One Direction i My.. - imaginy

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Niall.. :) - część 1

Ciepły lipcowy wieczór. Siedzę na kładce nad jeziorem i mocze stopy w letniej wodzie. Jest cudowny zachód słońca, aż szkoda taki przegapić. Uwielbiam siedzieć samotnie w takich miejscach i myśleć o tym co sie wydarzyło w moim życiu. W ostatnim czasie trochę sie działo, dlatego wyjechałam nie mówiąc o tym nikomu. Nawet nie miałabym komu o tym powiedzieć. Moj chłopak, były z reszta, jest skończonym palantem i nie mam zamiary utrzymywać z nim jakiegokolwiek kontaktu. Co prawda mam przyjaciół, ale nie ma sensu zawracać im moim beznadziejnym życiem głowy. I tak nie rzuciliby wszystkiego i nie przejechali, a raczej przylecieli do mnie. Są na drugim końcu kraju i dają niesamowite koncerty. Wszystkie dziewczyny na całym świecie kochają ich za to co robią, więc nie mogę im tego odebrać. Byłabym samolubna mając ich tylko dla siebie. Słonce już dawno zaszło, a ja dalej wpatruje sie w, rozgwieżdżone teraz, niebo. Nagle poczułam delikatne wibracje w kieszeni, a to znak że dostałam wiadomość. Wyciągnęłam telefon i spojrzałam od kogo ona jest. Na sam widok mojego nadawcy pojawił sie na mojej twarzy uśmiech. Mam słabość do tego chłopaka. Na ekranie widniał napis: 'Nialluś<3'
N: " Piękne mamy dzisiaj niebo.. Prawda?! "
J: " Jest niesamowite.. " - położyłam sie na kładce i przyglądałam świecącym punkcikom.
N: " Tęsknie za Tobą mała.. xxx " - moje serce momentalnie przyspieszyło. On nawet przez głupiego SMS-a potrafi wywołać u mnie palpitacje serca. Nie wiedziałam co mam mu odpisać.. Zwykle 'Ja za Tobą też' było by oczywiste. Położyłam telefon na brzuchu i myślałam. Po chwili poczułam, że dostałam kolejna wiadomość.
N: " Już nie mogę sie doczekać kiedy będę mógł cie przytulic.. "
J: "Kiedy wracacie? - Horan jest cudownym przyjacielem, byłby wspaniałym chłopakiem. Aż dziwne że jeszcze żadna dziewczyna nie zawładnęła jego sercem.
N: " Jeszcze dwa tygodnie.. Nie wytrzymam ale bez ciebie. Przyleć do nas.. "
J: " To miłe z twojej strony, ale lepiej będzie jak pobędę teraz sama ze sobą. "
N: " Co sie stało? " - wiedziałam że mogłam nic nie pisać. Teraz pewnie będzie nalegał żeby mu powiedzieć. Podniosłam sie z pomostu i poszłam do domku stojącego niedaleko. Była to posiadłość chłopaków, a ja miałam do tego dostęp. Weszłam do domku, telefon zostawiłam w kuchni i poszłam wziąć prysznic. Chciałam zmyć z siebie wszystkie niepotrzebne myśli. Chciałam zapomnieć o tym co zrobił mi Carl. Cieszyłam sie z tego, że mam takich przyjaciół. Tylko że Niall nie jest już dla mnie tylko przyjacielem. Zaczynam uświadamiać sobie że go kocham. Taką prawdziwą miłością. Ale oczywiście nie powiem mu tego. Boje sie że przez to go stracę. Nie umiałabym już normalnie funkcjonować bez jego osoby w moim życiu. Wyszłam z łazienki owinięta ręcznikiem. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam z niej koszulkę Nialla i krótkie spodenki. Chwila! Koszulka Nialla?! Co ona tu robi?! Mimo to ubrałam ją. Pachniała nim. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie herbatę. Usłyszałam że ktoś próbuje sie do mnie dodzwonić. Wzięłam telefon do reki. Niall..
J: Halo?! - odebrałam
N: No nareszcie! Gdzie ty byłaś? Wiesz ile razy dzwoniłem?! Chcesz żebym wsiadł w samolot i zaraz koło ciebie był?! - krzyczał na mnie
H: Już pakował walizkę.. - usłyszałam głos Hazzy
J: Przepraszam Niall.. Brałam prysznic.. - wyjaśniłam spokojnie. Włączyłam tryb głośnomówiący i położyłam go na stół.
N: Już jest ok. Martwię sie.. - usłyszałam jak zamyka za sobą drzwi. Przygotowałam sobie do końca herbatę i usiadłam przy stole. - Powiedz mi o co chodzi.. - prosił
J: To nic takiego, nie ważne. Nie przejmuj sie mną..
N: Gdybym miał sie tobą nie przejmować nie mógłbym nazywać sie twoim przyjacielem.
J: No właśnie.. - szepnęłam bardziej do siebie
N: Coo? (T.i.) mów co sie dzieje.. Bo zaraz zwariuje..
J: Niall to naprawdę nic takiego. Nie masz sie o co martwic.. - próbowałam go jakoś uspokoić.
N: Jesteś pewna?
J: Taak.. - mruknęłam. Reszta rozmowy minęła nam przyjemnie i śmiesznie. Horan opowiadał mi jak mija mu dzień, jakie wspaniale są koncerty i jak bardzo mu mnie brakuje. Przestaliśmy rozmawiać gdzieś o ok. 12 w nocy. Położyłam sie w jego sypialni na jego łóżku. Zasnęłam myśląc o nim. Przytuliłam sie do jego poduszki, była przesiąknięta jego zapachem. Chciałam żeby patrzył na mnie w ten sam sposób, co ja na niego. Ta miłość powoli mnie wyniszcza. Nad ranem poczułam jakieś takie dziwne ciepło. Nie przejęłam sie tym, bo było to przyjemne i dalej śniłam o blondynie. Po kilku godzinach obudziły mnie promienie wpadające do pokoju. Chciałam odwrócić sie na drugi bok, by nie raziło mnie słonce. Jednak coś mi to uniemożliwiło, a mianowicie czyjaś ręka, otulająca mnie w pasie. Zerwałam sie szybko z łóżka. Przestraszyłam sie, bo zasnęłam sama, a obudziłam sie z kimś obok. Przyjrzałam sie mojemu gościowi, przypominał mi kogoś.
N: Nie mów że sie mnie przestraszyłaś.. - usłyszałam zachrypnięty głos Nialla. Wróciłam na swoje miejsce, przyglądałam sie z niedowierzaniem chłopakowi. Na jego twarzy gościł wspaniały uśmiech. Bez słowa położyłam sie koło niego i wtuliłam mocno w jego tors. Odwzajemnił uścisk z tęsknotą. Leżeliśmy tak dłuższą chwile. Tak bardzo brakowało mi jego osoby.
J: Ja też tęskniłam.. - powiedziałam z twarzą przy jego szyi.
N: Wiem mała.. Ja też.
J: Co ty tu właściwie robisz? I skąd wiedziałeś że jestem akurat tutaj? - odsunęłam sie od niego i usiadłam po turecku. Chłopak uczynił to samo.
N: Myślałaś że gdy powiesz, że jest okey, to ja w to uwierzę? Znam cie i wiem kiedy coś jest nie tak.. Nie możesz być sama, więc zabieram cie ze sobą. Nie będziesz sama siedzieć w domu.
J: Oszalałeś?! Nigdzie z tobą nie pojadę..! - oburzyłam sie, chociaż z drugiej strony to było bardzo miłe, że tak sie o mnie martwi.
N: Spokojnie. Teraz mamy tydzień wolnego, ale nie odpuszczę ci. Resztę trasy spędzisz z nami. - powiedział stanowczo.
J: Zastanowię sie. A teraz chodź coś zjeść. - wstałam z łózka, a blondyn za mną. Chciałam już wyjść z pokoju, ale Niall złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Wtulił sie w moje ciało, odwzajemniłam jego gest. - Aż dziwne że jeszcze nie masz swojej wybranki.
N: Lepiej mieć przyjaciółkę, bo jej też można powiedzieć że sie ją kocha.. Więc.. - spojrzał w moje oczy - kocham cie (T.i.). - moje wnętrze zwariowało, a serce niemal nie wyskoczyło.
J: Ciesze sie że Cie mam.. - uśmiechnęłam sie. Zeszliśmy na dół. W mojej głowie dalej słyszałam te dwa magiczne słowa. Jednak świadomość, że kocha mnie jak przyjaciółkę boli. Nie chciałam mu tego pokazać, więc udawałam że mam świetny humor. Śmiechy towarzyszyły nam przez cały dzień. Pod wieczór wróciliśmy do villi chłopaków w Londynie, była tam reszta zespołu. Przywitałam sie z nimi i poszłam do swojego pokoju. Tak.. mam tu własny pokój. Jak oni stwierdzili, nie powinnam mieszkać sama, bo to zbyt niebezpieczne więc zaproponowali, a raczej kazali mi wprowadzić sie do nich. Czasami mam wrażenie że mam pięciu dodatkowych tatusiów. Usiadłam na parapecie i wpatrywałam sie w niebo. Usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
J: Proszę.. - powiedziałam nawet nie patrzą w tamtą stronę. Po chwili stał koło mnie Liam.
Li: Porozmawiamy? - szepnął
J: Jasne.. - uśmiechnęłam sie do niego
Li: Co Cie trapi? - nie tego sie spodziewałam. Byłam pewna że chce pogadać o swoich sprawach.
J: Mnie? Nic, jest okey..
Li: Przecież widzę. Wszyscy widzimy. Martwimy sie o ciebie, a Horan to odchodzi od zmysłów. Przyjaźnicie sie najbardziej z nas wszystkich. Dobrze wiesz, że jesteś dla niego ważna.
J: Właśnie.. przyjaźnimy.. - spuściłam głowę
Li: To ja już chyba wiem o co chodzi..
J: Co ja mam teraz zrobić Liam? Przecież nie powiem mu, że nie jest tylko moim przyjacielem. Nie chce go stracić.. - poczułam zbierające sie łzy w moich oczach.
Li: A może on też cie kocha..
J: No tak.. jak przyjaciółkę..
Li: Skąd masz tą pewność..?
J: Powiedział mi to. - teraz moje policzki były mokre od łez
Li: Może bał sie odrzucenia z twojej strony, bo nie wie co do niego czujesz..
J: Nie chce robić sobie niepotrzebnej nadziei. - starłam łzy - Obiecaj że nic mu na ten temat nie powiesz..!
Li: Nie powiem, sama musisz to zrobić. - stanęłam na przeciwko chłopaka i przytuliłam sie do niego.
J: Dziękuje.
Li: Nie ma za co.. Każdy z nas by ci pomógł..
N: Ale w czym pomógł? - nagle w moim pokoju znalazł sie blondyn.
Li: Yyy.. No pomógł w.. - spojrzałam na niego błagalnie - robieniu obiadu.. - powiedział szybko i wyszedł z mojej sypialni. Zostałam sama z Horanem. Usiadłam na łóżku i czekałam na jakże oczywiste pytanie.
N: Powiesz mi o co chodzi? - usiadł obok mnie i spojrzał wyczekująco
J: Niall, czemu ty mi tak wiercisz dziurę w brzuchu? Nie sadzisz że jeśli coś by było nie tak powiedziałabym ci o tym..?!
N: Przyjaźnimy sie, chce wiedzieć co jest grane.
J: Bądź przy mnie, to wszystko będzie w porządku.
N: Zawsze będę.. - mimo że sie uśmiechnął to wiedziałam, że moje słowa go zabolały. Chwile porozmawialiśmy i blondyn poszedł do siebie spać. Długo nie mogłam zasnąć, a jak już mi sie udało, to dręczyły mnie sie koszmary. Chciałam spać spokojnie i chyba tylko w jednych ramionach mogłoby tak być. Bez zapalania jakiegokolwiek światła trafiłam do sypialni Niallera. Odnalazłam łóżko i położyłam sie obok niego.
J: Kocham cie Niall...
...



Naat

sobota, 12 kwietnia 2014

Hazza.. :D - część 2 /ostatnia

H: Byłoby super.. To do jutra. - pocałował mnie w policzek i powoli zaczął odchodzić.. Odprowadzałam go wzrokiem, ciesze sie ze go poznałam.
J: Harry?!! - krzyknęłam do niego.
H: Tak?? - odwrócił sie
J: Może jednak przyda mi sie towarzystwo..?! Jeśli oczywiście chcesz..- uśmiechnął sie szeroko i podszedł z powrotem do mnie. Bez słowa otworzyłam drzwi i weszłam, a za mną loczkowaty chłopak.
J: Chcesz może herbatę, kawę czy coś mocniejszego?
H: Hmm.. Zdam sie na ciebie..
J: Czyli coś mocniejszego. - powiedziałam do siebie i podeszłam do barku gdzie miałam różnego rodzaju alkohole. Wyjęłam dwie długie szklanki i zrobiłam drinki, dodałam po kilka kostek lodu. Postawiłam je na stoliku znajdującym sie przed kanapą na której siedział już loczek. Rozmowa nam sie kleiła, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Przy nim zapominałam o tym co sie stało.
J: Harry, a może ty jesteś głodny? - zapytałam przypominając sobie że przez ten cały czas nic nie jedliśmy..
H: No coś bym zjadł - uśmiechnął sie
J: To trzeba zamówić pizze, bo nie chce mi sie gotować.. - zaśmieliśmy sie i zadzwoniłam po pizze. Miała być w ciągu 30 min albo będzie za free.. Po jakiś 5 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi.
J: Szybko ją dostarczyli.
H: Noo co jest trochę dziwne..
J: Zaraz wrócę - wstałam i poszłam odebrać nasza jedzenie. Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał sie zachlany w trzy dupy Matt. Chciałam szybko zamknąć drzwi ale zatrzymał je nogą, wszedł na siłę do środka.
J: Idź sobie stąd! Nie chcę cie znać! - wydarłam sie na niego. Popatrzał na mnie i chamsko sie zaśmiał.
M: Oj skarbie, co ci jest? Już mnie nie kochasz?! - jego fałszywość było widać na kilometr. Zaczął powoli zbliżać sie do mnie, cofałam sie aż do momentu dotarcia do ściany. Przycisnął mnie do niej i zaczął błądzić swoimi obleśnymi rękoma po moim ciele.
J: Zostaw mnie! Słyszysz..?! Nienawidzę cie!! Puszczaj!! - krzyczałam wyrywając sie. Mimo że był pijany i tak był o wiele silniejszy ode mnie.
H: Ona cie o coś prosiła, nie?! - odepchnął go ode mnie, Matt spojrzał sie na Harrego wielkimi oczami. Chyba sie nikogo tu nie spodziewał.
M: Ooo.. widzę ze już sobie znalazłaś pocieszenie. A ty- zwrócił sie do Harrego - Ty.. przeleciałeś już ta sukę? Powiedz dala ci? Mi nie chciała dać przez cały ten rok. - gdy to powiedział miałam ochotę zapaść sie pod ziemie. To źle że nie chciałam z nim spać? Nie byłam pewna czy to co nas łączy jest prawdziwe..
J: Brzydzę sie Tobą.. Nienawidzę cie!! Dla mnie jesteś skończony. - krzyknęłam. Zaśmiał sie głośno i spojrzał na mnie groźnie
M: Taka jesteś mądra, ja jeszcze z Tobą nie skończyłem dziwko.. dasz mi to na co czekałem cały pierdolon* rok..
H: Nie mów tak do niej ! - wysyczał przez zęby..
M: Hahahaahh..! A co ty możesz o niej wiedzieć, to zwykła kurw*. - w oczach Harrego widziałam wściekłość, momentalnie zbliżył sie do niego i przyłożył mu z pieści w szczękę, Matt zachwiał sie tak że upadł na ziemie. Szybko sie podniósł i oddal Harremu tyle że w brzuch. Loczek cofnął sie kilka kroków, by po kilku sekundach znowu przywalić mojemu byłemu tak że poleciała mu krew z nosa. Zaczęłam krzyczeć żeby przestali, ale to nic nie dawało. Zaczęli jeszcze bardziej sie okładać. Z bezsilności zjechałam po ścianie zalana łzami. To był straszny widok, przeze mnie chłopak którego prawie nie znam bije sie z największym dupkiem na świecie. Wstałam i zaczęłam odciągać Harrego od leżącego na ziemi Matta.
J: Harry! Proszę cie..! Przestańcie..! - złapałam go za ramie, spojrzał na mnie swoimi pięknymi zielonymi oczami w których była złość, a gdy zobaczył moją zapłakaną twarz złagodniał. Pokiwał głową na znak że zgadza sie ze mną, podniósł za szmaty z ziemi Matta i wyrzucił go za drzwi. Zamknął je na klucz by w razie czego nie próbował wejść. Podszedł do mnie i mocno przytulił, cale moje ciało drżało ze strachu. Wtulona w niego powoli sie uspokajałam, w jego ramionach czułam sie bezpiecznie. Spojrzałam na jego twarz i byłam przerażona.
J: O Boże Harry, ty krwawisz.. - złapałam go za rękę i zaprowadziłam do łazienki gdzie miałam apteczkę. Miał rozwalony łuk brwiowy.- Usiać - wskazałam na brzeg wanny.- Opatrzę ci to. - wyjęłam z apteczki wodę utleniona, waciki oraz plaster.
Spojrzałam na Harrego kątem oka i zauważyłam ze uważnie mi sie przygląda, stanęłam na przeciwko niego i zmoczyłam wacik wodą utlenioną. Już chciałam przyłożyć mu go do rany,ale zatrzymał moja rękę.
H: Będzie boleć? - zaśmiałam sie
J: Nie wierze, taki wojownik a boi sie wody utlenionej?!
H: Niee.., a będzie?
J: Nie powinno, ale jeśli cie zaboli to podmucham. - odpowiedział mi energicznym pokiwaniem głowy na "tak". Delikatnie zmywałam krew z jego skroni. Robiąc to spoglądałam mu w oczy które cały czas się na mnie patrzały. Starałam skopić sie na opatrywaniu go, ale te jego intensywne paczadła nie pozwalały mi na to. Wzięłam kolejny mokry wacik i zaczęłam obmywać jego ranę. Gdy przyłożyłam go do niej syknął z bólu.
J: Przepraszam.
H: Podmuchaj.. - uśmiechnęłam sie i zaczęłam to robić, on w tym czasie kontynuował - Wiesz chyba nie powinnaś sama tu teraz być..
J: A gdzie mam być? Nie chce sie wyprowadzać, to mój dom.. Boli?
H: Coraz mniej. - zmyłam już całą krew, okazało sie że to tylko lekkie zadrapanie i nie jest to nic poważnego. Przykleiłam delikatnie plaster i uśmiechnęłam sie do zielonookiego.
J: Gotowe i znowu jesteś przystojny. - O matko co ja powiedziałam?! Spuściłam głowę i zaczęłam sprzątać brudne waciki, by ukryć moje zakłopotanie. - Ej, a co z naszą pizzą?
H: Nie wiem, chyba zostało nam jeszcze 2 może 3 minuty i będzie za darmo.. - poszliśmy do salonu
J: Wszystko działo sie tak szybko. Nie musiałeś tego robić. On by sobie pogadał, po marudził, może bym mnie uderzył i by sobie poszedł a teraz i to w dodatku przeze mnie zostałeś ranny.
H: Co ty mówisz? Nie mogłem sie inaczej zachować. Każdy facet by sie zachował tak jak ja, jakby widział jak taki frajer traktuje tak wspaniałą i piękną dziewczynę.. Uderzyłby cie?! Mała on już kiedyś to zrobił?
J: Nie powinnam była tego mówić, zapomnij.. - odwróciłam głowę w drugą stronę. Złapał mnie za podbródek i odwrócił tak bym na niego spojrzała
H: Jak mam zapomnieć..? Jak w ogóle można bić kobietę? Powinnaś co... - przerwał mu dzwonek do drzwi, spojrzałam przerażona na Harrego. - To pewnie nasza pizza. - uśmiechnął sie pocieszająco - Pójdę otworzyć.
J: A jeśli to znowu on? Nie chce by ci sie coś znowu stało.
H: Jeśli to on to niech sie lepiej boi, bo przez to że cie bił dostanie jeszcze mocniej. - wstał z kanapy i poszedł do drzwi. Nie słyszałam żadnych dźwięków które mogły oznaczać że przyszedł Matt. Siedziałam na kanapie skulona i myślałam nad tym wszystkim co sie wydarzyło. Harry to.. to chyba najlepsze co mnie w życiu spotkało. Jest opiekuńczy, miły, zabawny i do tego świetnie całuje.. "STOP moja droga nie zapędzaj sie.! "- usłyszałam w głowie. Zignorowałam to. Uśmiechnęłam sie na sama myśl o jego wspaniałych zielonych jak korony drzew latem oczach, o jego miękkich, delikatnych, malinowych ustach.
H: Jest nasze jedzenie. - wyrwał mnie z rozmyśleń swoim radosnym głosem. Uśmiechnęłam sie do niego.
J: To co będziemy robić?- zapytałam
H: Nie wiem, może obejrzymy jakąś komedie tak na poprawę humoru?
J: Tak zdecydowanie.. - wstałam i włączyłam jakiś film, usiadłam i zaczęliśmy zajadać naszą dość późną kolacje. Co chwile wybuchaliśmy śmiechem. W połowie filmy zrobiło mi sie trochę zimno, więc przekryłam sie kocem. Harry widząc to przysunął sie bliżej mnie i objął ramieniem tak że moja głowa znajdowała sie na jego piersi. Słyszałam jego rytmiczne bicie serca, powoli zaczęłam zasypiać. Wtuliłam sie w niego i zamknęłam oczy. Po jakimś czasie czułam że unoszę sie w powietrzu co znaczyło że Harry mnie przenosi. Położył mnie delikatnie na łóżku i pocałował w czoło.
J: Harry? - zapytałam zaspanym głosem
H: Tak?
J: Zostań..
H: Jak sobie życzysz.. - wyszeptał i poczułam jak kładzie sie koło mnie.
J: Ale.. - spojrzałam mu w oczy- ..zostań już na zawsze.. - chłopak uśmiechnął i musnął delikatnie moje usta.
H: Jak sobie życzysz maleńka.. - teraz to ja go pocałowałam tyle że odważniej. Odwzajemnij pocałunek z pasja i namiętnością. Oderwałam sie od niego i położyłam głowę na jego sercu. Znowu wsłuchiwałam sie w jego spokojne bicie.
H: Ono bije dla ciebie.. - uśmiechnęłam sie
J: Ja ciebie tez..

The end.. <3 

 

 Naat

piątek, 11 kwietnia 2014

Hazza.. :D - część 1

Mój dzisiejszy humor był wręcz wspaniały. Myślałam że nic tego nie jest w stanie zmienić. Idę właśnie do parku pospacerować. Nagle zatrzymałam się w pół kroku kiedy przede mną stalą jakaś całująca się para, dłonie chłopaka leżały na pośladkach dziewczyny, a ona miała wplatane palce w jego włosy. Popatrzałam jeszcze chwile i już chciałam odchodzić gdy zobaczyłam że tym chłopakiem jest.. jest mój własny chłopak ?! Cały świat mi się zawalił, momentalnie w moich oczach pojawiły się łzy. Stałam tak i nie mogłam nic zrobić, moje ciało było sparaliżowane. Zaczęłam iść do tylu, nie patrzałam gdzie idę. Moje policzki były już cale we łzach. Nie mogłam już na to patrzeć, gwałtownie sie odwróciłam i wpadłam na kogoś z ogromna siłą. Poczułam jak odbijam sie od niego i wiedziałam że zaraz upadnę. Zamknęłam oczy i czekałam na to. O dziwo nie poczułam żadnego bólu, otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam ze ten sam chłopak na którego wpadłam trzyma mnie w swoich objęciach. Uśmiechał sie, a w jego oczach było widać troskę. Nie puszczając mnie postawił na ziemi.
Ch: Hej, nic ci nie jest?
J: Niee, chyba nie.. - moje oczy znowu zaszły łzami.
Ch: Ej, co sie stało? - zapytał z przejęciem. Nie odpowiedziałam mu tylko odwróciłam sie w stronę mojego BYŁEGO już chłopaka. Dalej całował sie z tą dziewczyną, nawet nie zwrócił najmniejszej uwagi na co sie przed chwilą stało. Rozumiem był zajęty tą laską, która była.. była.. moja przyjaciółką?! Odwróciłam sie szybko do nich tyłem, nie miałam ochoty na to patrzeć. Czułam sie zdradzona i to podwójnie. Ból w sercu ustępował powoli, a na jego miejsce wchodziła złość. Chłopak który mnie złapał spojrzał na nich i już chyba wiedział o co chodzi.
Ch: Bardzo mi przykro.. - odwróciłam sie i zobaczyłam ze oni patrzą na nas.
J: Pocałuj mnie .. - powiedziałam do nieznajomego.
Ch: Coo? - był zdziwiony
J: Proszę cie, wynagrodzę ci to jakoś tylko mnie pocałuj.. - błagałam chłopak, spojrzał jeszcze w kierunku tych zdrajców i uśmiechnął sie. Szybko zmniejszył odległość która nas dzieliła i wpił sie w moje usta. Od razu odwzajemniłam pocałunek. Pogłębiając go włożyłam ręce we włosy chłopaka. Przycisnął mnie bardziej do siebie i całował tak.. cudownie.? Pierwszy raz tak ktoś mnie całował. Jego usta były słodkie i miękkie.. Nawet Matt mnie w taki sposób nie całował. Oderwaliśmy sie od siebie. Odwróciłam sie, chciałam poszukać mojego byłego, ale już go tam nie było. Mam tylko nadzieje że to widział. Uśmiechnęłam sie do bruneta, chodź nie było to łatwe. Na moich policzkach ponownie znajdowały sie łzy.
J: Dziękuje i jeszcze raz cie przepraszam.. - powiedziałam i chciałam odejść, ale mnie zatrzymał..
Ch: Poczekaj, wydaje mi sie ze należą mi sie chociaż jakieś wyjaśnienia, a nawet obiecałaś ze mi to wynagrodzisz..
J: Tak, oczywiście.. Jeśli chcesz wiedzieć o co chodziło to przyjdź jutro o 17 do tej kawiarni - pokazałam palcem na kawiarnie niedaleko nas - tam ci wszystko wyjaśnię. Wybacz, ale dzisiaj nie dam rady. Przepraszam. - odeszłam, poszłam prosto do domu. Na szczęście nie zgodziłam sie zamieszkać z Mattem, chociaż mi to już proponował wiele razy. Byliśmy ze sobą rok, dla mnie było za szybko żeby podjąć tak ważna decyzje jak zamieszkanie razem. Weszłam do domu i poszłam do swojej sypialni. Rzuciłam sie na łózko i pozwoliłam spokojnie spływać moim łzom na poduszkę. Płakałam tak kilka godzin, aż w końcu ze zmęczenia zasnęłam.
Obudziłam sie ok godz 10, poszłam do łazienki i w lustrze zobaczyłam potwora. Każdy włos w inną stronę, podpuchnięte oczy, czerwone policzki chociaż nie.. one były czarne od rozmazanego makijażu. Zdjęłam z siebie ubrania i wzięłam gorąca kąpiel. Analizowałam powoli co sie wczoraj wydarzyło.. Tym razem nie płakałam. Nie będę już marnować na niego moich łez, nie jest tego wart.! Wyszłam z wanny gdy woda robiła sie już zimna. Wytarłam kropelki wody z mojego ciała, wysuszyłam włosy które związałam w niedbałego koka, a na twarz nałożyłam tylko krem, tak na wszelki wypadek, jakbym znowu miała płakać.. Ubrałam sie w granatowe rurki i czarną bokserkę. Zjadłam jakieś małe śniadanie i postanowiłam ogarnąć w mieszkaniu.. Chciałam jakoś zapomnieć o tym dupku.. O 16 przypomniało mi sie o tym tajemniczym chłopaku który tak cudownie całował.. Poszłam do sypialni i wyjęłam czarna marynarkę. Pomalowałam rzęsy i byłam gotowa do wyjścia. Założyłam moje białe conversy i wyszłam z domu. Pogoda była całkiem ładna, słonce wyglądało zza pojedynczych chmur. Do kawiarni doszłam 10 min przed czasem. Usiadłam przy najdalej ustawionym stoliku i zamówiłam Latte. Po kilku minutach dosiadł sie do mnie jakiś chłopak. Przyglądałam sie mu z zaciekawieniem. Był bardzo przystojny, miał brązowe loki i był ubrany podobnie do mnie..
Ch: Czemu mi sie tak przyglądasz..?
J: Przepraszam, po prostu czekam na kogoś..
Ch: Nie poznajesz mnie? - uśmiechnął sie..
J: Wybacz, wczoraj.. - westchnęłam - nie widziałam wszystkiego najlepiej..
Ch: Rozumiem.. Jeśli nie chcesz nie musisz mówić..
J: Nie jest już chyba dobrze, - poczułam że w moich oczach zbierają sie łzy, przymknęłam oczy żeby sie nie wydostały na moje policzki. - Na sam początek, chciałam cie przeprosić za to że cie tak wykorzystałam. To nie było zbyt hmm.. mile?!
Ch: No mile nie było, ale z drugiej strony jak bym tego nie chciał nie zrobiłbym tego.. - poczułam jak moje policzki sie czerwienia, spuściłam głowę tak by tego nie zauważył.
J: Tak w ogóle to jestem Natalia.. - uśmiechnęłam sie do niego.
Ch: A ja Harry. Milo mi cie poznać.- odwzajemnił uśmiech
J: Mi również.
H: To opowiesz mi co sie konkretnie stało?
J: Yhm.. Postanowiłam że pójdę na spacer, miałam wspaniały humor, ale jak zobaczyłam jak on sie całuje i moja najlepsza przyjaciółką, od razu zmienił sie o 180', a dalej wiesz już jak było, bo na ciebie wpadłam. - starłam łzę spływającą po moim policzku.
H: Nie płacz. Najwidoczniej nie był ciebie wart, że tak cie potraktował.. Chodź przejdziemy sie.. - wstał i podał mi dłoń, wyciągnęłam z kieszeni kasę żeby zapłacić za mój napój i niepewnie złapałam za jego rękę. Wyszliśmy z kawiarni a on splótł nasze palce w jedność. Spojrzałam na niego i dostrzegłam na jego twarzy piękny uśmiech oprawiony w dwa urocze dołeczki. Harry był bardzo przystojny i do tego miły. Podczas spaceru dużo rozmawialiśmy i śmieliśmy sie, Hazzy na każdym kroku mnie rozśmieszał. Sprawił że zapomniałam o Mattim i uśmiechałam sie.
J: Harry ja już chyba będę sie zbierać.. Jest już późno i robi sie zimno.
H: To zapraszam do mnie, napijesz sie ciepłej herbaty. Wydaje mi sie że potrzebujesz teraz towarzystwa.- spojrzał na mnie prosząco
J: Wiesz, to mile z twojej strony, ale chyba podziękuje.. Za to możesz mnie odprowadzić do domu.
H: I tak bym to zrobił.. - wyszczerzył sie. Poszliśmy w stronę mojego domu. Po 20 min. byliśmy na miejscu, wyciągnęłam klucze z kieszeni i przez chwile przerzucałam je w dłoniach.
J: Bardzo ci dziękuje za ten wspaniały dzień. Pewnie gdyby nie ty siedziałabym w domu i wypłakiwała kolejne litry łez.
H: Dla mnie to była czysta przyjemność. Ciesze sie ze mogłem być przy tobie.. Zobaczymy sie jutro?
J: Chętnie.. o 13?
H: Byłoby super.. To do jutra. - pocałował mnie w policzek i powoli zaczął odchodzić.. Odprowadzałam go wzrokiem, ciesze sie ze go poznałam.
...



Będzie jeszcze jedna.. :D Postaram sie też skończyć Liama.. :D 
Naat

niedziela, 6 kwietnia 2014

Liam - część 4

Hejka.. :D Oto 4 część Liama, wiem ze dawno nie dodawałam go, ale mam nadzieje ze sie wam spodoba.. :D 
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 

Chłopak powoli zbliżał swoja twarz do mojej, nie przerywając kontaktu wzrokowego. 
Chyba jednak nie powstrzymam sie przed pocałowaniem jego ust. Po chwili jego wargi
przylegały do moich. Oddalam pocałunek i poczułam jak brunet bierze mnie na ręce. 
Oplotłam nogi dookoła jego pasa, a dłonie włożyłam w jego miękkie włosy. 
Czułam jak Liam gdzieś idzie, a po kilku sekundach siedziałam na blacie kuchennym. 
Oderwał sie ode mnie z szerokim uśmiechem. 
Li: Co chcesz na śniadanie..? 
J: Hmm.. Zdam sie na ciebie.. - chłopak sięgnął po patelnie, miskę i inne potrzebne 
mu rzeczy. Z tego co zauważyłam zabrał sie za robienie naleśników. 
J: Pomoc ci? - zapytałam uśmiechając sie
Li: Nie. Dzisiaj ja ci zrobię śniadanko.. - zaśmiałam sie. Zeskoczyłam z blatu i poszłam 
w kierunku schodów. 
J: To jak skończysz to mnie zawołaj.. - zatrzymałam sie na chwile. Chłopak pokiwał 
głową i zniknęłam u góry. Weszłam do sypialni, wyjęłam z mojej torby niebieskie rurki i 
luźną koszulkę z napisem: I<3You. Poszłam do łazienki i ściągnęłam z siebie piżamę. 
Wzięłam prysznic i ubrałam sie w przyszykowane ciuchy. Pomalowałam sie a włosy 
zaplotłam w luźnego warkocza. Gdy już wyszłam z pomieszczenia usłyszałam głos Liama
Li: (T.i.) gotowe..!!- zeszłam na dół i usiadłam przy stole, na którym były postawione 
naleśniki. Wyglądały pysznie. Zjedliśmy posiłek cały czas rozmawiając i śmiejąc sie. 
Przenieśliśmy sie do salony i rozłożyliśmy sie na kanapie. 
J: Co będziemy dzisiaj robić? - zapytałam spoglądając na chłopaka. 
Li: Noo nie wiem.. Na miasto może pójdziemy..? 
J: Odpada. - powiedziałam szybko
Li: Dlaczego? - zdziwił sie
J: No przecież jeszcze nie wyzdrowiałeś.. - Liam sie zaśmiał. 
Li: Ale ja już sie dobrze czuje. - skrzyżował ręce na klatce piersiowej
J: Taak.. W takim razie mogę wracać do domu.. - podniosłam sie 
Li: Coo?! Niee. - złapał mnie za rękę - Zostań. - poprosił. Przyciągnął mnie za 
nadgarstek do siebie tak że usiadłam  z powrotem na kanapie. - Nie wyposzczę cie.. 
- wyszczerzy sie.
J: Okey, ale dzisiaj na wszelki wypadek zostajemy w domu. - powiedziałam stanowczo, 
ale z uśmiechem. Liam sie zgodził i zrobiliśmy sobie seans filmowy. Oglądaliśmy cały 
dzień z przywrami na jedzenie. Było całkiem milo i zabawnie. Nie nudziliśmy sie. 
Późnym wieczorem moje oczy były zmęczone kilkugodzinnym wgapianiem się w plaski
ekran że same mi sie zamykały. Oparłam głowę o ramie Liama i zamknęłam oczy. Od razu 
odleciałam. Poczułam tylko jak chłopak bierze mnie na ręce, a po chwili jak kładzie na 
łóżko i okrywa kołdrą. 
Po 3 dniach wróciłam do domu. Oczywiście brunet mnie odwiózł. Świetnie sie z nim 
dogadywałam i przywiązałam sie do niego. Po kilku dniach mieszkania razem idzie 
sie niesamowicie przyzwyczaić do siebie. Wiedziałam że Liam nie jest dla mnie tylko 
przyjacielem. Czułam do niego o wiele więcej i wiem że on do mnie też. I pomimo 
tych pocałunków żadne z nas nie odważyło sie powiedzieć tego co czujemy. Umówiłam sie 
z nim na dzisiaj wieczór. Mamy iść na jakąś domówkę. Podejrzewam że chłopaki też będą. 
Poznałam ich trochę lepiej przez ten czas. Została mi godzina do przyjazdu Liama. 
Jestem już wykapana i pomalowana. Ubrałam sie w TO i uczesałam. I byłam gotowa. 
Zeszłam na dół, w salonie siedziała moja mama. 
M.M: Wybierasz sie gdzieś? - zapytała gdy tylko mnie zobaczyła
J: Tak, jestem umówiona z Li.. - uśmiechnęłam sie
M.M: Ahaa.. - przeciągnęła - Wracasz na noc?
J: Yyy.. Pewnie nie, bo idziemy na imprezę. - mówiąc to spakowałam do torebki telefon. 
M.M: Ufam ci.. - zdążyła tylko tyle powiedzieć bo po domu rozległ sie dźwięk dzwonka. 
J: Nie martw sie mamuś.. - powiedziałam szybko i poszłam otworzyć. - Hej Liam..
Li: Yyy cze-cześć.. - wydukał gdy na mnie spojrzał..
J: Ej wszystko w porządku? 
Li: W jak najlepszym. Ślicznie wyglądasz.. - zachwycił sie
J: Dziękuje. - cmoknęłam go w policzek. - Idziemy? 
Li: Oczywiście. - złapał mnie za rękę. Po chwili siedzieliśmy już w samochodzie. 
20 minut później byliśmy pod wielkim domem. Wyszłam z auta a zaraz koło mnie 
był chłopak. Złączył nasze palce i ruszyliśmy w stronę drzwi. 
J: Chłopaki też będą? 
Li: Powinni już być. - uśmiechnęłam sie co brunet odwzajemnił. Weszliśmy do środka. 
Dookoła nas było pełno ludzi. Wypatrywałam kogoś znajomego. Liam pociągnął mnie w 
stronę salonu gdzie stali chłopaki. Przywitałam sie z nimi. Podali mi drinka i zabawa 
sie zaczęła. Pociągnęłam Liama na parkiet. Było cudownie, przetańczyliśmy kilka 
piosenek pod rząd. Ogólnie było świetnie dopóki nie rzuciła mi sie w oczy znajoma twarz. 
Przyglądałam sie mu chwile i wiedziałam kim jest. Nie chciałam być z nim w jednym domu, 
a co dopiero pokoju. 
J: Liam chodźmy już stąd! - próbowałam przekrzyczeć głośna muzykę. 
Li: Coo, czemu? - zdziwił sie. Odeszliśmy w cichsze miejsce. 
J: Tu jest mój były chłopak. Pewnie ze swoją laską. Nie chce na niego wpaść.
- powiedziałam szybko. 
Li: Spokojnie. Jestem przy tobie i nic ci sie nie stanie.. - przytulił mnie. - Pokaz mu że 
potrafisz bez niego żyć i że nie przejęłaś sie tym rozstaniem i świetnie sie bawisz. 
- spojrzałam w jego oczy. 
J: Masz racje. - uśmiechnęłam sie i musnęłam jego wargi. Chłopak przyciągnął mnie 
bardziej do siebie. W pocałunku czułam pragnienie, chciałam żeby te usta na zawsze 
całowały tylko mnie. 
K: O proszę, proszę..!! - usłyszałam czyiś głos tuż obok nas. Oderwaliśmy sie od siebie 
i tym kimś okazał sie mój były chłopak z jakąś blond dziewczyna, którą obejmował.
J: Kevin?! 
Li: Jennifer?! - zapytał zdziwiony.. Zaraz coo!? Oni sie znają?! 
J: Co ty tu robisz? - w moim glosie była złość. 
K: Imprezuje z moją nową dziewczyną.. - powiedział z szyderczym uśmiechem. 
- Ale widzę ty też nie próżnujesz! 
Li: Szybko znalazłaś pocieszenie.. - wtrącił. Liam też był już zły. 
J: Wy sie znacie?! - zapytałam Liasia i złączyłam nasze dłonie. 
Li: (T.i.), to jest właśnie moja była dziewczyna. - spojrzał na mnie. 
J: Na całe szczecie. - zadrwiła. 
K: No jak śmiesznie wyszło..! Zamieniliśmy sie.. - zaśmiał sie. Miałam go już serdecznie 
dość. 
J: Liam chodźmy potańczyć. - powiedziałam i pocałowałam go. Chłopak chętnie 
powędrował ze mną na parkiet. Akurat puścili wolny kawałek. Przytuliłam sie do niego 
i kołysaliśmy sie w rytm piosenki. 
Li: Dziwnie wyszło.. - szepnął
J: Taak.. To może jednak stad pójdziemy? - zapytałam z nadzieja w głosie. Spojrzałam 
na niego, Liam sie zaśmiał. 
Li: Okey.. - poinformowaliśmy chłopaków że sie zbieramy i wyszliśmy. Po kilkunastu min 
byliśmy u Liama w domu. Usiedliśmy w salonie i pogrążyliśmy się w rozmowie.. 
O około 4 w nocy poszliśmy spać. Rano gdy się obudziłam Liama w łóżku nie było. 
Zdziwiłam się i wyszłam z łóżka. Zeszłam na dół i poszukałam go. Nigdzie bruneta nie było,
ale za to na stole leżała mała karteczka: „ Mała musiałem załatwić pewną sprawę. 
Poczekaj na mnie, wrócę około 13.. Twój Liam.. xXx ''. Ooo jaki on słodki. Poinformował 
mnie że wychodzi.. Ale zaraz Twój Liam?! Moje serce przyspieszyło. On musi jednak 
coś do mnie czuć. Chyba trzeba w końcu porozmawiać na ten temat. Zrobiłam sobie 
kawę i ubrałam się w jakieś dresy Liama i jego koszulkę. Czekałam i czekałam.. Czas mi 
się dłużył, posprzątałam salon i kuchnie i nie miałam co z sobą zrobić. Usiadłam więc 
przed telewizja i oglądałam jakieś nudne seriale. Równo o 13 ktoś zapukał do drzwi.. 
 ...


Naat

środa, 2 kwietnia 2014

Louis - część 2 /ostatnia

Szybko znalazłam sie w domu i starałam uspokoić. Nie udało mi sie to i do tego jeszcze zaczął boleć mnie mocno brzuch. Przestraszyłam sie i zadzwoniłam do Tomlinsona. Zjawił sie po 10 minutach, a ja nawet nie miałam siły mu otworzyć drzwi. Wszedł do środka.
J: Tommo to chyba już.. - powiedziałam ciężko oddychając.
Lou: Oddychaj głęboko! - krzyknął przestraszony. Wziął mnie na ręce i wyniósł z domu. Ułożył mnie na tylnym siedzeniu w samochodzie i sam w błyskawicznym tempie znalazł sie za kierownica. Po kilku minutach byliśmy już w szpitalu. Chłopak po drodze złamał chyba wszystkie możliwe zakazy. Od razu zabrali mnie na sale porodowa. Louis stal obok mnie i trzymał moją dłoń.
J: Louis..
Lou: Słucham cie?!
J: Ja nie chce dzisiaj urodzić.. Rozumiesz?!
Lou: Jak to?! Przecież dzisiaj jest..
J: 13 września.. - przerwałam mu - Nie chce dzisiaj.. - ścisnęłam mocniej jego rękę. Chłopak tylko na mnie spojrzał.
D: Pan jest ojcem? - podszedł do nas doktor
Lou: Niee.. jestem jej przyjacielem - wytłumaczył
D: W takim razie musi pan wyjść.
Lou: Ale?!
D: Proszę wyjść! - powiedział głosem nie znoszącym sprzeciwu
J: Idź Louis. Dam rade. - pocieszyłam go. Brunet ze spuszczona głową wyszedł z sali. Po 2 godzinach było już po wszystkim. Mogłam przytulic swojego malutkiego syneczka. Był śliczny. Pielęgniarki zabrały go ode mnie. - Do zobaczenia kruszynko. - szepnęłam gdy wychodzili i zasnęłam ze zmęczenia. Po kilku godzinach obudziłam sie już w innej sali. Wszystkie mięśnie mnie bolały, ale byłam szczęśliwa. Po kilku chwilach pielęgniarka przyszłą z moim dzieckiem. Nakarmiłam go i przyglądałam sie jego cudownym oczkom. Nagle do sali wpadł wyszczerzony Louis z misiem w reku. Lou: Tak sie ciesze że już jest na świecie.. - usiadł na krzesełko obok łózka.
J: Spójrz jaki śliczny. - pokazałam mu chłopca
Lou: Po mamusi.. - uśmiechnął sie- Wiesz już jak dasz mu na imię?
J: Myślałam nad imionami James Louis, co ty na to?
Lou: Czuje cie zaszczycony. - przesiedział u mnie jakieś 3 godz. W końcu wygoniły go pielęgniarki. Zabrały ode mnie Jamesa i mogłam w spokoju odpocząć.....
Po upływie 3 dni wróciłam z małym do domu. U Jamesa nie wykryto żadnych chorób. Byłam bardzo szczęśliwa wychodząc ze szpitala. Louis przychodził do mnie codziennie. Bardzo sie o mnie troszczył. Byłam mu wdzięczna za to że przy mnie jest i pomaga w opiece nad małym. Zaczynałam sie zastanawiać dlaczego tyle czasu z nami spędza. Pamiętam że każdą wolną chwile zawsze poświęcał Eleonor. Byli.. a raczej są wspaniałą parą. Jednak nie dawało mi to spokoju. Gdy mój synek zasnął usiadłam obok Lou w salonie. Chwile zbierałam w głowie wszystkie myśli.
Lou: Too ja już może pójdę. Przyjdę jutro.. - wstał
J: Nie! - zatrzymałam go szybko. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony - To znaczy poczekaj, nie idź jeszcze. - dodałam
Lou: Uff.. - osiadł z powrotem - Już myślałem że nie chcesz mnie tu. - uśmiechnął sie
J: Musze z tobą porozmawiać.. - zaczęłam
Lou: Zamieniam sie w słuch.
J: Tommo cały czas siedzisz u mnie i zajmujesz sie mną i Jamesem. Masz też swoje życie, nie musisz przez cały czas sie mną opiekować. - czułam sie trochę dziwnie mówiąc mu to.
Lou: Nie muszę, ale chce. Z reszta nie mam teraz nic ciekawszego do roboty. - wytłumaczył
J: A El, wywiady, koncerty, próby, zespół?
Lou: Teraz mamy wolne po trasie, a jeśli sie zacznie wszystko od nowa to i tak znajdę dla ciebie czas. - uśmiechnął sie
J: A Eleonor? - Lou momentalnie posmutniał. Chyba trafiłam we właściwy temat.
Lou: Wiesz.. - zaczął - Nie jestem już z El.. - powiedział cicho
J: Tak mi przykro.. - przybliżyłam sie i przytuliłam go.
Lou: Nie potrzebnie. Ona nie rozumiała że przyjaciele są bardzo ważni. Nie pasowało jej to więc odeszła..
J: Ale jacy przyjaciele?! - zapytałam zdziwiona
Lou: Tyy.. Gdy tak nagle zniknęłaś zaczęliśmy cie szukać. Cały zespól zaangażował sie w to, oprócz Horana niestety. - zamilkł na chwile - Bardzo dobrze udało ci sie ukryć swoje miejsce zamieszkania. Nawet paparazzi tego nie odkryli. Pojawiały sie o tobie artykuły w gazetach ale nie udało nam sie Ciebie spotkać. Po kilku tygodniach chłopaki zaczęli rezygnować. Ja zastałem do końca z nadzieja że jednak cie znajdę.. Eleonor tego nie rozumiała, kłóciła sie coraz częściej ze mną o to. Aż w końcu odeszła.. - słuchałam go i nie mogłam w to uwierzyć. On poświecił dla mnie swój związek i to przeze mnie sie rozpadł. W moich oczach pojawiły sie łzy.
J: Przepraszam Louis, to wszystko moja wina. Gdybym chociaż sie z tobą skontaktowała teraz byłbyś szczęśliwy. - łzy spłynęły po moich policzkach.
Lou: A kto powiedział że nie jestem? - starł je i sie uśmiechnął, zarażając mnie tym samym. Przytuliłam sie mino do niego.
J: Dziękuje za to co dla mnie i małego Jamesa robisz. - chłopak przycisnął mnie mocniej do siebie. - Jesteś wspaniałym przyjacielem Tommo..
Lou: Szkoda że tylko przyjacielem.. - szepnął. Odsunęłam sie od niego i spojrzałam prosto w oceaniczne tęczówki.
J: Wszystko w swoim czasie Lou. - uśmiechnęłam sie delikatnie.
Lou: Coo?! - zapytał z niedowierzaniem
J: Mowie, że nie wszystko na raz. Musze wszystko przemyśleć, pogodzić sie z tym że Nialler ma głęboko i swoje dziecko. - na sama myśl o tym zabolało mnie serce, ale taka prawda. Nigdy bym nie pomyślała że blondyn sie w ten sposób wobec mnie zachowa. A co do Tomlinsona to muszę to bardzo dokładnie i poważnie przemyśleć. Chłopak jest przy nas cały czas i zaczynam myśleć o nim w inny sposób niż jak o przyjacielu. Może jednak dam nam szanse..

The end..



Naat

wtorek, 1 kwietnia 2014

Harry cz.1

Bardzo chciałabym was przeprosić za moją nieobecność, ale dzisiaj pisałam egzaminy. Postaram się już regularnie dodawać posty :)  
//snickers
______________________________________________________________________________ 
 *przeszłość*
Siedziałam jak zwykle w swoim pokoju. Oglądałam jakiś film. Na kolanach trzymałam laptopa. Nagle zaczęłam się nudzić. Weszłam na GG i napisałam do swojej przyjaciółki. Po jakimś czasie zauważyłam, że mam wiadomość od " Hazza94 ", a jej tereść to zwykłe "hej". Odpisałam tym samym. Najpierw uważałam, że napisze do mnie raz, może dwa i nasza znajomość się zakończy, ale myliłam się.
Mijały tygodnie a ja nadal utrzymywałam kontakt z Harry'm. Wysłał mi swoje zdjęcie i poprosił mnie o to samo. Spełniłam jego prośbę. Kiedy zobaczyłam te czekoladowe loki, zielone oczy i dołeczki w policzkach, po prostu zaniemówiłam.
Po około miesiącu Harry zapytał czy nie chciałabym się z nim spotkać. Byliśmy w tym samym wieku i szczerze mówiąc byliśmy do siebie bardzo podobni, względem zainteresowań i charakteru.
Ja - 19-latka kochająca modę. Jej jedyne zainteresowanie to blogowanie.
On - 19-latek, który również czerpał przyjemność z pokazów mody.
Po dłuższej chwili namysłu zgodziłam się. Byliśmy umówieni dokładnie 11 maja bieżącego roku o godzinie 13:00 na Downstreet w Londynie.
Powiedziałam o moim nowym koledze rodzicom. Cały czas paplałam przyjaciółką o Hazzie. Naprawdę mnie oczarował. Nie mogłam się doczekać spotkania z nim.
*teraźniejszość*
W końcu ! Dzisiaj jest ten dzień kiedy pierwszy raz spotkam Harry'ego w realu a nie tylko na kamerce internetowej ! Nie mogę się już doczekać.
Szybko ubrałam na siebie miętową sukienkę i bladoróżowe szpilki. Rzęsy pomalowałam maskarą w odcieniu granatu. Szybko złapałam brązową torebkę i wyszłam w stronę parku.