One Direction i My.. - imaginy

wtorek, 6 maja 2014

Zayn i Niall.. - część 5

Wstałem i wyszedłem z gabinetu. Rozsadzał mnie gniew i złość. Byłem przerażony i bezsilny. Wróciliśmy do (T.i.), gdy tylko wszedłem zobaczyłem jej uśmiechnięta buzie. Była taka cudowna gdy to robiła. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Po jakiejś godzinie reszta poszła, a ja zostałem. Siedziałem obok niej i rozmawialiśmy. Po jakimś czasie zauważyłem że sie kręci i wierci na tym szpitalnym łóżku.
J: Nie wygodnie ci? Może poprawić ci poduszkę.. - wstałem szybko z miejsca
(T.i.): Niee, jest w porządku.. O już jest dobrze.. - znalazła sie na brzegu łóżka - Kładź sie.. - poklepała wolne miejsce obok siebie. Uśmiechnąłem sie i położyłem sie otulając ją swoim ramieniem. Wtuliła sie we mnie i spokojnie oddychała.. Od czasu do czasu czułem jak ściska mocniej moją koszulkę..
J: Boli cie? - zapytałem cicho. Podniosła głowę i spojrzała na mnie.
(T.i.): Daje rade.. Wytrzymałam tyle czasu, wytrzymam i teraz.. - uśmiechnęła sie słabo
J: Czemu mi o tym nie powiedziałaś? Moglibyśmy coś wcześniej zaradzić..
(T.i.): Pewnie i tak niczego by to nie zmieniło.. - z powrotem położyła swoją głowę na mojej klatce piersiowej...
Przez ten miesiąc starałem sie być w każdej chwili przy (T.i.). Rozstawałem sie z nią tylko gdy brali ją na kolejne badania. Z tego co wiem, lekarze bardzo sie starali, ale niczego nie polepszyli. Nie byli w stanie nic zrobić by pomóc mojej ukochanej. Spędzałem przy niej nawet noce. Codziennie po kilka, może kilkanaście razy powtarzałem jej jak bardzo ją kocham. Chciałem by wiedziała że zawsze będzie w moim sercu, że nigdy nie przestane jej kochać. Była coraz bardziej słaba, bledsza i chudsza. Marniała w oczach. Chciałem jej pomóc, ale nie miałem pojęcia jak.. Leże z nią na jej łóżku i jestem gdzieś daleko myślami. Mam jakieś dziwne przeczucie..
(T.i.): Niall.. - szepnęła swoim słabiutkim głosikiem
J: Tak? - podniosła sie tak by mogła na mnie swobodnie spojrzeć.
(T.i.): Obiecaj mi coś..
J: Co takiego?
(T.i.): Obiecaj mi że będziesz w przyszłości miał żonę, którą będziesz kochał.. Zapomnisz o mnie.. Wiem że to co miedzy nami jest i to co do mnie czujesz jest pewnie przejściowe.. Pewnie jest tak bo zbliża sie moja śmierć, a ty chcesz żebym po prostu czuła sie przez kogoś kochana.. - mówiła to, a ja nie mogłem uwierzyć że ona tak myśli.
J: Nie. Nie.. To nie jest tak.. Nawet nigdy o tym w ten sposób nie pomyślałem.. Naprawdę cie kocham.. Nie mogę ci obiecać że o tobie zapomnę, nigdy w życiu nie przestane cie kochać. - po jej policzkach spłynęły łzy. Starłem je delikatnie i przysunąłem sie do niej. Złączyłem nasze usta w lekkim pocałunku. - Nigdy więcej tak nie myśl.. Rozumiesz?! - spytałem przez pocałunek.
(T.i.): Yhym.. - wymruczała i przyciągnęła mnie bliżej siebie. Po chwili przyszła pielęgniarka.
P: Panie Horan musi pan już iść..
J: Nigdzie nie idę. Przecież już zostawałem na noc.. - powiedziałem stanowczo.
P: Ale dzisiaj pańska narzeczona zostanie zabrana na szereg badań, będą one trwały przez następne kilka godzin.
J: Nie szkodzi.. Poczekam..
P: Wyjdzie pan stąd dobrowolnie? Czy mam wezwać ochronę? - zagroziła. Już chciałem coś odpowiedzieć, ale (T.i.) mnie złapała za rękę.
(T.i.): Niall idź.. Prześpisz sie w normalnym łóżku. Zjesz normalna kolacje. A jutro rano gdy tylko wstaniesz przyjedziesz do mnie.. - powiedziała lekkim głosem. Patrzała na mnie prosząco.. Nie bylem w stanie jej odmówić. To prawda, dawno nie spałem w swoim łóżku. Nie jadłem już tak często jak wcześniej. Przybliżyłem sie do niej i złączyłem nasze usta.
J: Kocham cie.. - szepnąłem i wyszedłem. W drzwiach minąłem sie z pielęgniarką i posłałem jej wrogie spojrzenie.
*Moimi oczami*
Gdy tylko Niall wyszedł mogłam odetchnąć. Nie chciałam go zostawiać, ale wiedziałam że koniec jest już blisko. Martha bo tak nazywała sie ta pielęgniarka podeszła do mnie.
P: I jak sie czujesz? - usiadła obok mnie.
J: A jak mam sie czuć w ostatnich dniach mojego życia? - uśmiechnęłam sie ironicznie. - Przepraszam cie za niego i dziękuje że byłaś stanowcza.
P: O to mnie prosiłaś. Potrzebujesz coś?
J: Taak.. mogłabyś przynieś mi jakieś kartki i długopis? - dziewczyna pokiwała głową i wyszła. Po chwili wróciła i podała mi rzeczy. - Dziękuje. - zostawiła mnie samą i zaczęłam pisać. Nabazgrałam na kartce list do Niallera i do chłopaków. Gdy skończyłam włożyłam go do koperty i zasnęłam.
*Oczami Nialla*
Gdy tylko wszedłem do domu, od razu poszedłem do łazienki. Wziąłem długą kąpiel, czego potrzebowałem by uspokoić swoje wszystkie myśli. Ubrałem sie w dresy i biały podkoszulek i zszedłem na dół coś zjeść. Zrobiłem sobie kilka kanapek, ledwie je wcisnąłem. Zmusiłem sie do tego by nie paść z głodu. Wróciłem do sypialni i od razu rzuciłem sie na łóżko. Gdy tylko przyłożyłem głowę go poduszki, odleciałem w krainę snu. Przyśniła mi sie (T.i.). Była taka szczęśliwa i pewna zdrowia, radości. Rano po przebudzeniu, przebrałem sie, wykonałem poranną toaletę i wsiadłem w samochód by pojechać do mojej narzeczonej.. No nie do końca ale.. W głowie pojawił mi sie pewien pomysł i znalazłem jakiś sklep jubilerski. Wpadłem szybko do niego.
J: Chciałbym kupić pierścionek.. Zaręczynowy.. - sprzedawczyni spojrzała na mnie i pokazała mi wszystkie pierścionki. Wiem że (S.T.i) lubi delikatną biżuterię więc wybrałem właśnie taki pierścionek. Zapłaciłem i po kilku minutach byłem w szpitalu. Szybko znalazłem sie w jej sali. Jeszcze spała. Nie dziwie sie, jest dopiero 08:19. Usiadłem po cichu i przyglądałem sie jej. Musiało jej sie śnic coś miłego bo zauważyłem cień uśmiechu na jej twarzy. Po kilkunastu minutach otworzyła swoje zielone oczka.
J: Cześć mała.. - złożyłem soczystego buziaka na jej ustach.
(T.i.): Hejka Horan.. - uśmiechnęła sie - I jak ci sie spało w końcu w swoim łóżku? - podniosła sie delikatnie, by być w pozycji siedzącej.
J: W sumie to wygodniej było by gdybyś była obok.. - na jej policzki wkradł sie delikatny rumieniec. Wyglądała uroczo.
L: Pani Horan jak sie pani dzisiaj czuje..? - w sali pojawił sie lekarz.
(T.i.): Jak z nieuleczalną wadą serca.. - powiedziała złośliwie. Lekarz wpisał jej coś do karty i popatrzył na nią, a po chwili wyszedł.
J: Wiesz tak sobie dzisiaj pomyślałem, że skoro wszyscy tu myślą że jesteś moją narzeczoną, to.. 
...




Naat 

poniedziałek, 5 maja 2014

Zayn i Niall.. - część 4

H: Jest jej narzeczonym.. - znalazł sie przy nas Hazza. Spojrzałem wdzięcznie na niego.
L: W takim razie proszę za mną. - w ciszy poszedłem za lekarzem. Weszliśmy do jego gabinetu i usiedliśmy. - Pańska narzeczona.. Ona chorowała na coś? - zmienił szybko temat
J: Yyy.. niee.. Nie wydaje mi sie żeby była chora w ostatnim czasie.
L: Proszę sobie dokładnie przypomnieć. Nie skarżyła sie na żadne bolę.. Czy coś w tym rodzaju?
J: Niee.. - powiedziałem niepewnie - Chociaż.. Jakoś miesiąc temu powiedziała że boli ją w okolicy serca, ale to było jednorazowe. Czasami zdarzało mi sie zauważyć że jest jakaś taka osłabiona, ale nie zwróciłem na to uwagi, bo nie skarżyła sie. Mówiła mi że to było chwilowe, wiec ufałem jej.
L: No właśnie.. Ten ból w klatce piersiowej jak sie okazało nie ustąpił, tylko sie wzmacniał. Pani (T.i.) ma bardzo rzadka wadę serca. Przydarza sie jednej osobie na milion.. Podejrzewam że jest ona nieuleczalna, ale zrobimy wszystko co w naszej mocy, by wyszła z tego cało. - poczułem wielką gule w gardle
J: To nie możliwe. Ona zawsze była okazem zdrowia. Powiedziałaby mi że coś sie dzieje..- powiedziałem łamiącym głosem
L: Może nie chciała pana martwic.. Bardzo mi przykro..
J: Tak.. mi też. - wstałem z miejsca. - Mogę do niej pójść?
L: Ona musi odpoczywać i pewnie teraz śpi. Ale niech będzie.. Tylko pan.. - podziękowałem słabym uśmiechem i poszedłem prosto do sali mojej domniemanej narzeczonej.. Nie zwracając uwagi na chłopaków wszedłem do jej sali i usiałem przy łóżku. Była taka blada i słaba. Znów łzy moczyły moje policzki.
J: Dlaczego mi nie powiedziałaś? Dlaczego ukrywałaś przede mną ten fakt że bolało cie twoje malutkie serduszko..? - cicho łkałem. - Przez ten czas spędzony z tobą zrozumiałem że jesteś dla mnie kimś więcej niż tylko przyjaciółką. A teraz gdy to sobie uświadomiłem, ten u góry chce mi cie zabrać. Nie zostawiaj mnie. Za bardzo cie kocham. - złapałem jej delikatna dłoń i lekko pocałowałem. - Proszę.. nie zostawiaj mnie.. - przytuliłem sie do jej reki i w myślach wrzeszczałem. Bylem bezradny. Po dwóch godzinach wyszedłem z jej sali. Chłopaki dalej siedzieli i milczeli. Na Malika nawet nie miałem ochoty patrzeć. Ale to że jest chora nie jest jego winą. - Jedźmy do domu.. - powiedziałem cicho. Chłopaki również w ciszy podążyli za mną na parking. Hazza wsiadł za kółko i po niecałych 15 minutach byliśmy w naszej willi. Poszedłem prosto do mojego pokoju. Nie miałem ochoty z nikim rozmawiać. Wiedziałem jednak że będę musiał wyjaśnić wszystko chłopakom. Leżąc na łóżku wpatrywałem sie w sufit. Co chwile na moją poduszkę spływała kolejna łza. Usłyszałem ciche pukanie.
Li: Wiemy że ci jest ciężko.. ale możesz nam powiedzieć co ci powiedział ten doktor? - cała czwórka znalazła sie w moim pokoju. Podniosłem sie i usiadłem opierając sie o ścianę.
J: (T.i.) ma.. - zamilkłem by jakoś sie uspokoić. - Ona jest śmiertelnie chora.
Lou: Jak to?
H: Przecież sie na nic nie skarżyła..
Z: To przeze mnie..
J: Nie Zayn.. Nie jest to, ani twoja wina, ani nikogo.. Skąd mogłeś wiedzieć, że to sie tak potoczy..?!
Li: Nie da sie nic zrobić?
J: Lekarz powiedział że ma bardzo rzadką wadę serca, że zdarza sie ona raz na milion.. Prawdopodobnie jest nie uleczalna..
H: A przeszczep?
Lou: Może by to pomogło.. Ale nie wiadomo ile jej zostało.. ? A jak nie zdąży sie znaleźć dawca?
Z: Jesteśmy One Direction.. Wystarczy kilka telefonów.. - uniósł sie
Li: Jutro sie tym zajmiemy. Porozmawiamy z jej lekarzem.. Postaramy sie..
J: Musimy.. - dokończyłem za niego.. Chłopaki wyszli z mojej sypialni i zostałem sam.. Rano wstałem bardzo wcześnie.. Głową mnie niemiłosiernie bolała.. Wykonałem poranną toaletę, ubrałem sie i nabazgrałem na kartce: ' Pojechałem do (S.T.i.) ' .. Wręcz wbiegłem do szpitala. Wszedłem cicho do sali gdzie leżała moje ukochana i usiadłem na krzesełku przy jej łóżku. Złapałem ją za rękę i delikatnie ją pocałowałem.
J: Hej mała.. - otworzyła delikatnie swoje oczy. Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła sie.
(T.i.): Cześć Niall... Co tam? - cicho sie zaśmiałem. Niewiarygodne że ona jeszcze pomimo tego potrafi sie uśmiechać.
J: Nie najlepiej..
(T.i.): Dlaczego? - zmartwiła sie i ścisnęła moja dłoń
J: Trące osobę którą kocham.. 
(T.i.): Głupia, że chce od ciebie odejść..
J: Tylko że to nie zależy od niej..
(T.i.): W takim razie, to inna sprawa.. Pewnie znajdziesz kogoś kto cie nigdy nie zostawi..
J: Tylko że ja nie chce kogoś innego.. Ja chce ciebie.. - spotkałem sie ze zdziwionym spojrzeniem (T.i.)..
(T.i.): Och Niall.. To mile z twojej strony ale.. - nie wytrzymałem i przywarłem swoimi ustami do jej miękkich warg.. Całowałem ją bardzo delikatnie, starając sie niczego jej nie zrobić. Oddała pocałunek kładąc swoja małą dłoń na moim policzku.. Odsunąłem sie od niej.
J: Poszedłbym za tobą nawet na koniec świata..
(T.i.): I nie bałbyś sie zostawić wszystkiego?
J: Wszystko miałbym przy sobie.. - na jej twarzyczce pojawił sie wspaniały uśmiech. Cały dzień rozmawialiśmy. Nie wspominałem o jej chorobie, nie chciałem popsuć jej humoru. Po południu przyszli chłopacy. Wtedy z Zaynem poszedłem do jej lekarza.. Znaleźliśmy go w jego gabinecie. Weszliśmy i usiedliśmy przed jego biurkiem.
J: Panie doktorze wiadomo już dokładniej co z moją narzeczoną?
L: Tak jak wczoraj panu wspomniałem, jest to bardzo rzadka choroba..
Z: A przeszczep serca, umożliwiłby jej wyzdrowienie..? - wtrącił sie do rozmowy
L: Nie jestem do końca pewny. Nie wiem czy mamy na to czas..
J: Co to znaczy?
Z: Ile jej zostało?
L: Prawdopodobnie niecały miesiąc.. Nie jestem w stanie tego przewidzieć. Bardzo dużo dają urządzenia pod które jest podpięta.. Przykro mi.. - w oczach pojawiły mi sie słone krople.. Wstałem i wyszedłem z gabinetu. Rozsadzał mnie gniew i złość. Byłem przerażony i bezsilny.
 ...




Naat

niedziela, 4 maja 2014

Zayn i Niall.. - część 3

...Gdy byliśmy na przejściu dla pieszych przed nami szedł nie kto inny jak sam Zayn Malik. Razem z nim były jakieś dwie dziewczyny i dwóch kumpli. Nie znałam ich. Mulat spojrzał na mnie i bez żadnego uśmiechu, żadnej radości w oczach poszedł ze swoimi nowymi znajomymi. Potraktował mnie jak powietrze. Kiedy on sie stał w stosunku do mnie taki zimny i obojętny?! Znów w moich oczach pojawiły sie łzy. Odwróciłam głowę tak by Horan tego nie zauważył. Dalej szliśmy w ciszy, tylko że coś sie ze mną działo. W okolicy serca czułam taki dziwny ból. Nie był to psychiczny ból, tylko fizyczny. Czułam jakby ktoś wbijał mi w serce kilkadziesiąt szpilek na raz. Złapałam sie za bolące miejsce. To było przerażające.
N: Ej (T.i.), co sie dzieje? - zapytał z troską
J: Nie wiem Niall.. Strasznie boli mnie serce..
N: To może zawiozę cie do szpitala? - zmartwił sie
J: Niee.. nie trzeba. To pewnie chwilowe. - zaprzeczyłam szybko i uśmiechnęłam sie slabu by go przekonać. Chłopak odpuścił. Po chwili byliśmy już u mnie w domu. Cały czas odczuwałam ten ból, ale starałam sie go ignorować. Przynajmniej do czasu gdy jest Horan. Usiedliśmy na kanapie i wgapialiśmy sie w telewizor. Zamówiliśmy sobie pizze i dalej oglądaliśmy.
J: Może zaprosimy chłopaków? - zaproponowałam - Jest dopiero 18:34, więc nie jest tak późno..
N: Pewnie.. - powiedział nie zbyt przekonująca.
J: Nialler? Co sie dzieje? - spojrzałam w jego niebieskie paczadła
N: Nic takiego, tylko.. - zamilkł na chwile jakby zbierał myśli. - Widziałem jak potraktował cie Zayn gdy przechodził. To było niemożliwe żeby nas nie zauważył.
J: Wiem.. Jeszcze nikt nigdy nie potraktował mnie z taką obojętnością jak Malik.
N: Źle że on cie tak traktuje skoro ty dla niego byłabyś w stanie zrobić wiele. - powiedział cicho..
J: Przyzwyczaiłam sie, że ludzie na których zależy mi najbardziej, odchodzą ode mnie. Zostawiają mnie dla własnego szczęścia, mają gdzieś moje życie i moje problemy. Nie odchodzi ich to, że dla nich byłabym gotowa wskoczyć w ogień, poświecić wszystko, co mam. - powiedziałam patrząc tempo w ścianę na przeciwko nas. Niall nic nie odpowiedział. Spędziliśmy czas w lekko sztywnej atmosferze.. Nie byliśmy tacy weseli jak wcześniej. Mnie bolało to że Zayn mnie tak traktuje, a Nialla bolało to że nie wie jak mi pomoc. O ok. 20 Horan poszedł do domu, a ja mogłam zacząć przejmować sie moim stanem. Serce bolało mnie z każdą sekunda coraz bardziej. Przy każdym wdechu. Uszykowałam sie do spania i zasnęłam. Miałam nadzieje że ten ból jest chwilowy i do jutra przejdzie......
Minęło już około miesiąca od tego czasu co zaczęłam mieć problemu z najważniejszym dla ludzi narządem. Ból nie ustąpił, a wręcz przeciwnie nasilał sie coraz bardziej. Jednak nie poszłam do lekarza, ani nie powiedziałam o nim nikomu.. Jest późne popołudnie, jestem już ubrana i pozostało mi tylko czekać na Niallera. Przez ten miesiąc bardzo rzadko spotykałam sie ze wszystkimi chłopakami. Za każdym razem gdy umówili sie ze mną że mam do nich przyjść na jakiś obiad czy coś takiego, Zayn wymyślał sobie jakieś sprawy i nie było go w tym czasie z nami. Ale z drugiej strony cieszyłam sie z tego. Nie musiałam odbierać nieprzyjemnych spojrzeń od niego. Za to Niall stara sie cały czas być przy mnie. Jestem mu bardzo wdzięczna za to że jest blisko. Właśnie rozległ sie dźwięk dzwonka po moim domu. Poszłam szybko je otworzyć i ujrzałam uśmiechniętą twarz blondyna.
N: Haj (S.T.i.).. - pocałował mój policzek.
J: Cześć.. - uśmiechnęłam sie słabo. - Gdzie idziemy?- wyszłam z domu. Usilnie starałam sie ignorować kłucie w klatce piersiowej.
N: Zobaczysz.. - wyszczerzył sie. Wsiedliśmy do jego samochodu i pojechaliśmy przed siebie. Po jakimś czasie wyjechaliśmy z miasta. Rozmawialiśmy cały czas. Po następnej godzinie znaleźliśmy sie na pięknej polanie. Niall zaprowadził mnie pod samotne drzewo stojące na samym środku łąki. Był tam rozłożony koc.
J: Tu jest pięknie.. - rozmarzyłam sie. Usłyszałam jak chłopak chichocze.
N: Ciesze sie ze ci sie podoba.. - usiedliśmy i mieliśmy wspaniały widok na zachodzące słonce. Było całkiem romantycznie. Blondyn sie postarał. Coraz częściej odbieram od niego romantyczne gesty. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Tematy nam sie nie kończyły z czego byłam zadowolona. Gdy słoneczko już dawno zaszło wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy z powrotem do Londynu.
J: Niall a może pojedziemy do Ciebie? Dawno chłopaków nie widziałam. - zaproponowałam i spojrzałam na niebieskookiego. Widziałam cień uśmiechu na jego twarzy.
N: Pewnie. Ucieszą sie pewnie. - po niespełna 15 minutach byliśmy pod gmachem One Direction. Byliśmy rozbawieni wchodząc do salonu. Przywitałam sie z Hazza, Liamem i Louisem. Rozsiedliśmy sie na kanapach i zaczęliśmy sie wygłupiać. Zapomniałam nawet o bólu w klatce piersiowej i o Zaynie. Nagle w salonie pojawił sie Malik. Gdy go zobaczyłam serce mnie zakuło. Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
Z: (T.i.) możemy porozmawiać? - kolejne setki szpilek znalazło sie w moim sercu. Jego rytm przy tym był na prawdę bardzo szybko, a oczy mi sie zaszkliły.
N: Dasz rade. Pamiętaj że jestem tuż obok.. - usłyszałam zaraz przy uchu. Wstałam i poszłam za Mulatem. Znaleźliśmy sie w pomieszczeniu obok. Ból nie ustawał, nasilam sie wręcz.
Z: Przepraszam..
J: Ale po co ty mnie przepraszasz..? - zapytałam ironicznie
Z: Nie wiem..
J: No właśnie. Po co przepraszać skoro za kilka dni coś sie spieprzy i będzie tak jak jes.. - nagle poczułam przerażający ból i widziałam tylko ciemność...
*Oczami Nialla*
(T.i.) poszła rozmawiać z Zaynem. Mam jakieś dziwne przeczucie. Siedziałem i nerwowo sie rozglądałem. W pewnym momencie usłyszeliśmy taki jakby huk. Jakby coś spadło. Szybko zerwałem sie z miejsca i pobiegłem w tamtą stronę. Zauważyłem Zayna klęczącego przez nieprzytomną dziewczyną. Jeszcze szybciej znalazłem sie przy nich.
J: Co ty jej zrobiłeś?! - spytałem zdenerwowany.
Li: Co sie stało? - chłopaki też już koło nas byli.
Z: Nie wiem.. Tylko z nią rozmawiałem.. Nie zdążyła nic powiedzieć, bo zemdlała.. - tłumaczył z przerażeniem
Lou: Pogotowie już jedzie. - oznajmił Tommo. Bylem równie przestraszony co reszta. A może bardziej.
J: Mała trzymaj sie. Zaraz będzie pogotowie. Wytrzymaj. - łkałem tuląc sie do jej reki. Była dla mnie ważna. Nie wyobrażam sobie bez niej życia.
Z: Ja naprawdę nie wiem co jej sie stało.. Nic nie zrobiłem.. - zaczynał panikować
J: Nic nie zrobiłeś?! Może teraz! A tak to tylko ją raniłeś. Ona była w stanie zrobić dla ciebie wiele, poświecić wszystko byś tylko sie uśmiechał. A ty jak sie jej odpłaciłeś?! Obojętnością i chłodnymi spojrzeniami. - wrzeszczałem na niego do czasu gdy w drzwiach nie pojawili sie ratownicy. (T.i.) miała wyczuwalny puls i zabrali ją do szpitala.
R: Czy któryś z panów jedzie z nami?
H: Niall jedz.. Możesz być jej potrzebny.. - pchnął mnie loczek.
Li: My zaraz za wami będziemy jechać autem. - pokiwałem lekko głową i poszedłem za medykami. Szybko dotarliśmy do szpitala i zabrali ją na przeróżne badania. Odzyskała przytomność po dawce leków, o których nawet nie mam żadnego pojęcia. Ale była słaba. Nie miała nawet siły otwierać swoich cudownych zielonych oczu. Siedziałem na krzesełkach pod jej salą i czekałem, czekałem i czekałem.. Chłopaki łazili bez celu po korytarzu, tylko Zayn siedział skulony pod ścianą na podłodze. Miałem ochotę podejść do niego i pocieszyć go, ale coś mnie powstrzymywało.. A już wiem co! Ta jego obojętność w stosunku do niej i to jak ją traktował przez ostatni miesiąc. Jeśli coś jej sie stanie nigdy mu tego nie wybaczę.
Lou: Niall może chcesz kawę, albo przynieść ci jakąś kanapkę czy coś? - usłyszałem smutny głos Louisa. Spojrzałem na niego i pokiwałem przecząco głową
J: Nie mam na nic ochoty.. Chce tylko żeby (S.T.i.) była zdrowa i nadal sie uśmiechała. - po policzkach spłynęły mi łzy. Chłopak usiadł obok mnie i przytulił. A ja jak jakieś małe dziecko rozbeczałem sie i wtuliłem w przyjaciela.
Lou: Spokojnie Niall. Wiem że ona jest dla ciebie wszystkim.. Musisz mieć nadzieje. - wyszeptał. Wziąłem kilka głębokich wdechów, by sie uspokoić. Odsuwem sie od niego
J: Dzięki Lou.. - uśmiechnąłem sie słabo. Starłem łzy z policzków. - Możesz mi przynieść kawę? - poprosiłem. Tommo sie uśmiechnął i poszedł do bufetu. Gdy tylko brunet zniknął za rogiem z sali gdzie znajdowała sie moja (T.i.), wyszedł lekarz i nie miał zbyt pozytywnej miny. Z prędkością światła stanąłem na przeciwko niego. - Co z nią?
L: A kim pan dla niej jest?
J: Ja.. Yyy..
H: Jest jej narzeczonym.. 
...




Naat 

sobota, 3 maja 2014

Zayn i Niall.. - część 2

Kolejna część imagina z dedykacją :D Dla Pauliny G.. :D <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Rano obudziłam sie dość późno. Nawet nie miałam ochoty wstawać.. Jest niedziela i chyba cały dzień przelezę.. Taaa, marzenia ściętej głowy.. Niechętnie wyszłam z łóżka i poszłam do łazienki. Wykonałam poranną toaletę, wróciłam do sypialni i wyciągnęłam z szafy szare dresy i niebieska bokserkę. Ubrałam sie i z powrotem poszłam do łazienki. Zrobiłam sobie niedbałego koka i jak nigdy całkiem mi wyszedł. Spojrzałam na siebie w lustrze i przyglądałam sie sobie.
J: Dlaczego gdy nie planuje nigdzie wychodzić, nawet bez makijażu wyglądam znośnie..? - powiedziałam sama do siebie i powędrowałam do kuchni. Zjadłam malutkie śniadanie i wypiłam kawę. Z przyzwyczajenia spojrzałam na zegar wiszący nad drzwiami -13:45. Zabrałam mój gorący napój i przeniosłam sie do salonu. Włączyłam tv i rozłożyłam sie na kanapie przed nim. Dzisiaj będę sie lenić za wszystkie czasy i nie ma mnie dla nikogo.. Apropo.. podniosłam sie z wygodnego miejsca i poszukałam telefonu. Gdy go znalazłam wyłączyłam go i wróciłam przed czarną skrzynkę. Skakałam po kanałach, bo nic ciekawego nie było.. Zatrzymałam sie na jakimś filmie i zostawiłam. Wgapiałam sie w ekran dopóki nie zasnęłam. Całkiem miło mi sie drzemało, ale jakiś kretyn, nie wiadomo kto walił z całej siły w moje drzwi. Zerwałam sie wściekła z kanapy i podeszłam do nich. Otworzyłam i nie zdarzyłam nic powiedzieć.
N: No nareszcie! Co ty tyle robiłaś? Wiesz ile ja tu już stoję? Czemu twój telefon nie odpowiada? - wszedł do środka i zasypywał mnie bezsensownymi pytaniami.. Wzięłam uspokajający wdech.
J: Spałam matołko. Nie nie wiem, bo niby jak skoro mnie obudziłeś. A telefon wyłączyłam. Jeszcze masz jakieś nie potrzebne pytania? - spojrzał na mnie zdziwiony.
N: Niee.. Wybacz, martwiłem sie.. - powiedział skruszony
J: Nie ma czym, normalna nudna niedziela..
N: To idziemy na miasto. - uśmiechnął sie
J: Oj nie, nie. Ja siedzę dzisiaj w domu. - zaprzeczyłam szybko
N: Nie będziesz siedzieć cały dzień w domu..
J: A właśnie że będę!
N: Co ty ostatnio taka naburmuszona jesteś? - widać było że sie już denerwuje
J: Co ty ostatnio tak sie mną przejmujesz? - na twarzy Horana pojawił sie smutek, od razu pożałowałam tych słów. On na prawdę ostatnio chce jakoś mnie pocieszyć mimo że nie zna powodów moich fochów..
N: Wiesz, gdy widzę że któryś z moich przyjaciół ma jakiś problem to staram sie mu pomóc. Ale widzę, że ty mnie nie potrzebujesz.. - powiedział cicho i zaczął wychodzić. Stałam tak przez jakąś chwile. Zraniłam go, a on nie jest niczemu winny. Zamknęłam szybko drzwi i wybiegłam za nim. Dogoniłam go gdy był przy furtce od mojego podwórka, wzięłam pod rękę i spojrzałam na blondyna.
J: To gdzie idziemy? - uśmiechnęłam sie do niego przepraszająco. Na jego twarzyczce pojawił sie uroczy uśmiech, a w oczach radość.
N: Przed siebie.. - zaśmiałam sie i podążyłam za chłopakiem. Cały czas rozmawialiśmy śmiejąc sie. Niall potrafi poprawić humor każdemu. Nigdy nie spędzałam z nim tak dużo czasu sam na sam. Zawsze byliśmy wszędzie w 6.. Ale nie przeszkadzało mi to. Poszliśmy do jego ulubionej knajpki, potem do parku, gdzie zatrzymały nas jego fanki. Zrobił sobie z nimi kilka zdjęć, porozdawał autografu i grzecznie je przeprosił, tłumacząc że jest tu ze mną i chce być teraz normalnym chłopakiem. Zrozumiały i odeszły z ogromnymi uśmiechami zadowolone że spotkania swojego idola. Dla milionów fanek jest to marzeniem, co ja mam na co dzień.. Udaliśmy sie do najbardziej oddalonej i najmniej uczęszczanej części parku. Usiedliśmy na ławeczce pod drzewem i milczeliśmy. Wpatrywałam sie w staw po którym pływały kaczki. Znów wracały do mnie myśli związane z Zaynem.
N: Mała? - zapytał cicho
J: Hmm? - spojrzałam w jego błękitne oczy, malowało sie w nich coś czego nie mogłam odczytać. Coś go męczyło.
N: Odpowiedz mi na pytanie.. Tylko proszę cie szczerze i nie okłamuj mnie, bo będę wiedział że to robisz.. - uprzedził mnie. Zaczynałam sie bać.
J: No to słucham.. - powiedziałam niepewnie
N: Co sie dzieje miedzy Tobą a Zaynem?
J: Nic. - odpowiedziałam krótko.
N: Miałaś mnie nie okłamywać..
J: Tylko że Niall, ja cie nie okłamuje. Miedzy mną a Malikiem jest jedno wielkie nic. - podkreśliłam ostatnie słowo i poczułam w oczach zbierające sie łzy. Zacisnęłam zęby by żadna sie nie wydostała.
N: Przecież sie przyjaźnicie, najbardziej z nas wszystkich. - w jego glosie było zmartwienie
J: Też tak myślałam Niall..
N: Powiesz mi co sie stało? - zapytał z nadzieja. Przymknęłam oczy i wzięłam kilka głębokich wdechów i wydechów.
J: Pamiętasz kiedy sie poznaliśmy i w jaki sposób? - chłopak pokiwał głową na 'tak'. - Mulat wpadł na mnie na ulicy, a potem sie zaczęła nasza przyjaźń. Nie znałam was wcześniej i nawet nie byłam waszą wielką fanką. Po kilku tygodniach tej znajomości Zayn zaczął spędzać ze mną więcej czasu niż zwykle. W sumie to cieszyłam sie z tego powodu.. A pamiętasz co sie zdarzyło przed tym? - teraz spotkałam sie z niezrozumieniem blondyna. - Po tym jak staliśmy sie z Zaynem bliższymi przyjaciółmi dowiedziałam sie że rozstał sie z Perrie.. Otworzył sie przede mną. Zaufał mi. Byłam szczęśliwa, bo ja zrobiłam to już dawno w stosunku do niego, do was. Opowiedział mi wszystko łącznie z tym że dalej coś do niej czuje. Wtedy moje serce pękło. Wiedziałam że miedzy nami nigdy nie będzie czegoś więcej niż tylko ta pieprzona przyjaźń.. Tłumiłam w sobie to uczucie. Dlatego robiłam co mogłam by znów na jego twarzy pojawiał sie uśmiech. Pocieszałam go jak tylko mogłam. Gdy udało mi sie wyciągnąć go z tego dołka, zauważyłam że spędza ze mną coraz mniej czasu..
N: Od tego czasu zaczęłaś chodzić smutna, taka nieobecna.. - przerwał mi. Spojrzałam na niego załzawionymi oczami, choć po moich policzkach już dawno spływały słone krople.
J: Tak.. Zdarzało sie nawet że nie odpowiadał na moje wiadomości. Ta znajomość stawała sie dla mnie toksyczna. Bolało mnie to coraz bardziej, ale co mogłam zrobić..?! Przecież nie podejdę do niego i nie powiem mu że go kocham.. Wygłupiłabym sie, a on by mnie wyśmiał. Nie potrzebne mi są upokorzenia z jego strony. Dam rade, a wiesz dlaczego? - blondyn w ciszy zaprzeczył ruchem głowy i wyczekiwał na moją odpowiedz. - Bo to nie jest pierwszy raz kiedy ważna dla mnie osoba mnie rani..
N: Masz przecież jeszcze nas.. - jego głos zadrżał..
J: Wiem Niall i bardzo wam za to jestem wdzięczna. - przysunęłam sie do niego i wtuliłam najmocniej jak tylko mogłam. Chłopak odwzajemnił uścisk dwa razy mocniej. Posiedzieliśmy tak jeszcze chwile. Odsunęłam sie od Horana i starłam resztki łez z policzków. - Wracamy? Robi sie chłodno, a ja jestem w samej koszulce. - przetarłam ramiona. Irlandczyk wstał i ściągnął z siebie bluzę. Nałożył ją na moje ramiona z prześlicznym uśmiechem. - Teraz tobie będzie zimno..
N: Dam rade.. - zaśmialiśmy sie i zaczęliśmy wychodzić z parku. Na początku zamieniliśmy kilka zdań, ale później już szliśmy w ciszy. Gdy byliśmy na przejściu dla pieszych przed nami szedł nie kto inny jak sam Zayn Malik. Razem z nim były jakieś dwie dziewczyny i dwóch kumpli. Nie znałam ich. Mulat spojrzał na mnie i....
....




Naat

piątek, 2 maja 2014

Zayn i Niall.. - część 1

Imagin ze specjalną dedykacją dla Pauliny Gros.. :D Mam nadzieję, że Ci sie spodoba.. :D
P.S. Przeczytacie notkę pod imaginem.. :)
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Jestem na imprezie w willi chłopaków. Pełny dom ludzi, których prawie nie znam, choć przyjaźnie sie z chłopakami od jakiegoś czasu. Siedząc w salonie z kolorowym drinkiem w ręku, widzę jak Zayn sie świetnie bawi. Mulat jest dla mnie wiele ważniejszy niż pozostała cześć zespołu, dlatego że to nie jest zwykła przyjaźń. W głębi serca, gdzieś na jego dnie, jest ukryte uczucie jakim go darze. Wiele razy przed snem powtarzałam sobie w myślach że go nie kocham. Nie mogę go kochać! Nasuwa sie teraz pytanie, dlaczego? A dlatego, że nie chce cierpieć. Zawsze gdy angażuje sie w jakikolwiek związek pomiędzy mną a jakimś chłopakiem, nie ważne czy przyjacielski, czy miłosny, dostaje sporą porcje bólu i cierpienia. To dziwne, ale prawdziwe. Tylko że na Zaynie zaczyna mi niesamowicie zależeć. Problemem jest to, że ostatnio coś sie popsuło miedzy nami i nie jest już tak jak na początku. Najpierw był w sobie skryty, nie mówił mi o tym co dzieje sie w nim, w jego umyśle.. Po jakimś czasie przełamał sie i zaufał mi.. Powiedział o wszystkim co leży mu na sercu. Wyznał również że kocha mnie jak przyjaciółkę. To było jedno z najpiękniejszych zdań jakie kiedykolwiek usłyszałam od przyjaciela.. Niestety co dobre szybko sie kończy i Zayn znów zamknął sie w sobie. Nie traktuje mnie już jak przyjaciółkę. Jak pytam, co jest nie tak? lub, czy coś sie dzieje?.. Odpowiada ciągle tym samym - 'Wszystko jest w porządku. Nie masz co sie martwic..' Tylko, że kurw* mam sie czym martwic, bo jest moim przyjacielem. Zależy mi na nim jak na nikim innym wcześniej. Tyle razy obiecywał mi że nasza przyjaźń będzie trwać wiecznie, tyle razy powtarzał jak bardzo cieszy sie że jestem przy nim, że ma na kogo liczyć.. Większością powodów jego smutków była jego eks.. - Perrie. Zadufana w sobie wokalistka jednego z brytyjskich zespołów. Opowiadał mi że miedzy nimi na początku była tylko przyjaźń, ale potem zdradził że nie tylko to ich łączyło.
Dowiedziałam sie że miedzy nimi było znacznie więcej, kochali się, a co najgorsze on dalej może dążyć ją tym uczuciem.. A skąd to wiem? Powiedział mi o tym..
" Z: Znów myślałem o mojej byłej przyjaciółce.. - przemilczałam to i spojrzałam wyczekująco na niego, by kontynuować – Tylko wiesz (T.i.) ona nie była dla mnie tylko przyjaciółką.. - dokończył ciszej.
J: Jak to? Przecież mówiłeś..
Z: Tak wiem.. Byliśmy ze sobą.. - w jego oczach zabłyszczały łzy
J: A twoje serce dalej należy do niej? - zapytałam równie cicho co on.
Z: Pojeban* serce.. - teraz to w moim oczach pojawiły sie łzy. Nie chciałam by to zobaczył, więc wstałam z miejsca i podeszłam do okna.
J: Czyli, że tak.. Dobrze wiesz Zayn że ja nie mogę ci niczego narzucić. Mogę jedynie doradzić. Od tego są przyjaciele, prawda!? ....."
Na samo wspomnienie o tym ściska mnie w gardle.. Wstałam z miejsca i próbowałam wydostać sie na zewnątrz, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza. Wyszłam z domu i usiadłam na schodkach przed drzwiami. Położyłam głowę na kolanach i myślałam. Chwile później dosiadł sie ktoś do mnie. Podniosłam głowę i ujrzałam blond włosy i uśmiechniętą twarz Niallera. Odwzajemniłam jego gest, chociaż przyszło mi to z trudem. Nie łatwo posłać mu szczery uśmiech z takim samopoczuciem.
N: Co robisz na zewnątrz? - odezwał sie po kilku sekundach ciszy
J: Wyszłam sie przewietrzyć, ale i tak zaraz spadam do domu. - na twarzy chłopaka malowało sie wyraźne niezadowolenie
N: Czemu tak szybko?
J: Jestem już zmęczona.. A z resztą jakoś nie mam dzisiaj humoru na imprezy.
N: Ostatnio cały czas jesteś jakaś zdołowana. - powiedział cicho, lecz wystarczająco głośno bym usłyszała.
J: Nie zawsze jest tak kolorowo.. - podniosłam sie z miejsca - Do zobaczenia. - powiedziałam szybko i zaczęłam odchodzić.
N: Poczekaj! - poczułam na nadgarstku jego dużą dłoń. Odwróciłam sie do niego przodem. - Może cie podwiozę? - zaproponował z nadzieją
J: Nie trzeba Niall.. Przejdę sie, a ty to chyba nawet nie mógłbyś. - uśmiechnęłam sie
N: Czemu? - zdziwił sie
J: No wiesz Horan. Impreza, alkohol..
N: No taak.. - uderzył sie w czoło z otwartej dłoni. Zaśmiałam sie z blondyna - To może chociaż cie odprowadzę? - teraz to on uśmiechnął sie zachęcająco
J: Przepraszam cie Niall, ale wolałabym pobyć trochę teraz sama ze sobą.. Ale dziękuje - cmoknęłam go w policzek i odeszłam. To było bardzo mile z jego strony. Odeszłam kawałek i poczułam delikatne wibracje w kieszeni. Wyciągnęłam telefon i przeczytałam wiadomość właśnie od Irlandczyka.
N: ' Jak wejdziesz do domu daj mi znać.. ;) ' - pokiwałam z rozbawieniem głową. Schowałam sprzęt z powrotem do kieszeni. W domu byłam po kilkunastu, może kilkudziesięciu minutach. Nie spieszyłam sie, a nawet poszłam dłuższą drogą, podziwiając Londyn nocą. Gdy tylko weszłam do mieszkania, napisałam do Horana
J: ' Jestem w domu, cala i zdrowa. ;) Życzę milej zabawy.. xx ' - na odpowiedz nie musiałam długo czekać.
N: ' Bez ciebie nie będzie już taka udana.. Kolorowych mała.. xxx '. Odłożyłam telefon i poszłam przyszykować sie do spania. Wzięłam szybki prysznic, przeczesałam włosy i ubrałam sie w krótkie spodenki i za dużą koszulkę. Położyłam sie w łóżku i w mojej głowie pojawiło sie tysiące myśli dotyczących Malika. Ten chłopak nawet sobie nie zdaje sprawy z tego jak bardzo mnie rani.. Chciałabym być tak samo ważna dla niego jak on dla mnie. Chyba nigdy tak nie będzie.. Na imprezie nie podszedł do mnie ani razu. Gdy nasze spojrzenia sie skrzyżowały to posyłał mi slaby uśmiech, ale widać było że przychodzi mu to z trudem. Jestem pewna że wtedy w moich oczach był sam smutek, bez żadnej radości.. Po prostu dobrze sie bawił z innymi dziewczynami jakie dookoła niego sie znajdowały. Jest tak już od dłuższego czasu. Powoli mam tego dość. Zaczynam myśleć że przyjaźni sie ze mną tylko ze względu na siebie i swoje problemy. By mógł z kimś porozmawiać, z kimś kto go na sto procent wysłucha, pocieszy. Ktoś kto bez zbędnych pytań pomoże mu w trudnej dla niego sytuacji. Dobrze wiedział że może do mnie przyjść z każdym możliwym problemem.. Myślałam tak i myślałam, aż w końcu ze zmęczenia odpłynęłam w krainę snu.
...


Chciałabym przeprosić fanki Perrie.. Bardzo ją lubię, a napisałam tak tylko i wyłącznie na potrzeby imagina.. :D

Naat