One Direction i My.. - imaginy

piątek, 6 czerwca 2014

Zayn. - część 3

J: El? Co sie stało? Czemu tu jestem? I czemu nie mogę sie ruszyć? - zadawałam pytania.
E: Nic nie pamiętasz? Trafiłaś tu przez Zayna. Pobił cie. A nie możesz sie pewnie ruszyć przez to.. - wskazała na mój brzuch. Spojrzałam na niego i zobaczyłam ogromny opatrunek.
J: Pomóż mi sie lekko podnieść do góry. - dziewczyna od razu wykonała moją prośbę. - Jest mi coż poważnego?
E: Yyy.. nie już nie..
J: Jak to już? Eleonor ile ja byłam nieprzytomna? - brunetka spojrzała na mnie ze smutkiem.
E: Leżysz w szpitalu już pól roku. Nawet nie wiesz jak sie o ciebie bałam.. - załkała
J: Spokojnie mała. Już jestem wśród żywych.. - uśmiechnęłam sie delikatnie. - Opowiesz mi co sie działo w ciągu tego czasu?
E: Tak.. Przychodzę do ciebie codziennie i czekam aż sie obudzisz i w końcu sie doczekałam. Nie mogłaś szybciej? - zapytała z lekkim wyrzutem, ale i uśmiechem. - Chłopaki też cie odwiedzają. Właściwie to jutro mają być. Dzisiaj nie dadzą rady.
J: Może to i lepiej.. Będę mogła jakoś sie przyzwyczaić do tego.
E: Yhym.. Potrzebujesz czegoś?
J: Niee.. jest okey. - byłam jej wdzięczna za tą troskę. Jest najwspanialszą przyjaciółką jaką kiedykolwiek miałam. El poszła a ja nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziła mnie pielęgniarka na wieczornym obchodzie. - Cześć. Mam prośbę..
P: Tak?
J: Mogłabyś mi przynieść wody? - uśmiechnęłam sie. Dziewczyna pokiwała głową i znikła za drzwiami. Po chwili przyszła z kubkiem wody i pomogła mi sie napić. Usiadła przy mnie.
J: Dziękuje..
P: Nie ma za co. Masz wspaniałych przyjaciół wiesz.. ? - powiedziała, a ja spojrzałam na nią niezrozumiale.
J: Wiem, ale do czego zmierzasz?
P: Przychodzili tutaj codziennie.. Wierzyli że w końcu sie obudzisz. Lekarze nie dawali ci szans, ale oni nie pozwolili cie odpiąć od tych maszyn. Tacy ludzie to skarb.
J: Mogę cie o coś zapytać? Jakie obrażenia poniosłam? Czy to było aż tak poważne?
P: Bardzo poważne. Miałaś połamane 4 zebra, dwa z nich przebiły ci płuco. Miałaś pęknięty żołądek i jeszcze kilka bardzo poważnych obrażeń.
J: Czyli jakich? - dopytywałam
P: Wybacz, ale chyba za wcześnie byś sie o tym dowiedziała. To mogło by zagrozić twojemu życiu. - wstała i wyszła. Nie wiedziałam o czym mam myśleć. W głowie kłębiło mi sie mnóstwo myśli. Pamiętam że Zayn znalazł mnie i zaczął bić. Pewnie gdyby nie El to pobiłby mnie na śmierć. Ale z tego co mówi ta pielęgniarka, to dużo nie brakowało.. Byłam przerażona i do tego zmęczona. Obudziłam sie i zobaczyłam że przy moim łóżku siedzi moja przyjaciółka.
J: Hej mała..
E: Cześć (T.i.), jak sie czujesz?
J: Dobrze.. A ty to spać nie możesz? Która godzina? - zaśmiałam sie
E: Jest już przed 12, normalne że tu siedzę.
J: Kocham cie wiesz?! Dzięki tobie jeszcze żyje. Gdyby nie ty, to pewnie..
E: Nawet tak nie mów. - przerwała mi. - Zobaczysz jeszcze trochę i wyjdziesz stąd i będzie wszystko w porządku. - pocieszała mnie. Rozmawiałyśmy tak kilka godzin. Po 16 przyszli chłopaki. Bez Zayna.
H: Nareszcie wróciłaś do nas.. - uśmiechnął sie i cmoknął mój policzek.
Li: Tak strasznie tęskniliśmy.
Lou: Taak.. Brakowało nam twojego uśmiechu..
N: I twoich obiadków.. - wszyscy sie zaśmialiśmy.
J: Tez sie ciesze że was widzę.. - usiedli na krzesełkach i zaczęliśmy rozmawiać. Trapiło mnie tylko jedno. Czemu nie przyszedł Zayn. Czy aż tak mnie nienawidzi?! - Chłopaki a gdzie jest Zayn? - spojrzałam na każdego po kolei. Zmieszali sie.
N: No wiesz, jakby to powiedzieć..
H: Zayn jest w wiezieniu. - dokończył za Niallera.
Lou: Po tym co ci zrobił.. trafił tam na jakieś 10 lat.. - powiedział cicho.
Li: Brakuje nam go.. - poczułam jak w oczach zbierają mi sie łzy. Nie mogłam uwierzyć w to co mówią. Nie chciałam w to uwierzyć.
J: Dlaczego na tak długo? A co z zespołem? Waszą przyjaźnią?! - zaczęłam bardzo szybko mówić.
E: (T.i.) spokojnie. Uspokój sie, ty masz sie nie denerwować. - uspokajała mnie.
Lou: Z zespołem?! Nie ma zespołu. One Direction to piątka, a nie czwórka.. - widziałam w jego oczach smutek
H: Jesteśmy dalej przyjaciółmi, chociaż ciężko nam.
N: Ciężko, ale sie staramy.
J: Ale czemu aż na 10 lat? Przecież za pobicie tyle sie nie dostaje..
Li: Za pobicie nie.. Ale za zabicie tak.. - spojrzałam na nich niezrozumiale. Nie miałam pojęcia o czym oni mówią. Zabił kogoś?
J: Jak to?
E: Mała ty.. ty byłaś w ciąży. Straciłaś dziecko.. - w jej glosie był smutek. A ja nie wiedziałam co powiedzieć. W moich oczach momentalnie zebrały sie łzy.
J: Byłam w ciąży? - zapytałam cicho i złapałam sie za brzuch. Po moich policzkach lały sie łzy.
Li: Tak strasznie nam przykro.
Lou: Pamiętaj że możesz na nas zawsze liczyć..
N: Bez względu na wszystko, będziemy przy tobie.. - przez chwile milczeli..
H: Pójdziemy już. Przyjdziemy do ciebie jutro.. Wypocznij. - każdy z nich pocałował mnie w policzek i wyszli. Do mnie dalej nie dotarło to co właśnie mi powiedzieli. Jak to możliwe. Przecież nie kochałam sie z Zaynem już od.. I właśnie w głowie pojawiła mi sie ta koszmarna scena. To dziecko musiało być.. dzieckiem gwałtu!? Byłam w ciąży nawet o tym nie wiedząc. Nie mogłam sie uspokoić, maszyny do których byłam podczepiona zaczęły wariować i piszczeć. Nagle do mojej sali wbiegli lekarze i pielęgniarki. Podali mi jakieś leki i czekali na ich działanie. Po kilku minutach wszystko ucichło. A moje powieki stały sie ciężkie. Pod wpływem leków zasnęłam. Pewnie były to jakieś uspokajające zastrzyki... W szpitalu poleżałam jeszcze tydzień. Wszystkie rany sie zagoiły i nie były żadnych powikłań. Dostałam od lekarzy zastrzeżenia że mam dużo odpoczywać i nie denerwować sie. El zabrała moje wszystkie rzeczy z hotelu i przewiozła do chłopaków. Rozkazali mi ze mam mieszkać teraz z nimi. Powiedzieli że będą sie o mnie troszczyć.
E: I jak gotowa? 
...
 Kolejna część.. :D 
Wasza opinia równa sie mojemu zadowoleniu.. :D



Naat 

czwartek, 5 czerwca 2014

Zayn. - część 2

E: ...O mój Boże.. - zakryła ręką usta, a w jej oczach pojawił sie strach. Z moich zaś zaczęły wypływać łzy. Eleonor z przerażeniem patrzała na moje rany. - Co ci się stało? - zapytała prawie nie słyszalnie. I teraz zaczęłam mieć obawy czy powiedzieć jej prawdę. Jeśli to zrobię to Zayn będzie miał kłopoty. Nie chce tego. Kocham go, nawet po tym co mi zrobił.
J: Miałam mały wypadek. - powiedziałam tak by zabrzmiało to realistycznie.
E: Jaki wypadek?
J: Potracił mnie samochód, ale nie było to niebezpieczne. Jest już wszystko dobrze.. - wymyśliłam na poczekaniu.
E: A widział cie lekarz..?
J: Yyy.. tak. Mowie że jest już dobrze. Wszystko sie goi. - miałam nadzieje że uwierzy w moje kłamstwo
E: To dobrze.. - uff, kamień z serca - .. A w takim razie czemu mieszkasz w hotelu? - no tak. Zawsze jej coś musi nie pasować.
J: Boo.. Nie chciałam żeby Zayn widział mnie w takim stanie i powiedziałam mu że wyjeżdżam w delegacje na dwa tygodnie. - uśmiechnęłam sie by ją przekonać.
E: Oj mała.. Przecież on mógłby ci w tym wszystkim pomóc. - przytuliła mnie, a ja poczułam ogromna gule w gardle.
J: Na pewno. - wyszeptałam i po moich policzkach spadły łzy. El posiedziała u mnie jeszcze kilka godziny i poszła. Powiedziała że będzie do mnie przychodzić codziennie. Ogarnęłam sie do spania, była 20, w sumie wcześnie, ale czułam niesamowite zmęczenie. Pewnie tym wszystkim co mnie w ostatnich miesiącach spotkało. Zasnęłam od razu. Chociaż po kilku godzinach sie obudziłam. Przyśniło mi sie coś dziwnego. Nie wiem nawet jak to opisać. Położyłam sie z powrotem i starałam sie myśleć o czymś przyjemnym. Tylko teraz pytanie o czym?! Skoro niczego takiego w ostatnim czasie nie doświadczyłam?! Wróciłam do chwil w których ja i Zayn byliśmy bardzo szczęśliwi, razem. Zakochani w sobie po uszy.. Kilka łez wydostało sie spod moich powiek... Obudziłam sie o ok 11. Poszłam do łazienki i oczywiście sie przestraszyłam. Chociaż z drugiej strony to powinnam sie przyzwyczaić do swojego wyglądu teraz. Jeszcze kilka miesięcy temu cieszyłam sie ze swojej urody, każdy chłopak za ulica sie za mną oglądał. Pamiętam jak Zayn zawsze był o mnie zazdrosny i starał sie pokazać wszystkim że jestem jego dziewczyna. Obmyłam delikatnie twarz zimną wodą. Pomalowałam sie by jakoś wyglądać. Ubrałam sie w wygodne ciuchy, by nic nie uciskało ma mój poobijany brzuch. Zeszłam za dół do restauracji by zjeść jakieś śniadanie. Zjadłam lekki posiłek i wróciłam do pokoju. Nie chciałam sie z takim make-up'em pokazywać. El ma racje że mi to nie pasuje. Ale co zrobię, trzeba jakaś zakryć moją szkarłatną twarz. Usiadłam na kanapie i włączyłam tv. Oglądałam po kolei jakieś beznadziejne seriale..
Tak mijały mi dni.. Mieszkam już w hotelu jakieś półtora tygodnia. Zayn jak do tej pory dzwonił do mnie tylko dwa razy. Nie odebrałam. Bałam sie, bałam sie że mu powiem gdzie jestem. Moje rany na twarzy prawie w całości zniknęły, a te na brzuchy.. No cóż, te jeszcze nie. I strasznie bolą. Mam nadzieje że w najbliższych dniach sie zagoją. Eleonor przychodzi do mnie codziennie. Stara sie mnie rozśmieszać i udaje jej sie to. Gdy przychodzi zapominam o tym co mi sie przydarzyło. Opowiada o chłopakach, o tym jak Lou sie wygłupia. Gdy wspomina o Zayn robi mi sie przykro, a serce boli. Staram sie niczego nie pokazywać. Upust emocjom daje dopiero gdy zniknie za drzwiami. Dzisiaj omówiłam sie z nią że przyjdzie po mnie i wybierzemy sie na małe zakupy. Mogę już normalnie wyjść bo rany zniknęły z twarzy. Jestem ubrana w czarne rurki i granatową bokserkę. Na wierzch czarna marynarka, a na stopy niebieskie vansy. Podczas naszych zakupów śmiałyśmy sie i wygłupiałyśmy. To bym naprawdę wspaniały dzień. Wróciłyśmy do hotelu po kilku godzinach udanych zakupów. El posiedziała u mnie jeszcze kilkanaście minut i poszła. Zamknęłam za nią drzwi i udałam sie do salonu ogarnąć bałagan. Ledwo co zaczęłam usłyszałam pukanie do drzwi. Byłam pewna że to Eleonor.
J: Czego zapomnia.. - urwałam gdy zobaczyłam że to nie ona. Od razu moim całym ciałem ogarnął strach i przerażenie.
Z: Myślałaś że cie nie znajdę?! - Zayn wszedł do środka. Cofałam sie cały czas, a Mulat stawiał kolejne kroki. Dotarłam do ściany i już nie miałam gdzie odejść. Zayn przycisnął mnie do niej.
J: Zayn, proszę cie. Zostaw mnie w spokoju. Mało ci? Nie sadzisz że skrzywdziłeś mnie już wystarczająco? - zdobyłam sie na odwagę by mu to powiedzieć.
Z: Wystarczająco?! Robisz sobie jaja?! Myślałaś że jak znikniesz to cie nie znajdę i sobie odpuszczę! Jesteś moja i nigdy sie mnie nie pozbędziesz. - zaśmiał sie szyderczo.
J: Nie jestem twoja. Nigdy nie miałeś takiego przyzwolenia! - krzyknęłam i od razu poczułam pieczenie na swoim policzku. Złapałam sie za bolące miejsce a z moich oczu popłynęły łzy.
Z: Jesteś zwykłą szmatą! Ciekawy jestem komu powiedziałaś o tym co ci zrobiłem?! - rzucił mnie na kanapę. Znów obiłam swoje biodra.
J: Wszystkim po kolei. Myślisz, że jak jesteś pieprzonym Zaynem Malikiem to zostaniesz bez winy?!! - odwarknęłam mu. Poczułam jak jego noga spotyka sie z moim brzuchem z ogromną silą. Miałam wrażenie że moje żebra pękają jak wykałaczki. Mulat nie przestałam mnie kopać. Z bólu i ilości ciosów zaczynało brakować mi powietrza. Wiedziałam że już długo nie wytrzymam, a Zayn nie myślał przestać.
E: Mała zapomniałam wziąć od ciebie mo.. - usłyszałam głos El. Nagle przestał mnie masakrować. Spojrzał w jej kierunku, a ona patrzała na nas z przerażeniem.
J: Pomóż.. - wyszeptałam prawie niesłyszalnie. Brunetka od razu chwyciła za swój telefon i zadzwoniła do kogoś. Z jej rozmowy wynikało że po karetkę. Malik przez chwile stał w bezruchu, jednak szybko sie ocknął i wybiegł z mojego pokoju. Bałam sie że może jej coś zrobić. Gdy tylko chłopak znikł za drzwiami, dziewczyna podbiegła do mnie. Mówiła, że zaraz będzie karetka, że jestem już bezpieczna.. Coraz mniej kontaktowałam. Powieki same mi sie zamykały. Czułam że odlatuje.. Śniło mi sie że jestem szczęśliwa. Jak idę przez park prowadzać wózek z malutkim dzieckiem. To była dziewczynka. Bardzo śliczna, miała duże niebieskie oczka i cudowny śmiech. Obok mnie szedł chłopak. Zapewne ojciec dziecka. Spojrzałam na niego i nie mogłam ujrzeć jego twarzy. Widziałam tylko rażące światło.. Uchyliłam powieki, ale z powrotem je zamknęłam. To światło uniemożliwiało mi otworzenie ich. Jednak po chwili spróbowałam jeszcze raz. Dookoła mnie były białe ściany, czyli mogę być w szpitalu. Chciałam sie lekko podnieś ale nie mogłam. Rozejrzałam sie i zauważyłam że ktoś wchodzi do mojej sali. To była El, tylko trochę jakby inna. Gdy tylko zobaczyła że sie obudziłam, zawołała lekarza. Przebadał mnie, sprawdził coś w karcie i wyszedł. Moja bff usiadła przy mnie i złapała za rękę.
E: Nareszcie sie obudziłaś.. - powiedziała cicho
J: El? Co sie stało? Czemu tu jestem? I czemu nie mogę sie ruszyć? 
...

Ty KOMENTUJESZ, ja jestem HAPPY!! <3 :D



Naat 

środa, 4 czerwca 2014

Zayn. - część 1

Może najpierw tak: W końcu jest imagin z Zaynem :D Ale jakby znów przedstawiam go w złym świetle.. Co prawda to tylko na potrzeby imagina, nie uważam że on jest złym człowiekiem, bez szacunku do kobiet. Wiem, że Zayn nigdy by nie skrzywdził kobiety, ale napisałam taki a nie inny imagin.. Mam nadzieje że spodoba wam sie :)
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Kolejna nie przespana noc. Boje się zasnąć! Boje się, że on tu przyjdzie i znowu mi coś zrobi. Kto?! Mój chłopak, Zayn. Boje sie go coraz bardziej. Od jakiś trzech miesięcy na moim ciele pojawia sie coraz więcej siniaków, ran i wiele innych bolących rzeczy. Zayn zaczął mnie bić. Nie wiem co jest tym spowodowane. Przychodzi pijany z imprezy i wystarczy jedno moje słowo, abym poczuła jego złość na sobie. Krzywdzi mnie coraz częściej. Dzisiaj też poszedł na imprezę. Aż boje sie pomyśleć co mi zrobi jak wróci. Nie chce mu wchodzić w drogę. Pewnie dojdzie do salonu i zaśnie na kanapie. Leże przestraszona w sypialni i wysłuchuje czy przypadkiem nie wrócił. Jest już po 2 w nocy. Nagle usłyszałam mocne trzaśniecie drzwiami, a to nic dobrego nie wróży. Pewnie jest nawalony w trzy dupy.. Jak zawsze.. Przysunęłam sie bardziej do ściany i zakryłam kołdrą. Słyszałam jak wchodzi po schodach, czyli pewnie chce sie ze mną przespać. Zacisnęłam mocno powieki by nie wypuścić z nich żadnej łzy. Nie chce pokazywać mu że jestem słaba. To by uświadomiło go w tym że może ze mną zrobić, co mu sie żywnie podoba.. Otworzył drzwi i podszedł do łóżka. Słyszałam jak ściąga z siebie ubrania, a potem wślizguje sie pod pościel. Nie chciałam by wyczuł że jestem, więc wcisnęłam sie bardziej do ściany. Jednak na nic. Przyciągnął mnie do siebie i zaczął składać na moich ustach, policzkach i szyi gorzkie, przesiąknięte alkoholem pocałunki. Nie oddawałam ich. Nienawidziłam kiedy on pił. Po chwili Zayn wydał z siebie niezadowolony odgłos. Nie podobało mu sie że nie odwzajemniam jego czynów.
Z: Mam na ciebie ochotę! - syknął. Odsunął sie ode mnie.
J: Ale ja nie mam! - odburknęłam i wstałam szybko z łóżka. Chciałam wyjść, ale Mulat złapał mnie za nadgarstek i ściskał bardzo mocno, bym sie nie wyrwała.
Z: Masz mi sie oddać! - ściskał jeszcze mocniej moją drobną dłoń
J: Zayn, to boli! - powiedziałam łamiącym głosem - Puszczaj! Znowu jesteś pijany, znowu mnie skrzywdzisz, a jutro będziesz zdziwiony skąd ja mam te siniaki! - krzyknęłam na niego. I od razu poczułam na moim policzku niesamowity ból, który po chwili piekł. W oczach pojawiły mi sie łzy, ale starałam sie by żadna nie spadła.
Z: Chce cie wyruchać i nie obchodzi mnie to czy masz ochotę czy nie!! - warknął. Rzucił mnie w stronę łóżka. Zabolało! Uderzyłam biodrem w drewnianą krawędź łóżka. Zjechałam na podłogę i trzymałam sie za bolące miejsce. Zacisnęłam powieki, a łzy skapnęły na podłogę. - Podnoś sie! - podszedł do mnie. Nie zareagowałam. Nie dałam rady sie podnieść. - Głucha jesteś?!! Wstawaj szmato! - poczułam kolejny cios, tym razem jego noga spotkała sie z moim brzuchem.
J: Błagam.. Zo-zostaw mnie.. - zaniosłam sie i wyszeptałam przez łzy. Nie posłuchał i chyba wpadł w jeszcze większą furie, bo na moim brzuchu znów poczułam niesamowity ból. W tym momencie poczułam jakby połamał mi wszystkie żebra.
Z: Wstawaj!! - nie chciałam by mnie już bił, więc zaczęłam powoli sie podnosić. Każdy, nawet najmniejszy ruch sprawiał mi jeszcze więcej bólu i cierpienia. Zayn był tak wkurzony, że złapał mnie za moją koszulkę i podniósł mnie jak jakąś szmacianą lalkę. Rzucił mnie na łóżko tak że leżałam w jego poprzek. Poczułam jak zrywa za mnie spodenki razem z majtkami. Bałam sie.
J: Z-Zayn.. N-nie.. P-proszę.. - łkałam. Nie zwrócił nawet uwagi na to co mowie. Bardzo brutalnie i mocno wszedł we mnie. W tym samym momencie z moich oczu wypłynął potok łez. Nie czerpałam z tego żadnej przyjemności, czy rozkoszy co jeszcze kilka miesięcy temu. Teraz to gdy Zayn miał ochotę na sex to najpierw sie nachlał, potem mnie pobił a na końcu zgwałcił. Nie jest to pierwszy raz gdy tak robi. Po kilku minutach Malik opadł na łóżko i zwyczajnie zasnął. Wydostałam sie spod jego ciężkiej ręki i poszłam sie umyć. Nie chciałam mieć nic w sobie, ani na sobie co jest związane z nim. Brzydziłam sie bardziej sobą niż nim. Wypłukałam sie i obmyłam delikatnie moje ciało. Wytarłam je ostrożnie i założyłam na siebie krótkie dresowe spodenki i luźną koszulkę. Weszłam do garderoby i zapaliłam światło. Wyjęłam z szafy walizkę i zaczęłam wrzucać tam moje rzeczy. Gdy spakowałam już wszystko zniosłam ją po cichu na dół, do holu. Wróciłam jeszcze na górę by sie cieplej ubrać w przygotowane przeze mnie wcześniej ubrania. Zanim jednak to zrobiłam stanęłam przed lustrem. Gdy tylko zobaczyłam swoje odbicie, z moich oczu zaczęły wydostawać sie łzy. Cała twarz posiniaczona, rozwalona warga. Podpuchnięte oczy od ciągłego płaczu. Dotknęłam sie delikatnie brzucha i od razu syknęłam z bólu. Podniosłam ostrożnie koszulkę by ujrzeć rany po ciosach Zayna. Przestraszyłam sie, podejrzewam że mam złamane jakieś żebro. Brzuch jest cały fioletowy, siny i zielonkawy po starszych już siniakach. Nie mogę dłużej znieść takiego traktowania mnie. Z dnia na dzień jest coraz gorzej, Zayn był coraz groźniejszy. Bałam sie go coraz bardziej. Chciałam jednak go jakoś uświadomić co mi robił. Wzięłam do reki mojego iPhone i jedną ręką trzymałam telefon a drugą koszulkę odsłaniając mój brzuch. Zrobiłam sobie zdjęcie. Widać było na nim każdy nawet najmniejszy siniak. Te na twarzy, na rekach, brzuchu i nogach. Malik był dla mnie nikim. Przebrałam sie i zeszłam na dół do pracowni gdzie był komputer i drukarka. Podłączyłam szybko telefon i pobrałam zdjęcie na komputer. Wydrukowałam je z 20 razy. Z kuchni wzięłam taśmę i nożyczki. Przykleiłam 5 zdjęć w kuchni, do szafki, lodówki i gdzie tylko sie dało. Kolejne 5 w sypialni gdzie spał w tej chwili Zayn. 3 w łazience, jedno do lustra by rano mógł zobaczyć. Resztę porozklejałam w salonie, korytarzu. Zamówiłam taksówkę i wyszłam z domu zostawiając na komodzie w przedpokoju klucze. Jak na razie zatrzymam sie w hotelu. Pojechałam i wynajęłam pokój, kobieta z recepcji patrzała na mnie z bólem w oczach. Nic dziwnego, moja twarz jest cała posiniaczona. Gdy tylko znalazłam sie w pokoju, położyłam sie na łóżko i mogłam w końcu, pierwszy raz od jakiegoś czasu, spokojnie bez żadnych obaw zasnąć. Rano wstałam, wykonałam poranną toaletę, zrobiłam sobie taki makijaż by nie było wydać tych sińców i zadzwoniłam do El. To moja najlepsza przyjaciółka. Zjawiła sie o 11, chciałam jej powiedzieć o tym wszystkim co działo sie w moim życiu przez ostatnie kilka miesięcy. Nie mówiłam o tym nikomu. Gdy mnie zobaczyła uśmiech zszedł z jej twarzy.
E: Co ty masz na buzi?
J: Nic.. - powiedziałam cicho
E: Po co ci aż tyle makijażu? Jesteś piękniejsza bez niego.
J: El.. ja..
E: Nie gadaj tylko daj mi waciki i mleczko do demakijaży. Zaraz sie tego pozbędę. - mówiąc to wyjęła z mojej torby kosmetyczkę i potrzebne jej rzeczy. Nasączyła jeden listek wacika i zaczęła zmywać z mojej twarzy nadmiar pudru.
J: To nie jest dobry pomysł..
E: Jest. - zaśmiała sie - Dobrze wiesz że nie potrzebujesz make-up.
J: Potrzebuje..
E: Co ty mówisz, przec...- urwała gdy zobaczyła pod moim okiem ogromną śliwę.. Zmrużyła oczy i zaczęła ścierać coraz szybciej moją twarz. Bałam sie jej reakcji. - O mój Boże.. 
...


Juto dodam część 2 :) KOMENTUJCIE!! :D




Naat 

wtorek, 3 czerwca 2014

Nialluś - część 4 /ostatnia

WAŻNE! Przeczytajcie notatkę pod imaginem.. !! 
 ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
K: Możesz uznać mnie za świra, ale przypominasz mi tą dziewczynę.

J: Nie wydaje mi sie. - byłam już trochę podirytowana jego zachowaniem, w końcu na niego spojrzałam i w pewnej chwili czas sie zatrzymał. Był tak podobny do Nialla. Popatrzałam chwile w jego śliczne niebieskie oczy. - Wybacz ale muszę już iść. - wstałam z ławki i zaczęłam odchodzić.
K: Poczekaj! - krzyknął, odwróciłam sie do niego. - Powiedz chociaż jak masz na imię. - uśmiechnął sie do mnie. Gdy to zrobił byłam już pewna że to mój blondynek.
J: A czy to ważne? I tak nie zapamiętasz.. - powiedziałam obojętnie.
N: Bardzo ważne. Proszę cie!
J: (T.i.), naprawdę muszę już iść.
N: Mogę cie odprowadzić? - spojrzałam na niego
J: Czemu ci tak zależy Niall?!- gdy to powiedziałam od razu skarciłam sie w myślach.
N: Bo.. Ej nie przedstawiłem ci sie.
J: Tak wiem, ale chyba jesteś sławny, nie?! - co prawda nie powiedział mi wtedy, a ja nawet nie szukałam go w necie. Dla mnie jego sława i pieniądze nie były ważne. Liczyło sie to jaki jest.
N: Tak, przepraszam. Chyba jednak cie pomyliłem. - w jego glosie był słyszalny ból.
J: Nic sie nie stało, ale możesz mi towarzyszyć w drodze do domu. - uśmiechnęłam sie zachęcająco. Podczas drogi dużo rozmawialiśmy, czego mi brakowało.
N: Nie jesteś stąd, prawda?
J: Niee.. Pochodzę z .. - jak mu powiem to będzie wiedział, ale czyż nie tego chce?! - z Polski.
N: To stąd ten akcent. A czym sie zajmujesz na co dzień? - zadawał strasznie dużo pytań.
J: Pracuje..
N: Gdzie?
J: W firmie "Architekt World'.. - spojrzałam na niego katem oka.
N: Jako kto?
J: Jako architekt, nie uważasz że zadajesz mnóstwo pytań.
N: Wybacz, ale strasznie mi przypominasz moją (T.i.). Wiem że ona studiowała architekturę no i t pochodzi z Polski.
J: Widzisz Niall jaki ten świat mały! Jesteśmy na miejscu. Może wejdziesz?

*Oczami Nialla*
N: Może wejdziesz? - zapytała z przepięknym uśmiechem
J: Nie chce ci robić kłopotu.
N: Nie zrobisz, a wręcz przeciwnie.. - uśmiechnęła sie. Tak strasznie była podobna do mojej (S.T.i.), dlatego tyle jej pytań zadawałem, wszystko wskazywało na to że to ONA. Nie jestem jeszcze pewny na 100%. Minęły 2 lata, zmieniliśmy sie. Weszliśmy do jej domu, był bardzo ładny, świetnie urządzony.
J: Masz śliczny dom.
N: Dziękuje.. Chcesz sie czegoś napić?
J: Chętnie. - powiedziałem, a ona znikła za rogiem. Podszedłem do komody na której stały rożne zdjęcia. Przyglądałem sie im z zaciekawieniem, na niektórych widziałem tą (T.i.) i.. i.. i siebie?! Wziąłem fotografie do reki i oglądałem ją z uśmiechem na twarzy. Teraz bylem pewny że to moja (T.i.). Odłożyłem zdjęcie i usiadłem na kanapie. Chwile potem weszła dziewczyna z dwoma kubkami herbaty, która jeszcze parowała. Momentalnie sie podniosłem, a ona postawiła kubki na stolik. Złapałem ja za dłonie i przyciągnąłem do siebie, zamykając w żelaznym uścisku.
J: Tak bardzo za tobą tęskniłem.
N: Ja za tobą też.. - wtuliła sie we mnie mocniej.
J: Przepraszam, przepraszam że sie nie odzywałem, ale nie mieliśmy chwili wytchnienia, a w dodatku zabronili mi sie kontaktować z bliskimi osobami. Wybacz mi.. - bylem na skraju wytrzymałości, nie miałem sił powstrzymywać łez cisnących mi sie o oczu, które i tak już spływały po policzkach.
N: Wiesz, znów podczas naszego pierwszego, drugiego spotkania pozwalam ci sie wypłakać w mój rękaw. - zaśmiała sie - Nic sie nie stało, ale brakowało mi ciebie. Przez te 2 wspólne tygodnie co razem spędziliśmy, uzależniłam sie od ciebie. A potem tak jakby to nigdy nie istniało, było ciężko żyć z taką pustką w.. - urwała - ..ale dałam rade. - spojrzałem w jej oczy, widać było w nich radość i tęsknotę.
J: Mi też ciebie brakowało. Zawsze gdy chciałem do ciebie zadzwonić, przyjechać Modest! robiło mi wojnę. Nie potrafiłem tak żyć, a potem znalazłem to miejsce w parku, chodziłem tam jak tylko miałem chwile wolną. A dzisiaj zobaczyłem ciebie i powróciła nadzieja, że jeszcze nic straconego.
N: Nic straconego!? Nie rozumiem. - nie odpowiedziałem tylko wpiłem sie w jej usta. Chwile była w szoku moim zachowaniem, ale już nie mogłem sie powstrzymać. Poczułem jak odwzajemnia pocałunek i wkłada swoje dłonie w moje włosy.

*Ja*
Niall całował mnie z namiętnością i delikatnością. Moje uczucia wróciły, kochałam go całym sercem. Oderwał sie ode mnę i spojrzał mi w oczy. Widziałam w nich radość.
N: Już sie mnie nie pozbędziesz. - uśmiechnął sie
J: Nie mam zamiaru.
N: Czyli sie zgadzasz..?!
J: Na co? - wstał i podszedł do frontowych drzwi.
N: Za 30 min jestem z powrotem i ci odpowiem. - wyszedł i zostałam sama. Byłam ciekawa co on kombinuje. Równo po 30 minutach wrócił i był strasznie zdyszany.
J: Niall, głuptasie co ty kombinujesz? - zaśmiałam sie
N: (T.i.) ja.. - mówił dysząc -.. zgadzasz sie?
J: Ale na co? - byłam rozbawiona tą całą sytuacją
N: Wiesz te dwa lata bez ciebie były dla mnie koszmarem, teraz jak pomyśle że możesz mi jeszcze kiedyś zniknąć to.. Nawet nie mogę sobie wyobrazić co by sie wtedy ze mną działo. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu i.. i kocham cie, więc.. - uklęknął przede mną na jedno kolano i wyciągnął czerwone pudełeczko z kieszeni. Otworzył je i moim oczom ukazał sie piękny pierścionek - Czy wyjdziesz za mnie i uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi? - nie wierzyłam własnym oczom i uszom.
J: Myślę że TAK! - rzuciłam mu sie na szyje i pocałowałam. Założył mi pierścionek na palec.
N: Teraz jesteś tylko moja..
J: Jesteś szalony, spotykamy sie po dwóch latach, a ty tak po prostu mi sie oświadczasz, ale za to cie właśnie kocham.
N: Przepraszam co powiedziałaś?
J: Że jesteś szalony..
N: Nie to, dalej.
J: Oświadczasz mi sie..
N: Tak to wiem, ale to dalej..
J: Kocham cie?! - uśmiechnął sie
N: Tak, o to mi chodziło.. - zaśmiałam sie
J: Wariat.
N: Twój wariat. Też cie kocham.
Od tego momentu byliśmy nierozłączni. Już nic, ani nikt nas nie rozłączy.. <3
The end..

I koniec.. :) Mam nadzieje, że to opowiadanko wam sie podobało.. :D
KOMENTUJCIE.. :D 

Jeśli chce ktoś z was sie ze mną skontaktować, to to jest mój FACEBOOK : https://www.facebook.com/natalia.myslinska. Piszcie, jeżeli macie jakiś pomysł, prośbe. A nawet jak będzie nam sie dobrze pisać to moze zrobie specjalnego dedyka.. :D
Zapraszam! :D 





Naat