzajemnił go dwa razy mocniej a w oczach zaświeciły sie iskierki. Szatyn zbliżył sie do mnie i musnął delikatnie moje usta. Oddalam pocałunek, a chłopak przyciągnął mnie do siebie. Słyszałam jak pociąg odjechał, ale nie żałowałam decyzji zostania. Zayn odwzajemnia moje uczucie i to jest wspaniale. W tamtej chwili zapomniałam o przykrościach ze strony Nialla. Oderwaliśmy sie od siebie dopiero po kilku minutach.
Z: Naprawdę cie kocham.. Od pierwszego momentu, od tego jak ścisnęłaś moją dłoń w samolocie. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo żałowałem że nie wziąłem wtedy od ciebie numeru. - tłumaczył sie, czułam ogromne ciepło na sercu.
J: To bardzo dobrze, bo ja ciebie też kocham.. - teraz to ja musnęłam jego usta. Chłopak jedną ręką złapał za walizkę, a drugą splótł nasze palce, gdy to zrobił wzdłuż kręgosłupa przeszedł mi przyjemny dreszcz. - Skąd wiedziałeś że będę czekała na pociąg? - zapytałam gdy siedzieliśmy już w jego aucie.
Z: Pamiętam jak mówiłaś że panicznie boisz sie samolotów i że więcej do niego nie wsiądziesz. - pokazał swoje ząbki. Chwile później byliśmy u niego w domu. Bałam sie spotkania z Niallem, ale nie przyjechałam tu do niego tylko z Zaynem. Weszliśmy do domu śmiejąc sie. - Znalazłem zgubę! - krzyknął na cały dom.
H: Tak sie ciesze że sie odnalazłaś! - zza ściany wyskoczył loczek i mocno mnie uściskał. Zaśmiałam sie i zaraz za nim przytulili mnie Louis i Liam. Rozsiedliśmy sie w salonie i pogrążyliśmy w rozmowie. Zastanawiało mnie gdzie jest blondyn.
J: Ej a gdzie mój brat?
Lou: No szuka cie. - odpowiedział jak gdyby nigdy nic.
J: To tyle czasu już tu jestem i jeszcze żaden z was go nie powiadomił? - zapytałam zdziwiona.
Li: Yyy.. Wygląda na to że nie. - podrapał sie po karku.
H: Chcieliśmy mu dać nauczkę.. - powiedział cicho
J: Zayn napisz mu. - poprosiłam. Chłopak posłusznie wyjął komórkę i poinformował blondyna o tym. Jakiś czas później w salonie pojawił sie brat. W chwili pojawienia sie jego osoby w pokoju, ja wstałam i zaczęłam wychodzić z pomieszczenia. Nie dane mi było jednak wyjść. Na nadgarstku poczułam czyjąś dłoń, tym kimś był właśnie Niall. Nic nie powiedział tylko przyciągnął mnie do siebie i przytulił do swojego ciała. Wtulił sie we mnie tak jak tamtej nocy. Czułam że robi to z tęsknotą i tą braterską miłością, której tak bardzo mi brakowało. Chłopak czekał chyba na odwzajemnienie przeze mnie gestu, ale ja miałam pewne wahania.. Jednak wtuliłam sie w niego dając mu do zrozumienia, że mu wybaczam.
N: Przepraszam.. przepraszam za wszystko.. - wyszeptał łamiącym głosem wprost do mojego ucha. Odsunęłam sie od niego i spojrzałam załzawionymi oczami na niego.
J: Nigdy więcej mnie tak nie traktuj.. - uśmiechnęłam sie słabo, a blondyn skinął głową..
Może gdyby nie te chore sytuacje pomiędzy mną a moim bratem nie byłabym teraz szczęśliwa z Zaynem. Kochamy sie i wiem że on traktuje mnie jak najważniejsza dla niego osobę. Niall pokazuje mi na każdym kroku jakim jest wspaniałym bratem i stara sie nadrobić zaległy czas. Ogólnie to mieszkam z nimi i zaczęłam studiować w Londynie. Jest świetnie i tak już pozostanie. Skąd to wiem?! Mam wspaniałego chłopaka, brat traktuje mnie jak prawdziwą siostrę i do tego mam najlepszych przyjaciół na świecie..
The end..


Naat

Tomlinson.. - część 6 /ostatnia

I dotarliśmy do końca imagina z Louisem.. :) Mam nadzieje, że całość sie wam podobała.. (?) <3
W najbliższym czasie pojawi sie post: ZAMÓWIENIA!. Więc jeżeli któraś jest zainteresowana to potem niech w nim napisze z kim będzie chciała imagin i od jakiej adminki.. :) Podejrzewam, że będzie to jutro.. :D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Lou: I ja nie chce już za Tobą tęsknić.. - wszyscy spojrzeli na mnie swoimi wielkimi oczami pełnymi nadziei  - Wróć do mnie.. - spojrzałam na niego zdziwiona -.. to znaczy do nas.. - chłopaki zaczęli posyłać sobie znaczące spojrzenia, a Lou cały czas wpatrywał sie w moje oczy.
J: Nienawidzę was za to.. - przyznałam. Teraz ich miny nie były zbyt radosne - Nienawidzę was za to że wystarczy wasze jedno spojrzenie a ja ulegam.. Nikt wam nie kazał sie tłumaczyć.. Zgodziłabym sie bez problemu..
H: Jesteś wredna.. - stwierdził
Li: Dobra, trzeba z samochodu wyjąć kartony..
J: Jakie kartony? Skąd wy.. - zdziwiłam sie
N: No wiesz.. My też potrafimy przewidzieć pewne rzeczy.. - zaśmiali sie i wyszli. Został oczywiście Louis, co mnie zaskoczyło.
J: Nie pomagasz im? - spojrzałam na niego
Lou: Niee.. poradzą sobie.. - usiadł obok mnie - Wiesz że ja mówiłem prawdę..? - zapytał po chwili.
J: Zdaje sobie z tego sprawę.. - zaśmiałam sie krótko..
Lou: Jesteś moim prywatnym powietrzem bez którego sie dusze.. - prawie wyszeptał. Czułam ogromne ciepło w sercu. Brunet zaczął zbliżać powoli swoją twarz do mojej, wiedziałam do czego to prowadzi, ale to było jeszcze za szybko.. Gdy miał złączyć nasza usta odwróciłam głowę i cmoknął mój policzek. Słyszałam niezadowolone westchnienie chłopaka, ale nic nie powiedział.
J: Za wcześnie Lou.. - wyjaśniłam i poszłam do sypialni. Zaczęłam wpakowywać swoje ubrania do walizek, słyszałam również że chłopaki pakują rzeczy z salonu. Żaden do mnie nie przyszedł więc mogłam w samotności pomyśleć. Szybko uwinęłam sie z ubraniami, położyłam sie na łóżku i wpatrywałam w sufit jakby miała sie na nim pojawić odpowiedz na moje pytanie. Nie wiem czy mam mu dać szanse czy nie? W końcu to wszystko przez niego, ale wiem tez że go kocham.
Z: Ej (T.i.) skończyliśmy.. - do pokoju wszedł Zayn - ..Co jest? - usiadł obok mnie, podniosłam sie do pozycji siedzącej i spojrzałam na niego.
J: Nic.. Chce tylko żebyś mnie przytulił.. - powiedziałam błagalnie. Chłopak z uroczym uśmiechem przybliżył sie do mnie i zamknął w żelaznym uścisku. Odwzajemniłam gest od razu wtulając sie w niego jak małe dziecko w swoją mamusie. Z moich oczu mimowolnie wypłynęły łzy.
Z: Mała co sie stało..? - zapytał cicho
J: Boje sie.. Boje sie dać mu szanse.. - załkałam
Z: Jestem pewny że jej nie zmarnuje..
J: A jak znów coś sie miedzy nami spieprzy i znów będzie tak jak było? Nie wytrzymałabym tego.. - odsunęłam sie od niego i spojrzałam w jego brązowe oczy.
Z: Nie będzie.. Daje Ci moje słowo.. - w odpowiedzi jeszcze raz wtuliłam sie w niego. Chwile później do sypialni wtargnęła reszta zespołu. Gdy zobaczyli moją zapłakaną twarz od razu spoważnieli.
Lou: Co sie stało? - zapytał przejęty.
J: Nic..
Li: Gdyby nic sie nie stało nie płakałabyś..
H: Malik! Co jej zrobiłeś..! - warknął na niego ze śmieszną miną, która mnie rozbawiła.
J: Zayn jest niewinny.. On robił za chusteczkę.. - uśmiechnęłam sie do nich.
N: To powiesz co sie stało? - nalegał
J: Nic sie nie stało.. Po prostu ciesze sie że was mam..
H: Ooo.. Jak słodko.. - rozczulił sie. Chłopaki uwierzyli i każdy z nich przytulił mnie. Zapakowaliśmy moje rzeczy do auta i pojechaliśmy do domu 1D. Nie chciało mi sie dzisiaj rozpakowywać więc poustawiali kartony w moim dawnym pokoju i zeszliśmy na dół. Zdziwiłam sie jednak jak zobaczyłam że moje łóżko jest potargane jakby ktoś w nim spał.
J: Kto spał na moim łóżku? - spytałam całej piątki przyjaciół. Zapadła grobowa cisza i chyba żaden z nich nie miał zamiaru mi tego zdradzić. Zaczęłam sie każdemu przyglądać i już wiedziałam kto to był.. - Nie mówcie że wszyscy tam spaliście.. - powiedziałam dla żartu.
Li: No wiesz..
H: Może z raz.. - zaczęli sie przyznawać.
N: Albo dwa..
Z: Wydaje mi sie że nawet doszło do trzech. - powiedział prawie bezgłośnie.
Lou: Tęskniliśmy.. - słuchałam ich i nie wiedziałam co zrobić. Śmiać sie czy płakać.. Wybrałam to pierwsze i wybuchłam niepohamowanym śmiechem. Śmiałam sie do bólu brzucha a łzy leciały z moich oczu.
J: Okej.. Dobra już mi lepiej.. - powiedziałam ścierając kropelki z twarzy, widziałam jak chłopaki na mnie patrzą.
H: Co w tym takiego śmiesznego?
J: A może na przykład to że nie wyprowadziłam sie na drugi koniec świata i zawsze mogliście do mnie przyjechać..
Li: Ale to była całkiem inna sytuacja.. Już zapomniałaś jak sie z nami pożegnałaś? - wypomniał mi to.
J: No tak.. Wybaczcie.. To mam rozumieć że dzisiaj śpimy wszyscy razem? - kolejny żart.
N: Nie ma innej opcji.
Z: Zaraz zrobimy miejsce w salonie.. - poderwali sie z miejsc i zaczęli przestawiać stolik i kanapy.
J: Ale ja żartowałam.. - zaśmiałam sie.
Lou: A my nie.. - uśmiechnął sie. Wiedziałam że nie wygram, więc nie protestowałam. Poszłam do kuchni i zabrałam sie za przyrządzanie jakiejś kolacji. Gdy kończyłam moją sałatkę do kuchni wszedł Tommo, usiadł przy stole i zaczął mi sie przyglądać. To było mile, ale rozpraszające.
J: Lou przestań mnie rozpraszać.. - powiedziałam nie patrząc na niego, dalej kontynuowałam krojenie ogórka.
Lou: Kocham Cie.. - powiedział bez wahania. Mi na chwile zatrzymało sie serce, by potem mogło wali jak oszalałe. Poczułam dziwny ból na swoim palcu, odłożyłam szybko nóż i zauważyłam sączącą sie krew z palca. Z tego szoku sie skaleczyłam, włożyłam palca do buzi i spijałam krew. Louis zerwał sie z miejsca i podszedł do mnie.
Lou: Daj.. - złapał za moją rękę i przysunął do siebie. Czerwona ciecz od razu pojawiła sie na dłoni i kropelki jej skapywały na podłogę. Niby małe skaleczenie a tyle krwi, chłopak szybko zacisnął ranę szmatką. - Trzymaj tak.. - rozkazał spokojnie. Wyciągnął apteczkę i potrzebne mu rzeczy. Ściągnął materiał z mojej rany i zajął sie bandażem, odpakowywał go a w tym czasie mój palec stał sie czerwony od krwi. Tomlinson włożył sobie mój palec do ust, by oczyścić go z krwi i zawiązał go w bandaż. Nic nie mówiłam, tylko przyglądałam sie jego poczynaniom. - I gotowe.. - uśmiechnął sie pocieszająco.
J: Dziękuje.. - odwzajemniłam gest.
Lou: Naprawdę cie kocham.. - powiedział patrząc w moje oczy. I co ja mam teraz zrobić?! Zaryzykować?!
J: To dobrze, bo.. - nie dane mi było skończyć bo brunet przywarł do moich ust. Oddalam pocałunek, tak bardzo chciałam poczuć smak jego ust. Były miękkie i idealnie pasowały do moich. Po jakimś czasie chłopak oderwał sie ode mnie i spojrzał w moje oczy
Lou: Już nigdy cie nie skrzywdzę i nie pozwolę odejść.. - odpowiedziałam mu kolejnym pocałunkiem i kilka chwil później słyszałam wiwaty i oklaski reszty. Uśmiechnęłam sie przez pocałunek i przyciągnęłam bardziej do siebie mojego bruneta. Tak! Mojego i nikogo więcej!
The end..

KOMENTUJCIE!! <3 


Naat

czwartek, 11 września 2014

Harry... :* cz.5

                                   Harry... :* cz.5(Pochylony druk oznacza że po Polsku)
weszliśmy do środka i pierwsze co zobaczyliśmy to.....Bruno Mars....siedział i patrzył na nas.....a dokładnie to na mnie, uśmiechnęłam się nie śmiało... na co spotkałam się z jego przepięknym uśmiechem, podszedł do mnie, i mnie przytulił
-Hej, jestem (T.I)-powiedziałam
-A ja Bruno....ale to chyba wiesz.....a teraz chodź-pociągnął mnie za rękę , szłam szybko za nim, prowadził mnie do swojej garderoby, gdy już w niej byliśmy wyciągnął gitarę, z jego autografem.....na prawdę śliczną gitarę-Zagraj coś-powiedział podając mi ją
-Umiem tylko twoją piosenkę-powiedziałam cicho
-Jaką?-zapytał
-"Locked Out Of Heaven" 
-Zagraj, a ja zaśpiewam-powiedział wesoły
-Ale potrzebne są 2 gitary,masz?
-Tak, ale po co?
-Zaraz zobaczysz-wyszłam na korytarz, gdzie stali pozostali zdziwieni gapiąc się na mnie-Nialluś?-zwróciłam się zdecydowanie zbyt słodko
-Tak?-zapytał tak samo jak ja
-Wiesz jak cię lubię?-zrobiłam oczka jak ten kot z shreeka 
-Nie bardzo-powiedział udając zamyślonego
-Bardzo-podeszłam cmoknęłam go w policzek-A teraz chodź-ciągnęłam go za rękę do garderoby Bruna 
-ONA MNIE PORYWA!-krzyknął sztucznie
-Umiesz grać piosenkę  "Locked Out Of Heaven" -kiwnął głową że tak-A więc zagramy a Bruno zaśpiewa-powiedziałam jak małe dziecko
-To ty potrafisz grać na gitarze?-zapytała Gemma 
-No WOW!! 
-Chcę to widzieć-weszłam do garderoby a za mną pozostali...tak w ogóle prosiłam tylko o Nialla no ale to dzięki nim tu jestem....
-Okej, Niall będzie grał ze mną.....a ci-wskazałam na 1D i Gemme- to gapie
-Zaśpiewam ale pod warunkiem-powiedział uwodzicielsko
-Jakim?
-Potem się dowiesz
-Masz szczęście że jestem twoją  fanką, inaczej bym cię kopnęła-zaśmialiśmy się-Dobra gramy już- całą piosenkę Bruno śpiewał patrząc mi w oczy, na co co jakieś 2 minuty się rumieniłam, pod koniec piosenki spojrzałam na pozostałych, wszyscy patrzyli to na mnie to na Marsa, wiec szybko wróciłam wzrokiem na chłopaka....a raczej faceta, wszystko jedno.Gdy już skończył śpiewać, odłożyłam gitarę, i mocno go przytuliłam, odwzajemnił uścisk
-A teraz nagroda-powiedział chytrze
-Dobra czego byś chciał?-spytałam dalej w jego uścisku
-Buziaka-szepnął-Ale nie w policzek-znów szepnął
-Chyba cię coś pogrzało, lekko zachichotałam-A tak w ogóle fajna ta  twoja gitara-powiedziałam odwracając się w jej kierunku
-Twoja-poprawił mnie, na co szybko na niego spojrzałam.....uśmiechnął się tylko, nie czekając ani chwili dłużej wpiłam się w jego usta, co szybko odwzajemnił otoczył mnie rękami w okół talii i szybko do siebie przyciągnął, a ja położyłam swoje ręce w okół jego szyi  , całowaliśmy się z jakieś 4 minuty, oddzieliliśmy się od siebie dopiero gdy usłyszeliśmy chrząknięcie.Spojrzałam w tamtą stronę, wszyscy patrzyli na nas z otworzonymi buziami, a wiecie co mnie zdziwiło? że się nie zarumieniłam, wręcz przeciwnie dostałam zastrzyku energii, jak ten Bruno na mnie działa!
-No co?nigdy nie całowaliście swojego idola?-spytałam podniecona
-A wiesz co ?nie-powiedziała Gemma, i w tej właśnie chwili zadzwonił mój telefon.... o babcia ( mieszka w Polsce, mamy mały kontakt ale strasznie ją kocham, mówiłam już że umiem po Polsku? jak nie to teraz to mówię) nie czekając na nic odebrałam
-tak?-spytałam
-Cześć wynusiu-powiedziała wyraźnie smutna 
-Coś się stało?
-YYY....wiesz co później zadzwonię..Pa-i się rozłączyła. Popatrzyłam na osoby otaczające mnie...patrzyli na mnie jak na idiotkę
-Po jakiemu to było?-spytał Lou
-Po polsku
-O fuck, dziwny język
-Wcale że nie! -rozmowę przerwał nam facet, który poinformował że za 2 minuty mają wyjść na scenę.Przez cały czas byłyśmy z Gemmą za kulisami, po koncercie wymieniłam się z Brunem telefonami, i  między sobą postanowiliśmy zostać tylko i wyłącznie przyjaciółmi, w końcu nic więcej by się i tak nie udało....Przez całą drogę Harry siedział cicho....dziwne.Po kilku minutach byliśmy już w hotelu.Postanowiliśmy pójść na basen ubrałyśmy swoje stroje i ruszyłyśmy do hotelu chłopaków....Gdy siedzieliśmy nad basenem i piliśmy drinki zadzwonił mój telefon.
-Sorry....muszę odebrać-....babcia
-Hej, babciu co słychać?-zapytałam wesoło
-Nic ciekawego....wręcz przeciwnie...
-Coś się stało?-przerwałam jej
-No tak jakby....słonko-jak mówi słonko to znaczy że coś się stało
-Co się dzieje?-zapytałam zaniepokojona, spojrzałam na  resztę wszyscy patrzyli na mnie z zaciekawieniem
-Bo słonko.....Patrick nie żyje-zatkało mnie....patrzyłam pustym wzrokiem w przestrzeń przede mną
-Ale....jak?!-zapytałam a łzy zaczęły spływać mi po policzkach
-Zginął w wyścigu motorowym....wczoraj w nocy, zginą na miejscu-łzy już spokojnie spływały po moich policzkach....mój kuzyn....tylko on mnie zawsze rozumiał....chronił nie...ufałam mu jak nikomu innemu....kochałam go jak brata...a teraz go już nie ma
-Jak on mógł jak? zostawił mnie samą z tym gównem!-wywrzeszczałam zła i smutna do telefonu
-(T.I) nie rób nic głupiego!-Jak? Dlaczego?  te pytania chodziły mi po głowie
-Pa babciu....muszę kończyć-powiedziałam i nie czekając na nic rozłączyłam się.Rzuciłam telefon z całej siły na leżak obok mnie, i rzuciłam się biegiem w kierunku....sama nie wiem...po prostu przed siebie....z dala od wszystkiego, jak on mógł? mówiłam mu żeby już się nie ścigał....mój braciszek....co z tego że był starszy o 2 lata,i nie był moim bratem, traktowałam go jak brata, a on mnie jak siostrę....zawsze byliśmy dla siebie wsparciem....głupie motory....nie wiem kiedy, ale znalazłam się w jakimś parku, nic prócz mojego kuzyna się nie liczyło, usiadłam i płakałam....płakałam jak małe dziecko, siedziałam i wspominałam, nie wiem kiedy ale ktoś, a raczej ktosie usiedli obok mnie i mnie przytulili....przez moje zapłakane oczy mogłam ogarnąć że są to chłopaki i Gemma
-Kochanie nie płacz-pocieszała mnie Gemma jeszcze mocniej przytulając, chłopacy się odsunęli i na nas patrzyli 
-Nic nie będzie dobrze-zaprzeczyłam szybko
-Zobaczysz że jeszcze wszystko się ułoży
-Nie-zaprzeczyłam szybko-Bez niego nie mam po co żyć
-Bez kogo?-zapytała ciepło.Opowiedziałam jej w skrócie o moim "braciszku", za nim się zorientowałam ona też już płakała 
-Przykro mi powiedziała cicho 
-Dobra a teraz muszę gdzieś zadzwonić-lekko się ogarnęłam i wybrałam numer babci.Opowiedziała mi że z tego co wie to mój "brat był tuż przed metą, gdy popchnął go ' Alex ' (później wyjaśnię) Patrick stracił kontrolę na motorze i wpadł pod koła innych zawodników....a więc Alex to świetny jeździec w tym nielegalnym wyścigu była bardzo, bardzo spora sumka do wygrania i honor najlepszego jeźdźca w mieście, już od 2 lat jest nim mój brat.....

środa, 10 września 2014

Zamówiony: NIall i Zayn.. ;) - część 2

Druga część zamówionego imagina przez Lizę.. :) <3 Wybacz mała że dopiero teraz.. :* 
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

*Moimi oczami*
Niedziela szybko nadeszła. Wstałam dość wcześnie, wzięłam długi prysznic i od samego rana zaczęłam sie szykować do odwiedzin braciszka. Wytarłam swoje lekko opalone ciało i założyłam komplet ślicznej bielizny. Włosy wysuszyłam i podkręciłam delikatnie. Nałożyłam na twarz krem i lekki podkład, którego i tak nie było widać. Zrobiłam sobie słaby makijaż i wyszłam z łazienki. Stanęłam przed szafą i zastanawiałam sie nad strojem. Było ładnie, więc wybrałam zwiewną sukienkę w kolorze słabego błękitu. Spakowałam do torebki najpotrzebniejsze rzeczy i założyłam moje czarne buty na koturnie. Spryskałam sie perfumami i wyszłam. Nialler wysłał mi wczoraj adres więc podałam go taksówkarzowi i jakieś 20 minut później byłam pod dość wielkim domem. Wiedziałam że blondyn mieszka z kolegami, ale nie sadziłam że w tak ogromnym budynku. Strach ogarniał moje ciało, a jak mnie nie polubią?, albo Niall nie będzie zadowolony że tu jestem? Nie będę czuła sie dobrze. Stanęłam przed masywnymi drzwiami, poprawiłam nerwowo sukienkę i z wahaniem zadzwoniłam dzwonkiem. Kilka sekund później otworzył mi chłopak w lokach. Nic sie nie odezwał tylko przyglądał mi sie z zaciekawieniem.
Z: Harry?! Kto przyszedł? - koło nas pojawił sie chłopak z samolotu. Zdziwiłam sie i jednoczesne ucieszyłam jego widokiem. - Liza? A co ty tu robisz? - zapytał uśmiechając sie.
H: To wy sie znacie? Masz takie ładne koleżanki i mnie z nimi nie zapoznałeś?! - zapytał z lekkim oburzeniem, na co sie zaśmiałam.
Z: Przecież opowiadałem wam o ślicznotce z samolotu.. - powiedział jakby to było oczywiste.
H: To ona?!
J: Cześć, jestem Liza.. - podałam dłoń łukowatemu, którą od razu uścisnął a w jego policzkach pokazały sie dołeczki.
H: A ja Harry..
J: A Zayn przyszłam w odwiedziny do brata, nie wiedziałam że jednak to ty jesteś jego kolegą. - powiedziałam prawdę, nie znam Niallera przyjaciół. Nic nigdy mi nie mówił, wiem że śpiewa, ale z kim i co to już nie. Nie wiem czemu, ale nawet rodzice trzymali mnie od tego z daleka. Więc skoro on nie chciał żebym sie dowiedziała to ja nie interesowałam sie jego życiem.
Z: To ty jesteś siostrą Nialla? - zapytał zaskoczony.
H: Nie możliwe.. - ta sama reakcja co Zayn. Poczułam sie jakoś dziwnie.
J: Nie mówił że przyjdę? - spytałam smutniej. - Szkoda.. to ja już pójdę.. - odwróciłam sie i zaczęłam odchodzić. Zatrzymał mnie jednak któryś z nich.
Z: Chodź.. - pociągnął mnie do domu. - Mówił że przyjdzie jego siostra, ale jakby to powiedzieć.. Inaczej cie opisał. - wciągnął mnie do dużego salonu, gdzie siedział Niall i jeszcze dwóch chłopaków. Cała trójka poderwała sie z miejsc, blondyn patrzał na mnie nieznanym mi dotąd wzrokiem.
H: Niall, jak mogłeś. - zaczął z oburzeniem loczek. - Chłopaki to jest właśnie Liza, siostra naszego Horana.. - tamta dwójka również była zaskoczona.
J: Możecie mi powiedzieć dlaczego tak reagujecie na to że to ja jestem jego siostrą? - zapytałam już lekko podirytowana - Może nie dorastam mu do pięt, ale najgorzej chyba nie wyglądam.. - spojrzałam na swój ubiór.
Z: Pamiętacie jak opowiadałem wam o dziewczynie z samolotu? - zignorował moje wcześniejsze słowa, chłopaki zgodnie pokiwali głowami.
Li: Nawijałeś o niej bez przerwy jak moglibyśmy o tym zapomnieć? - reszta sie zaśmiała.
Z: Więc oto ona.. - wskazał na mnie.
Lou: Miło mi.. Jestem Louis. - wyciągnął dłoń w moim kierunku. Uścisnęłam ją, a Lou sie delikatnie ukłonił. To samo zrobił ten drugi chłopak, Liam. Przez jakiś czas atmosfera była lekko napięta. Dalej nie rozumiałam dlaczego takim zaskoczeniem dla nich byłam. Niall mało sie odzywał i wcale na mnie nie patrzał. Bolało mnie to, bo skoro zaprasza mnie do siebie to nie po to bym rozmawiała tylko z jego przyjaciółmi! Chłopaki wypytywali mnie o wszystko, łącznie z przyszłością. Jak dowiedzieli sie że zacznę studiować w Londynie to ucieszyli sie, a w oczach Zayna rozbłysły iskierki. On cały czas starał sie być najbliżej mnie, uśmiechał sie za każdym razem gdy nasze spojrzenia sie skrzyżowały. Moje serce wtedy waliło jak oszalałe. Ten chłopak zawrócił mi w głowie.
J: To w jakim zespole śpiewacie? - zapytałam w końcu. Chciałam sie czegoś dowiedzieć o moim przyrodnim bracie.
H: To ty nie wiesz? - znów zaskoczenie w głosie loczka.
Lou: Naprawdę będąc siostrą jednego z najpopularniejszych chłopaków na świecie nie wiesz czym on sie zajmuje?! - zapytał z niedowierzaniem.
J: Wybaczcie, ale to..
N: To jest sprawa pomiędzy mną a nią, co ona wie, a co nie.. - przerwał mi, jego głos nie był zbyt miły, ale grunt że sie odezwał w ciągu tej kilkugodzinnej rozmowy.
Li: My jesteśmy One Direction.. - powiedział pomimo piorunującego spojrzenia blondyna. Czułam sie jeszcze gorzej. Może on faktycznie ma mi za złe, że rodzice wzięli mnie pod swój dach.
J: Zayn? Gdzie jest łazienka? - spytałam cicho chłopaka obok siebie.
Z: Do góry, pierwsze drzwi po lewej.. - odpowiedział równie cicho z przepięknym uśmiechem. Odpowiedziałam mu tym samym, ale mój na pewno nie był tak wspaniały jak jego. Szybko znalazłam sie w łazience. Stanęłam przed lustrem i oparłam sie o umywalkę. Wpatrywałam sie w swoje odbicie i doszukiwałam sie wyjaśnienia tej chorej sytuacji. Chwile tak postałam, ale nie udało mi sie odnaleźć odpowiedzi na moje pytania. Zeszłam po cichu na dół i zanim weszłam do salonu usłyszałam rozmowę chłopaków. Wiem że nie ładnie podsłuchiwać, ale inaczej sie niczego nie dowiem..
Lou: Dlaczego nas tak okłamałeś?
N: Z czym?
H: Nie udawaj że nie wiesz! - uniósł sie. - Dlaczego przedstawiłeś ją w tak złym świetle? - głos Harrego nie był zadowolony
N: Wy nic nie rozumiecie..
Li: To mam wytłumacz.. - nalegał. Słyszałam jak Niall wzdycha.
N: To dla jej dobra.
Z: Jaja sobie z nas robisz? Dla dobra Lizy powiedziałeś nam że jest odrażająca, brzydka i gruba ? - wraz z jego słowami do moich oczu napłynęły łzy. Jak on mógł?
H: Ona jest zupełnym przeciwieństwem tego co nam powiedziałeś! - krzyknął.
N: Zamknij sie! - uspokoił go - Wiem że jest wspaniałą osobą, ale nie mogłem jej wprowadzić w moje życie. Wiecie co media robią z człowiekiem, żyjemy z tym na co dzień, a ona nie. Liza nie jest do takiego życia przyzwyczajona i nie poradziła by sobie z tym. Media i życie w cieniu gwiazd jest nie do zniesienia, przecież dobrze o tym wiecie. - nareszcie jakieś wyjaśnienia, tylko szkoda że nie mi tylko im - To mogłoby ją zranić.. - dodał łamiącym głosem. Po moich policzkach już dawno spływały łzy. Weszłam do salonu i spojrzałam na brata.
J: Wiesz? Myślę że najbardziej ranią słowa i zachowanie tych najbliższych osób. Co mnie interesuje zdanie obcych dla mnie ludzi?! No tak.. Zapomniałam że ja dla ciebie obca jestem i ty nie masz zamiaru przejmować sie jakąś sierotą.. - wydukałam przez płacz i uciekłam. Wybiegłam z ich domu nie zważając na wołania chłopaków. Całą drogę do hotelu przepłakałam a nieliczni przechodni posyłali mi troskliwe spojrzenia. Jakiś czas później byłam już w swoim pokoju, rzuciłam sie na łóżko i dławiłam łzami. Nie mogłam sie uspokoić, a do moich drzwi zaczął sie ktoś intensywnie dobijać. Podeszłam do nich i ścierając łzy otworzyłam. Bez żadnego gadania do pokoju wszedł Zayn, zdziwiłam sie jego obecnością tu, ale o nic nie pytałam. Chłopak nic nie mówiąc, przyciągnął mnie do siebie i zamknął w szczelnym uścisku. Od razu wtuliłam sie w niego, potrzebowałam teraz czyjejś bliskość, a on był tą odpowiednią osobą. Chyba sie w nim zakochałam, bo czegoś takiego jeszcze nigdy nie czułam. Ciepło rozpierające mnie od środka na sam jego widok i może nie znam go długo, ale tak jest.. Po kilku minutach stania w tej samej pozycji poczułam jak Zayn podnosi mnie i idzie w stronę łózka. Położył mnie delikatnie i sam zajął miejsce obok mnie, znów tuląc sie do mnie. Uspokoiłam sie już i mój oddech stal sie unormowany.
J: Dziękuje.. - wyszeptałam.
Z: Nie ma za co.. Zrobił bym o wiele więcej, gdyby trzeba było.. - odpowiedział całując mnie w głowę. Nic mu nie odpowiedziałam tylko rozkoszowałam sie ciepłem jego ciała. Czułam sie o wiele lepiej w ramionach kogoś kto jednak uważa mnie za normalną osobę i nie traktuje jak trędowatą. Tak właśnie przez Niallera sie czułam. Chwile później byłam już w świecie mojej wyobraźni, Zayn chyba też, bo oddychał spokojnie. Następnego dnia, gdy tylko sie obudziłam spojrzałam na mojego towarzysza. Spał jeszcze i uśmiechał sie. Byłam ciekawa co mu sie śni, ale nie chciałam go budzić. Wyślizgnęłam sie spod jego ramion i powędrowałam do łazienki. Ogarnęłam swój koszmarny wygląd po wczorajszym płaczu, wzięłam szybki prysznic i zawinięta w ręcznik wyszłam z pomieszczenia. Zayn na szczęście spał, podeszłam do szafy i wyjęłam granatowe rurki i białą koszulkę z napisem: 'I <3 U'. Wróciłam do łazienki, ubrałam sie i uczesałam w byle jakiego koka. Na twarz nałożyłam krem oraz pomalowałam rzęsy. Gdy wyszłam z powrotem do pokoju Zayn właśnie sie przeciągał.
J: Hej. - podeszłam do niego i cmoknęłam go w policzek. Na jego twarzy pojawił sie niesamowicie uroczy uśmiech.
Z: Dla takich powitań mogę budzić sie przy tobie codziennie.. - czułam że sie rumienie, więc odeszłam od niego. - Ładnie wyglądasz.. - usłyszałam za sobą, a na talii poczułam jego dłonie. Odwrócił mnie w swoją stronę i spojrzał prosto w moje oczy.
J: Dziękuje..
Z: Chociaż w tym ręczniku też wyglądałaś cudownie. - powiedział z zadziornym uśmiechem.
J: Nie spałeś?! - wyrwałam sie z jego uścisku.
Z: Niee.. - poruszał śmiesznie brwiami co i mnie rozśmieszyło.
J: Jesteś niegrzeczny. - stwierdziłam i złapałam za swój telefon. Na wyświetlaczu było kilkanaście połączeń i kilka wiadomości.
...

Będzie jeszcze jedna.. :D Mam nadzieje, że Ci sie spodobał.. :D



Naat