One Direction i My.. - imaginy

niedziela, 3 sierpnia 2014

"Dzień który zmienił moje życie, na zawsze" cz.14

Jak będą 3 komentarze to wrzucę ostatnią część, jak nie to będę czekać na te 3 komentarze. Proszę komentujcie wiem że może się wam nie chce, ale to strasznie motywuje.Prosta zasada:
                                  SZANUJĘ=KOMENTUJĘ=MOTYWUJĘ  
__________________
TEN ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ MARTYNIE HORAN, KTÓRA BARDZO CZĘSTO KOMENTUJE MOJE POSTY, DZIĘKUJĘ ŻE WSPIERASZ, MOTYWUJESZ, I CZYTASZ NIE TYLKO MOJE ALE TAKŻE INNE IMAGINY <3!!!!
_____________________________________________________________                                      
                                   "Dzień który zmienił moje życie, na zawsze" cz.14
przez całą drogę czułam na sobie...
wzrok Hazzy. Gdy dojechaliśmy do klubu, szybko poszliśmy na miejsce dla vip'ów. Wypiliśmy kilka może nawet kilkanaście kolejek cholernie mocnych drinków. Jesteśmy tu około 2 godzin siedząc i pijąc .Zayn i Lou poszli na parkiet około 10 minut temu.Dobra, dobra wystarczy mi już tego picia poszłam na parkiet ocierałam się o zupełnie przypadkowych ludzi
(ktoś)K; Zatańczysz?-wymruczał ktoś do mojego ucha
W;Nie, dzięki-szłam w kierunku "naszej" strefy.Zatrzymało mnie dosyć silne szarpnięcie za nadgarstek-Czego?
K;Mi się nie odmawia
W;Sorry, muszę już iść-fakt, bałam się i to cholernie! ale wyślizgnęłam się z tych jego obleśnych łap, byłam już tak blisko naszych stolików że mogłam dostrzec już wszystkich chłopaków siedzących na kanapach
K;Jeden taniec?!-ugh niech się odczepi
W;Nie! daj mi spokój!-dopiero wtedy popatrzyłam w jego oczy. On mi kogoś przypomina! Ale nie potrafię sobie przypomnieć kogo-Znamy się?
K;Nie, ale możemy, jestem Chris Parks, mieszkam tu od pół roku-O cholera!
W;A wcześniej mieszkałeś w opolu?-Zapytałam bojąc się odpowiedzi
(chris)C;Tak, a co?
W;Wiem kim jesteś, dopiero teraz cię poznałam, chodziliśmy razem do szkoły, ty do klasy wyżej, jestem (T.I) (T.N) raz występowaliśmy razem w sztuce, pamiętasz?
C;A no tak!!!-pacnął się delikatnie w czoło- jeszcze lepiej! Zatańczysz?
W;Skoro pytasz, to czemu nie?-zaczęliśmy się poruszać w rytm piosenki, co chwilę ocierałam tyłkiem o jego krocze, przez co z jego gardła wydobywały się gardłowe jęki.W jednej chwili zaczął obcałowywać moją szyję.Dobra trochę się zapędził!!-Okej skończ-nie przestawał, tylko zacieśnił swój uścisk-Dobra muszę iść!-zaczęłam się wyrywać, ale to na nic-Puszczaj!!
C:Chodź!-zaczął mnie ciągnąć-Zabawimy się!
W;Puść!!!!-ciągle się wyrywałam.Spojrzałam w stronę chłopaków, oni byli zbyt zajęci sobą, aby mnie zauważyć NO HALO! ja tu wrzeszczę a wy co-Jak mnie nie puścisz zacznę krzyczeć!-pogroziłam na co on prychnął i powiedział coś w stylu "powodzenia"-Pomocy!! Puszczaj!-krzyczałam głośniej niż wcześniej.Spojrzałam jeszcze raz w stronę chłopaków.Zobaczyłam rozglądającego się Harrego-Puść! Pomocy!-krzyknęłam  ciągle się wyrywając, Hazz chyba musiał coś usłyszeć bo diametralnie odwrócił się w moją stronę.Krzykną coś chłopakom i szybko wstał, ruszając w moją stronę.Podszedł  wymierzył Chrisowi porządnie pięścią w nos tak że ten cofnął się kilka kroków do tyłu, prawie tracąc równowagę
H;Masz się trzymać od niej z daleka!-Zagroził w kierunku chłopaka-Wszystko dobrze?-tym razem skierował się do mnie. Nie czekając ani chwili wtuliłam się w niego.Gdy się oderwaliśmy od siebie zauważyłam że temu całemu zajściu przyglądają się chłopcy-Chcesz zatańczyć?, czy wolisz iść do stolika?
W;Chętnie zatańczę-powiedziałam z uśmiechem tańczyłam całą piosenkę ocierając się o krocze Hazzy. Jezu chyba zaczynam do niego coś czuć i to coś więcej niż pociąg seksualny, chyba go lubię i to trochę za bardzo.No ale to nie myśli na tą chwilę.Po jeszcze 3 piosenkach poszliśmy na nasze miejsca.Wypiliśmy jeszcze kilka drinków, i gadaliśmy około 01 w nocy chcieliśmy już jechać, ale nie było Hazz więc postanowiliśmy chwilę zaczekać- idę do toalety, zaraz wrócę, jak nie wrócę do 5 minut zacznijcie mnie szukać-oznajmiłam i odeszłam.Weszłam do toalety, słyszałam jakieś jęki dochodzące z jednej z toalet, oczywiście drzwi były prawie do szeroka otwarte, przechodząc obok niej zauważyłam w niej jakąś dziewczynę pieprzącą się z ...Hazzą?
Co on tam robi?
Myślałam że on mnie też lubi?
Jak mogłam być taka głupia?
Nie czekając na nic wybiegłam z toalet, i zaczęłam kierować się w stronę stolików
W;Znalazłam Harrego!-powiedziałam sucho
Lou:Jak?Gdzie?
W;W damskiej toalecie..-zrobiłam małą przerwę-Pieprzył się z jakąś dziewczyną-Czuję że nie wytrzymam-idę się przewietrzyć-powiedziałam i prawie że biegiem opuściłam klub, stojąc na zewnątrz poczułam czyjeś ręce na moich biodrach, gdy się odwróciłam ujrzałam....
_______________________________________________
Stylesowa
 tak jak obiecałam, późnym wieczorem, ale jest!Wiem trochę krótki, ale jest taki na szybko, bo co chilę się burza wracała i musiałam laptopa wyłączać, a potem wyłączyli prąd i nie miałam neta aby to wrzucić! sorka! liczę na komy!!

sobota, 2 sierpnia 2014

Marcel.. cz. 15

Nie było 2 komentarzy, ale minęły dwa dni i musiałam wstawić :D Miłego czytania i naprawdę komentujcie. Jest to bardzo motywujące. Jak widzę, że post ma kilkadziesiąt wyświetleń, a komentarz jeden góra dwa, to jest mi przykro :cc
Co nie znaczy, że nie doceniam tego! Jestem wdzięczna osobom komentującym^^ :*

Wyciągnęliśmy pieniądze i położyliśmy na stole.
- Okej. Zasady są jasne. Wszystkie ruchy dozwolone. No może oprócz używania broni. Rozumiecie?- mówiąc to Marcel spojrzał na mnie znacząco.
- No co! 
- Nic, nic. Za kilka minut rozpocznie się wyścig. Róbcie co chcecie.
Harry wstał mówiąc, że jest głodny. Poszedł do kuchni i poprosił o 15 minut. Zgodziłam się. Po chwili usłyszałam krzyk i zobaczyłam loczka wybiegającego z kuchni z zakrwawioną ręką i przerażeniem wypisanym na twarzy. Nie mogąc się powstrzymać wybuchnęłam śmiechem. Patrzyli na mnie jak na idiotkę, dopóki Harry nie zawołał, że to przecież to on stoi w kałuży krwi. Szybko podbiegłam do niego i nadal chichocząc wzięłam go za zdrową rękę i zaprowadziłam do łazienki. 
- Wsadź dłoń pod wodę i pozwól mi ją obejrzeć.
- Ale..
- Zamknij się i rób co mówię!- skinął głową i włożył rękę pod kran. Po chwili ukazała się szrama przecinająca jego dłoń w poprzek. Całą dłoń.- Ale się załatwiłeś...
- No co ty.. To nic takiego..
- Haha. Wyjmij dłoń z pod wody i sam zobaczysz.- zrobił, jak prosiłam i krew zalała zlew. Zielonooki spojrzał na ranę i szybciutko z powrotem zaczął płukać ją wodą.
- No masz rację..- powiedział i skupił wzrok na ręce.
- Nie obejdzie się bez szwów. Pozwolisz mi je założyć, czy chcesz jechać do szpitala?
- A potrafisz?
- No tak. 
- To zrób to.
Wyjęłam z naprawdę profesjonalnie wyposażonej apteczki potrzebne mi przedmioty. Dokładnie umyłam ręce i wytarłam w czysty ręcznik. Założyłam czyściutkie i nowiutkie gumowe rękawiczki, po czym odwróciłam się do bruneta.
- Nie bój się. Będzie dobrze.- uśmiechnęłam się do niego, niepewnie odwzajemnił go. Podeszłam i poprosiłam, aby wziął dłoń z pod wody. Krew już tak mocno nie leciała, ale jednak.
- Nie boisz się krwi?- zapytał.
- Nie. Na moich oczach już tyle się jej przelało Hazz.. Zresztą nieważne. Odpręż się i nie myśl o tym.- spojrzał mi w oczy, po czym odwrócił wzrok. Wzięłam szybko igłę i specjalnie odkażoną nić. Zszyłam już połowę rany, gdy do łazienki wtargnął Niall.
- Mamy problem.- odwróciłam się szybko zapominając o Harry'm. Wrzasnął z bólu, więc odwróciłam się szybko w jego stronę.
- Przepraszam Harry!- krzyknęłam i widząc jak jego twarz wykrzywia się z bólu spojrzałam na jego rękę.- Cholera!- krzyknęłam i w ekspresowym tempie skończyłam zszywać jego dłoń. Poważnie krwawiła, bo jak się okazało, strasznie mocno pociągnęłam go, co spowodowało przecięcie i kolejną falę krwi.- Przepraszam, przepraszam.- mówiłam ze łzami w oczach. Nie płakałam, po prostu zaszkliły mi się oczy. Odzwyczaiłam się od płaczu.
- Nic się nie stało. Ale czuję, że zaraz zemdleję, jak tego nie zatamujesz.- rzekł i wskazał głową na rękę. Nie krwawiła z poprzedniej rany, tylko z tej "mojej". Zagryzłam dolną wargę i szybko sięgnęłam po apteczkę. Wyciągnęłam opakowanie z gazą, bandażem normalnym i elastycznym. Elastycznym zrobiłam opaskę uciskową, mimo, że mogła tylko pogorszyć sytuację. Krew nie leciała tak mocno. Rozerwałam zębami opakowanie z gazą i nałożyłam na przecięcie. Szybko owinęłam to zwykłym bandażem i sięgnęłam po jeszcze jeden. Obwiązałam jeszcze raz i delikatnie rozluźniłam ucisk. Nie puściłam, bo to po pierwsze było niebezpieczne, a po drugie mój opatrunek byłby bez sensu, bo zaraz zamoczyłby się w krwi. 
- Niall, co jest?- powiedziałam i z tarłam pot z twarzy.
- P-przyjechał Cody..
- CO?!- wydarłam się.
- Marcel już ubezpieczył dom, i w ogóle.- rozejrzał się jak idiota i ściszył głos, w sumie mówił prawie niesłyszalnie.- ale przeniesiemy się do super tajnej skrytki pod domem. Jest tak dobrze ukryta, że jak tu FBI było, bo szukali Marcela, to tego nie znaleźli.
- Okej. Ale Harry nie jest jeszcze gotowy.
- Tam na dole jest profesjonalny sprzęt ratowniczy, więc będziesz mogła bawić się w pielęgniarkę.- wyszeptał i zachichotał. Zgromiłam go wzrokiem, a on popędził mnie ręką.
- Harry, chodź.- szepnęłam i wzięłam go pod ramię. Biedaczek nie wiedział co się dzieje. Nie sprzątnęłam łazienki, bo blondyn mnie popędził. Kątem oka zobaczyłam, że to on zrobił to za mnie. W korytarzu spotkałam Marcela.
- Chodźcie za mną.- syknął. 
- Jeszcze Niall.- skinął niecierpliwie głową. Widząc, że dźwigam na barkach loczka, przejął go ode mnie, a mi samej kazał pobiec po Horana. Zderzyłam się z nim, gdy wychodził. Chciałam krzyknąć, ale zatkał mi buzię, szepcząc, że oni mogą wszystko usłyszeć. Podbiegliśmy do Marc'a, a on poprowadził nas przez ciemność. Nagle ni stąd ni zowąd zatrzymał się i powiedział, żebym nie krzyczała. Skinęłam głową, a on wyciągnął telefon. Wystukał coś na ekranie swojego samsunga i nagle podłoga pod nami zaczęła się osuwać. Marcel szybko wyłączył to.
- Dywan!- wyszeptał. Wspięłam się do góry i odsunęłam dywan na bok. Usiadłam na ramionach blondyna i zaciągnęłam nad siebie z powrotem wykładzinę. Chłopak wyjął telefon i włączył chyba kamerę. Dywanik wyglądał jak nienaruszony. Zaczęliśmy zjeżdżać na dół. Gdy już byliśmy jak mi się wydaje w fundamentach posiadłości chłopaka, pokierował nas do malutkiego pomieszczenia.
- Tamto wejście na górze i tak mogą jakoś odkryć, ale mam specjalne zabezpieczenia, więc może nam się poszczęści.- Pokazał nam prześwietlenie domu i wcisnął jakiś przycisk. Tajemnicza powłoka okryła podłogę pod spodem i nasze tajemnicze wejście było niezauważalne.- NASA wymyśliła to, a ja odkupiłem.- wzruszył ramionami i pokierował nas w stronę ściany.
- Marcel, jak my przejdziemy?
- Patrz.- wskazał na miejsce stykania się ściany i podłogi.
- Hahaha, bo akurat się przeciśniemy, przez nieistniejącą szparę.- zadrwiłam.
- Odsuńcie się.- powiedział i wcisnął kolejny przycisk. Podłoga rozsunęła się i ukazała się szpara na kilkadziesiąt centymetrów.
- Wow.- wykrztusiłam i posłałam przyjacielowi przepraszające spojrzenie.
- Trzeba będzie się tylko czołgać. Ty pierwsza Nath.- wskazał na mnie. Położyłam się i przeczołgałam. Okazało się, że stoją znowu w jakimś korytarzyku.
- Podajcie mi teraz Harry'ego.- szepnęłam. Podali mi chłopaka, a ja przytrzymałam go na czas, gdy pozostali dwaj chłopcy przeciskali się. Gdy znowu byliśmy wszyscy razem, Marc zamknął przejście i znowu gdzieś poszliśmy. Po kolejnych kilku tajemnych przejściach, moim oczom ukazał się ogromny schron. Była w nim "zbrojownia", laboratorium, coś w stylu miejsca pierwszej pomocy, ale świetnie wyposażonego. Był tu mini salonik, kuchnia, łazieneczka i dwa pokoje z łóżkami. Zatkało mnie. 
- Jak się podzielimy do spania?
- No yy.. właśnie o tym nie myślałem. Tylko jedno łóżko jest dwuosobowe.
- Kurde.- powiedziałam.
- Kurde.- powtórzył za mną Nialler.
- Wiesz ja mogę spać na kanapie, a ty wybierz z kim chcesz spać.- powiedział Marcel. Na moje nieszczęście nie obyło się bez skojarzeń. Postanowiłam, że koło mnie będzie leżał Harry, bo musi się położyć od razu, a blondyn rozwalił się na jedynym pojedynczym łóżku.
W końcu jakoś wszyscy się umyli. Nie miałam w co się przebrać, ale brat bliźniak lokowatego powiedział, że w szafie w "moim" pokoju, jest wielka szafa zaopatrzona w naprawdę wiele ubrań. Wybrałam dużą koszulkę sięgającą mi do połowy ud i legginsy, bo tutaj było chłodno. Położyłam się obok Hazzy. Widziałam krople potu na jego twarzy, po chwili przytulił się do mnie, a ja nie protestowałam. Obudził się i przeprosił, po czym odwrócił ode mnie.
- Nie, jak chcesz, to okej.- szepnęłam, a on pozwolił mi się wtulić w niego. Usnęłam z uśmiechem na ustach...

Naturalnie 2/3 komentarze i kolejny. Nie proszę o zbyt wiele. Naprawdę :c

Directioner_Forever <3

Zayn ;* - część 3

Witam siski Kolejna część i mam nadzieję że tak samo będzie się wam podobać jak każdy inny imagin na tym blogu Wasze komentarze dają motywacji, więc wyrażajcie swoje opinie .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
J: Idziesz? - zapytałam lekko uśmiechnięta. Na jego twarzy pojawił się duży, uroczy uśmiech i bardzo szybko znalazł się przy mnie. Wyszliśmy z klasy i skierowaliśmy się w stronę wyjścia z terenu szkoły. 
Z: Mogę odprowadzić cię do domu? - trochę mnie zatkało.
J: Yyy.. Po co?
Z: Żebym wiedział gdzie mieszkasz i żebym mógł do ciebie przychodzić.. - powiedział to jakby była to najoczywistsza rzecz na świecie ze wspaniałym uśmiechem na twarzy. 
J: Aha.. - powiedziałam krótko i zaczęłam iść w kierunku domu. 
Z: To jak? - dogonił mnie. 
J: Pomagasz mi zrobić obiad.. - bardziej stwierdziłam niż spytałam. Chłopak zachichotał i zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim co przyszło nam do głowy. Nie otworzyłam się do końca przy nim. Zachowuje się tak jak przy Clar.. Nie wzbudził we mnie poczucia bezpieczeństwa i tego że mogę mu powierzyć swoje zaufanie. Nie ufam ludziom już od bardzo dawna.. W domu znaleźliśmy się bardzo szybko i od razu zabraliśmy się za posiłek. Zayn cały czas żartował, wygłupiał się i doprowadzał mnie do napadów śmiechu. Bawiłam się z nim świetnie.. Zjedliśmy obiad i rozsiedliśmy się w salonie na kanapie. 
Z: Naprawdę uważasz ze jestem zadufanym w sobie palantem? - zapytał ni z tego ni z owego. Spojrzałam przepraszająco na niego i chwilę zastanawiałam się nad odpowiedzią. 
J: Tak uważałam.. 
Z: Dlaczego? Przecież mnie nie znałaś.. 
J: Tego samego mogę zapytać ciebie.. Ty od razu skreśliłeś mnie nie przyjmując propozycji profesora.. Niczym ci nie zawiniłam.. - powiedziałam z bólem w głosie.
Z: Tak wiem.. Przeprosiłem cię za to. Nie oczekuje od ciebie tego samego, ale mogłabyś zmienić o mnie zdanie.. - uśmiechnął się zachęcająco. 
J: Powiedziałam ci przed chwilą że tak uważałam.. Teraz już nie jesteś zadufanym w sobie palantem.. - zaśmiałam się.
Z: W takim razie kim teraz jestem? - zapytał z zaciekawieniem. 
J: Zaynem Malikiem.. 
Z: Tylko? - zdziwił się. 
J: A kim chciałeś być? - spojrzałam na niego. Widziałam jak się zastanawia. 
Z: Chłopakiem z którym pójdziesz jutro na imprezę.. - powiedział pewny siebie. Mało co się nie zakrztusiłam, szatyn się zaśmiał. 
J: Szybki jesteś.. - stwierdziłam - Zgoda.. Bądź jutro po mnie o 19.. Nie spóźnij się, nienawidzę tego.. 
Z: Ok, to ja się zawijam.. Dzięki za pyszny obiad. - podeszliśmy do drzwi 
J: Nie ma za co.. 
Z: Wiesz.. Jesteś całkiem miła, jak zdejmujesz swoją maskę.. - uśmiechnął się.
J: Nie noszę maski.. Taka jestem dla osób które wyraziły jakąś chęć poznania mnie.. Nawet jeżeli wcześniej ich nienawidziłam. - odwzajemniłam jego uśmiech. 
Z: Czyli że jeszcze nie jesteś prawdziwą sobą?
J: Przykro mi Zayn, ale chyba mnie takiej nie poznasz.. Nie wiem czy mogę ci ufać.. - powiedziałam skruszona.
Z: A czy ty w ogóle komuś ufasz? - nie uzyskał odpowiedzi, wydaje mi się że milczenie było wystarczająco wyczerpujące. 
J: Jeżeli nie chcesz nie musimy jutro nigdzie razem wychodzić.. - spojrzałam w jego brązowe tęczówki. 
Z: Chcę! - prawie wykrzyknął - Nie zrezygnuje z poznania ciebie nawet jeżeli nie będziesz sobie tego życzyć.. - zaśmiałam się. 
J: W takim razie do jutra.. - na jego twarzy był śliczny uśmiech. Przybliżył się do mnie i cmoknął delikatnie mój policzek. 
Z: Do zobaczenia. - zniknął za drzwiami. Nie spodziewałam się takiego gestu z jego strony, ale podobało mi się. Cała w skowronkach poszłam do siebie, zerknęłam na telefon i zobaczyłam że mam kilka wiadomości. Prawie wszystkie od Clary, ale jedna od jakiegoś obcego numeru. Odczytałam sms-y od blondynki i odpisałam jej. Po tym otworzyłam wiadomość od tajemniczego kogoś. 
' Pozwoliłem wziąć sobie twój numer, jak byłaś w toalecie.. ;D Tak na wszelki wypadek albo po prostu żeby go mieć  Zayn xx '
Z jednej strony to było strasznie niemiłe, bo bez mojej wiedzy grzebał w moim telefonie, ale z drugiej to było urocze. Zapisałam ten ciąg cyfr pod nazwą: Zayni  i zaczęłam mu odpisywać. 
' To nieuprzejme z twojej strony.. Jakbyś się poczuł jakbym ja grzebała w twoim telefonie?!'. 
Wysłałam i czekałam na odpowiedź. Kilka sekund później usłyszałam dźwięk oznajmiający nowego sms-a. 
' Jeżeli miałabyś taki sam cel co ja, to.. Było by mi miło.. x '
Uśmiechnęłam się i poszłam do łazienki przygotować się do spania. Gdy już zasypiałam, do moich uszu dotarł przerażająco głośny dźwięk telefonu.. Mało co zawału nie dostałam. 
' Kolorowych snów.. ;* Nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia.. xxx '
Na widok treści od razu humor mi się poprawił. Nie odpisałam tylko z uśmiechem na ustach odpłynęłam w krainę snu. Rano chciałam pospać, ale znów mój telefon wydawał z siebie kolejne dźwięki piosenki, oznajmiając że ktoś się do mnie dobija. 
J: Halo? - powiedziałam zaspana. 
C: No nareszcie.. Co ty jeszcze śpisz?! - usłyszałam zdziwiony głos Clary. Przetarłam oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej. 
J: Zgadłaś.. Co ty chcesz tak wcześnie? 
C: Wcześnie? Jest już w pół do pierwszej.. A chciałam się z tobą dzisiaj spotkać.. - wytłumaczyła. 
J: A chętnie.. Ale nie.. Poczekaj, nie mogę.. - powiedziałam szybko przypominając sobie że jestem umówiona z Zaynem. 
C: Dlaczego? - spytała smutniej. 
J: Wybacz mała. Jestem już umówiona i to nie będzie miłe odwoływać tego spotkania.. 
C: Od kiedy ty jesteś taka mila?! Hmm? - zapytała złośliwie, ale wiedziałam że na jej twarzy jest uśmiech. 
J: No właśnie nie wiem.. W poniedziałek ci wszystko opowiem.. Papa.. - pożegnałam się z nią i rozłączyłam. Wstałam leniwie z łóżka i powędrowałam do łazienki. Poranna toaleta, byle jaka fryzura i ubrałam się w stare dresy i jakąś koszulkę. Ogarnęłam trochę dom i zjadłam jakieś śniadanie. Gdy skończyłam wszystkie swoje obowiązki na zegarku była już 17.. Poszłam do siebie i otworzyłam szafę.
Wyjęłam z niej czarną, koronkową sukienkę, która sięgała mi do połowy ud, do tego żółte, neonowe szpilki i czarna krótka katana. Wzięłam komplet bielizny i poszłam do łazienki. Wzięłam orzeźwiający prysznic, nasmarowałam swoje ciało pachnącym balsamem i ubrałam bieliznę. Zabrałam się za makijaż, nałożyłam niewidoczną warstwę podkładu, zrobiłam idealne kreski i na tuszowałam rzęsy. Na policzki nałożyłam brazer i zabrałam się za włosy. Wysuszyłam i stwierdziłam że wyglądają dobrze tak jak są. Przeczesałam je tylko i poszłam się ubrać. Założyłam wcześniej przygotowane ubrania, skropiłam się perfumami i ze szpilkami w ręku zeszłam na dół. Spojrzałam na zegarek, za trzy minuty 19. Spakowałam swoją torebkę i stanęłam przed lustrem robiąc ostatnie poprawki. Po mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka, otworzyłam drzwi i wpuściłam szatyna do środka. 
J: Hej.. Jestem już prawie gotowa.. Jeszcze tylko buty.. - powiedziałam bez patrzenia na niego. Wskoczyłam w 15 centymetrowe szpilki i dopiero teraz spojrzałam na chłopaka, który mi się przyglądał. - Ok, już.. - uśmiechnęłam się.
Z: Super.. - dziwnie się zachowywał. Tylko tyle z siebie wydobył cały czas pożerając mnie wzrokiem. 
J: Idziemy? Czy będziemy tu tak stać i czekać aż się ogarniesz? - skrzyżowałam ręce na piersi. Chłopak potrząsnął głową, jakby miało mu to pomóc, i chyba się udało bo kilkakrotnie zamrugał. 
Z: Już.. - uśmiechnął się. - Możemy iść. - zaśmiałam się i wyszliśmy. - Wyglądasz bardzo sexownie.. - powiedział gdy siedzieliśmy w jego aucie. Zaśmiałam się pod nosem. 
J: To.. to był powód twojej zawiechy? - zapytałam rozbawiona. 
Z: Yhym.. - na jego twarzy był zadziorny uśmiech. Malik zaparkowal pod klubem. Był to ten sam klub do którego miałam już nie przychodzić. Prychnęłam pod nosem i spotkałam się z zdezorientowanym spojrzeniem Zayna. - Coś nie tak? 
J: Nie, wszystko w porządku, tylko jakiś czas temu miałam tu niemiłą sytuacje i przestałam tu przychodzić. - wytłumaczyłam nieprzejęta. Weszliśmy do klubu i podeszliśmy do baru. 
Z: Nie wiedziałem.
J: Spoko.. Skąd mogłeś wiedzieć. Pewnie już i tak tego typa nigdy nie spotkam więc okey.. - uśmiechnęłam się pocieszająco. 
Z: Dobra, ale dla bezpieczeństwa bądź cały czas obok mnie.. 
J: A co boisz się zostać sam? - uśmiechnęłam się zadziornie. 
Z: Dla twojego bezpieczeństwa.. - dodał. 
J: Miło że się o mnie martwisz, ale ten koleś zapamięta mnie chyba do końca życia. - zaśmiałam się. Widziałam w oczach Zayna że jest ciekawy tego co się wtedy wydarzyło i po krótce mu opowiedziałam. Był w szoku, ale śmiał się z tej sytuacji. 
Z: Pomimo tego że dasz sobie rade i tak masz nie znikać mi z oczu.. W końcu przyszliśmy razem, więc..
J: Spokojnie Zayn.. - przerwałam mu - ..Ten wieczór jest nasz.. - dopiłam szybko drinka i spojrzałam wyczekująco na Mulata. - No pij.. - ponaglałam go. Bez słowa wykonał moją prośbę, złapałam go za rękę i pociągnęłam na sam środek parkietu. Zaczęłam ruszać się w rytm skocznej muzyki, widziałam niemałe pożądanie w oczach Malika, ale też jakąś blokadę. Jakby bał się zrobić krok w moją stronę. Widząc jego dystans zbliżyłam się do jego ciała i zaczęłam ruszać się razem z nim. Dotykałam go i delikatnie ocierałam się swoim ciałem o jego. Chłopak odważył się położyć swoje dłonie na moich biodrach, uśmiechnęłam się do niego, co od razu odwzajemnił. Przetańczyliśmy razem chyba ze dwie albo trzy godziny, zaczynały boleć mnie nogi wiec usiedliśmy przy stoliku. 
Z: Idę po drinki.. - skinęłam głową i odszedł w stronę baru. Cały czas towarzyszyłam mu wzrokiem. Zayn zaimponował mi swoim zachowaniem. Nie chciał zrobić niczego wbrew mnie, czekał aż ja mu pozwolę. To było miłe widząc że szanuje mnie i moje decyzje. Wydawał się całkiem inny. Czekałam na niego i czekałam, jednak w końcu postanowiłam go poszukać. Wstałam od stolika i pewnym krokiem szłam w kierunku baru, po drodze wypatrywałam mojego dzisiejszego towarzysza. Jednak nigdzie go nie widziałam, przy ladzie też go nie było. Pomyślałam że może poszedł do kibelka, wiec postanowiłam iść w tamto miejsce. Gdy tylko weszłam do tego wąskiego korytarzyka przypomniała mi się scena która miała miejsce jakiś czas temu. Co kilka metrów stoi tu para która się obściskuje i całuje. Obleśny widok. Właśnie miałam wejść do toalety, gdy poczułam szarpnięcie za rękę, a potem jak zostaje przygwożdżona do ściany. 
Ch: Znów się spotykamy..


Naat

"Dzień który zmienił moje życie na zawsze"cz.13

  Jeśli będą ponad 3 komentarze kolejna część pojawi się jeszcze dziś!!!                                           
                               "Dzień który zmienił moje życie na zawsze"cz.13
O co my tu mamy...
mówiąc to chwycił w ręce mój ręcznik
W;Ręcznik! nie widzisz!-syknęłam zażenowana
H;Ale co na nim jest?!-zapytał retorycznie-Jaki słodki!!! chłopcy patrzcie!!-pokazał chłopcom, a moje policzki zalały się rumieńcem, no tego mi jeszcze trzeba!niech mnie dobiją tym rumieńcem!!! czujecie ten sarkazm?!nie chciałam aby chłopcy to zobaczyli więc odwróciłam głowę do torsu Nialla
N;Słodkie-szepnął tak abym tylko ja to usłyszała-choć do basenu i nie martw się, to na serio urocze-oplótł mnie ramieniem w talii
W;Takie słodkie!że aż żenujące!-powiedziałam pod nosem, a blondyn się zaśmiał-Ale nic już nie poradzę, więc chodź-wzięłam go za rękę i prowadziłam w kierunku basenu, a Hazza za ten ręcznik oberwie!!, chlapaliśmy się chwilę z Ni w wodzie, a potem ułożyłam się na dmuchanym materacu, i dryfowałam po dużym basenie
W;Mógłby mi ktoś podać okulary przeciwsłoneczne?
N;Już idę!-zawołał, przyniósł mi moje okulary
W;Dziękuję-obdarzyłam go najsłodszym uśmiechem na jaki tylko mogłam się zdobyć.Po około godzinie dryfowania totalnie się wysuszyłam, a chłopcy właśnie co z chłopakami! jakoś tak chwilowo ucichli.Może poszli po sok? zastanawiałam się dopóki nie poczułam na sobie zimnej ciszy-AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!-pisnęłam i spadłam z dmuchanego materaca prosto do zimnej już wody-Cholera!!!!Zimno!!!AAAA!!Debile!!!!!!-krzyknęłam i wyszłam z wody, przed basenem zobacyłam śmiejących się chłopaków, wśród których znalazłam mojego oprawcę-Masz przerąbane!!-pobiegłam do Zayna trzymającego wiadro, stanęłam naprzeciw niego-Głupio by było jakby ktoś mokry cię teraz przytuli nie??-nie czekałam na jego odpowiedź, po prostu się w niego wtuliłam  i popchnęłam do basenu przez co oboje wpadliśmy
Z;(S.T.I) zimno!
W;Serio?? UPS!!!!-powiedziałam i wszyscy łącznie z chłopakami zaczęliśmy się śmiać po chwili nawet Zayn do nas dołączył-Chłopaki co tak stoicie? wskakujcie!!-nie czekałam długo a obok mnie znajdował się Niall
N;(T.I) idziemy dziś na jakąś imprezę, idziesz z nami?
W;Chciałabym, ale nie mogę-powiedziałam z żalem w głosie
N;Dlaczego?-spytał zmartwiony
W;Nie jestem pełnoletnia, mam dopiero 15 lat !
N;To nie problem, uwierz, mu jesteśmy 1D!
W;A no tak zapomniałam, w takim razie, mogę iść
N;Wychodzimy za jakąś godzinę
W:Co?! ja nie zdążę!!-powiedziałam i wbiegłam do domu, pędem gnałam do mojego pokoju, postanowiłam zapytać Nini o pomoc w wybraniu pomiędzy dwoma kreacjami, Po dłuższej chwili namysłu Ni wybrał ten   strój
W;No to co, idziemy?-chłopcy w tym samum czasie odwrócili się w moim kierunku
H;Wow
Lou;Harry przestań się ślinić!!-zaśmialiśmy się wszyscy a Hazzuś spuścił speszony wzrok
N;Ślicznie wyglądasz-chyba się zarumieniłam!! co ja gadam na pewno! całe policzki mnie pieką!! chłopcy to zauważyli, bo zaczęli chichotać
W;Dziękuję, idziemy?-podeszłam do chłopaków
li;Tak!!!!-Ni chwycił mnie w talii i przyciągnął do siebie.Jechaliśmy jednym autem, ponieważ tylko Liam miał być tego wieczoru trzeźwy, szłam ostatnia, więc wypadło na to że to ja mam siedzieć komuś na kolana, trochę zakłopotana stałam chwilkę przed drzwiami, aż blondasek nie wyciągnął w moim kierunku rąk, bez namysłu podeszłam do niego, a on przyciągnął mnie do siebie i złączył swoje ręce oplatając mnie w talli przez całą drogę czułam na sobie...
______________________________________________
Stylesowa
Kolejna część powinna być jutro!!to opowiadanie niestety dobiega  końca więc został 1-2 rozdziały!! Liczę na komy!!

piątek, 1 sierpnia 2014

"Dzień który zmienił moje życie, na zawsze"cz.12

                "Dzień który zmienił moje życie, na zawsze"cz.12
Lou;Ubierz sie a potem idź obudź obudź (T.I) bo na dole czeka na nią...
niespodzianka
W;Jaka niespodzianka-szepnęłam Harry'emu na ucho, chłopak wzruszył ramionami
H;Okej, za 15 minut przyjdziemy-Usłyszeliśmy kroki schodzące ze schodów-no to idź się ubierz a za 15 minut spotkamy się na korytarzu, okej?
W;Okej-odwróciłam się i chciałam odejść, lecz Harry mnie przyciągnął do siebie
H;Ej, ej, ej a buziak?
W;Już, już-powiedziałam i podeszłam do niego złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku-okej murze iść-przekręciłam gałkę drzwi weszłam do "mojego" pokoju,wyjrzałam przez okno by sprawdzić jaka jest na zewnątrz pogoda.było słonecznie, ok.30 stopni.Po prawej stronie ogrodu ujrzałam wielki basen.Postanowiłam wybrać ten strój
włosy zaplątałam w wysokiego koka, postanowiłam nie nakładać make-up'u.Gotowa wyszłam na korytarz na którym stał Harry oparty o framugę drzwi-Idziemy?-potwierdziłam skinieniem głowy.Schodząc ze schodów poczułam zapach naleśników-Co tak pachnie ?-zapytał Harry
Lou;Niespodzianka-powiedział gdy weszliśmy do kuchni
W;Dla mnie?
Lou;Tak, takie małe wynagrodzenie.Usiądź-rzekł odsuwając mi krzesło i nakładając mi na talerz naleśnika
W;Dziękuję
Lou;Nie ma za co , tak wgl Niall i Liam jechali po twoją walizkę.Za chwilę powinni wrócić
W;Okej, dzięki-po tych słowach usłyszeliśmy otwierające się drzwi frontowe
N;(T.I) ale ta walizka jest ciężka!-powiedział zdyszany
W;Bywa!-powiedziałam po czym wystawiłam mu język- w nagrodę dostaniesz naleśnika-wystawiłam mu talerz pełen naleśnika, w jednym momencie w kuchni znaleźli sie wszyscy
Z;Kto ma naleśniki?
Li;(T.I) rozdaje naleśniki
Lou;Nie!!!! ja się napracowałem!!!!!!!! żarłoki zostawcie to!!!
W;Lou wyluzuj! bardzo ci dziękuje za śniadanie-wstałam i ucałowałam jego policzek-ale sama tego nie zjem.Na talerzu jest grubo ponad 30 naleśników.Chłopcy częstujcie sie, ty Lou również-chłopcy sięgnęli po naleśniki-To co potem robimy?
N;Możemy iść na basen przed domem albo oglądać TV-wybraliśmy basen-ale pod jednym warunkiem-starał się to powiedzieć poważnie lecz mu nie wyszło
W;Hahahah.. jakim?
N:Musisz ubrać to seksowne bikini co wczoraj
W;A jak nie?-zapytałam z łobuzerskim uśmiechem
N;Ymm to..... wrzucę cie tam teraz!-podbiegł do mnie natychmiastowo i wziął na ręce
W;Okej okej ubiorę to bikini!!!-Niall opuścił mnie na ziemie
N;Mam nadziej, no to leć sie przebrać i wyjdź na taras my będziemy tam już czekać-poszłam na górę i wykonałam polecenie, wyjęłam mój ręcznik i zaczęłam się katować w myślach dlaczego nie wzięłam dwóch ręczników i dlaczego akurat wybrałam mój ulubiony czyli z portretami chłopaków!! o fuck!!!!co ja mam zrobić jak tam pójdę owinięta ręcznikiem z ich podobiznami to mnie wyśmieją, a z drugiej strony muszę się w coś wytrzeć i nie mogę ich o wszystko prosić w końcu i tak już im siedzę na głowie. UUUUUUUUUUGGGGGGGGHHHHHHHH nie mam wyjścia będę musiała iść z tym ręcznikiem,obrócę ręcznik na drugą stronę, dlaczego ten ręcznik musi być biały i ich twarze przebijają na drugą stronę!!!!!!! pech może nie zauważą.Jak postanowiłam tak też zrobiłam wyszłam z domu owinięta w ręcznik drugą stroną tak że ich portrety tylko przebijały, lecz dość wyraziście ubrałam te same japonki co wcześniej, chwyciłam olejek do opalania, okulary przeciwsłoneczne ,i wyszłam.Gdy schodziłam po schodach dobiegły mnie radosne śmiechy chłopców. Kiedy stałam już na tarasie ujrzałam szalejących chłopców.Niall biegał z wężem ogrodowym w samych kąpielówkach lejąc każdego po koleji,Hazza napełniał wiadro wodą oczywiście też w samych Hawajkach,Zayn wpychał Lou do wody który w ostatniej chwili chwycił ramie Zayna przez co oboje wylądowali w wodzie, oczywiście też byli w hawajkach .Szukałam wzrokiem Liama jednak na próżno.Nagle ktoś chwycił mnie i uniósł w powietrzu, rzuciłam wszystkie rzeczy które trzymałam na ziemie, łącznie z ręcznikiem
Li;Mam ją!!- powiedział zwycięsko i zaczął ze mną w rękach kierować się ku chłopcom
W:Li nie!!!!!!!!!!!!!!
Li;Pomóżcie mi ktoś ją wrzucić!!!-po tych słowach sie wystraszyłam. W tępie natychmiastowym przy Liamie pojawili się inni-Zayn chwyć ją za nogi a ja za ręce i na 3 wrzucamy
W;Nie!!!!!!!!!!!!
Li:1...-pierwsze bujnięcie-2....-drugie bujnięcie-3..-i  wpadłam do wody z wielkim pluskiem, po chwili wynurkowałam
W;UGH!!!!!!!!! nie żyjecie!!!!!Harry, Lou, Niall Wrzućcie ich!!-nie musiałam długo czekać a usłyszałam 2 duże chlapnięcia, po niecałej minucie obok mnie znaleźli sie Li i Zayn-HAHAHHA! barany macie za swoje!!!!!!!!!-krzyknęłam rozradowana-dzięki chłopcy!-krzyknęłam do trójki stojącej tuż przed basenem.Wyszliśmy z wody i skierowaliśmy się prosto do leżaków, wszyscy pozajmowali już swoje miejsca więc mi pozostał leżak pomiędzy Ni aHarrym, nie miałam zbytniego wyboru więc musiałam tam leżeć.Rozłożyłam mój ręcznik oczywiście tak by podobizny były od strony leżaka, jednakże i tak usiłowałam zakryć jak największą część ręcznika moim ciałem.Marnie mi to wychodziło.
H;(T.I) co ty się tak wiercisz na tym ręczniku? kryjesz coś?
W;YMmm ja nie nic-wciąż się kręciłam
H;Wstawaj!-rozkazał, pokiwałam przecząco głową-Niall!-natychmiastowo znalazłam się w objęciach Nini-O co my tu mamy...
_____________________________
Stylesowa